"Gej, czyli bogaty pedał". "Prymitywne. Co na to Solidarność?"

- Nie mam pretensji do człowieka, który użył określenia, że gej to bogaty pedał. Powiedział to, bo jego kompetencje intelektualne są takie, a nie inne - mówił w TOK FM Krystian Legierski, warszawski radny, działacz LGBT. - Nie przywiązywałbym uwagi do niego samego, bo wygłosił najbardziej prymitywną, ludyczną mądrość z poczuciem samozadowolenia, że rozwiązał węzeł gordyjski - dodał.
Sieniawski odpowiada: Gejów obraziliśmy, ale...>>

Legierski skomentował w TOK FM tekst, jaki w Biuletynie Informacyjnym wydawanym przez NSZZ "Solidarność" zrzeszającym pracowników Urzędu Miasta Poznania zamieścił wiceprzewodniczący "S" Marek Sieniawski, urzędnik. "W świecie głupieją. Dwóch gejów (skrót definicji - gej = bogaty pedał) funduje sobie noworodka płci męskiej, wszyscy poprawnie i politycznie pieją z zachwytu. Zgroza" - czytamy w biuletynie.

- Niewątpliwie jest to przykre. Nie mam pretensji do człowieka, który to powiedział, bo jego kompetencje intelektualne są takie, a nie inne - skomentował w TOK FM Krystian Legierski, warszawski radny, działacz LGBT. - Nie przywiązywałbym uwagi do samego autora tego tekstu, bo wygłosił najbardziej prymitywną, ludyczną mądrość z poczuciem samozadowolenia, że rozwiązał węzeł gordyjski. Nim samym więc sobie głowy bym nie zawracał - dodał.

"Co na to Solidarność?"

Zdaniem Legierskiego ważne jest natomiast to, co się teraz stanie, ponieważ: - Bądź co bądź, on używa marki "Solidarność" i wszystkiego, co za tą marką stoi. Teraz pojawia się pytanie: co zrobią ludzie, którzy są za tą markę odpowiedzialni. Mi osobiście "Solidarność" kojarzy się nie tylko z tym, co w Polsce zostało osiągnięte i jest na skalę światową unikalne. Ze słowem "solidarność" kojarzy mi się taki zdrowo pojęty patriotyzm - podkreślił warszawski radny.

- Ja bym zastosował jakąś adekwatną karę, aby pokazać Sieniawskiemu, że tak się nie robi. Jak ma takie poglądy, to niech je sobie ma, to mnie nie interesuje, natomiast chodzi mi o to, żeby przyjął pewien standard w komunikowaniu się w przestrzeni publicznej. On jest jednak wiceszefem "Solidarności" i piastuje jakieś kierownicze stanowisko w urzędzie miasta. Tacy ludzie muszą uważać na słowa, patrzeć, czy ich słowa nie czynią wyrw i podziałów w społeczeństwie - zaznaczył Legierski.

Zdaniem radnego określenie użyte przez Sieniawskiego nie jest szczególne, tak jak chciałby tego wiceprzewodniczący "S". - To typowe dla prostackiego myślenia, że "my w jakiś tajemny sposób jesteśmy posiadaczami wiedzy o naturze człowieka". Ten człowiek nie różni się zbytnio od reszty ludzi, którzy myślą w podobny sposób jak on - podsumował Krystian Legierski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM