Miller: nie wierzymy i nie mamy dowodów, że pilotów wprowadzono w błąd celowo

- Można wprowadzać w błąd niecelowo, bo się ma złą aparaturę lub się nie umie z niej korzystać. Nie wierzymy i nie mamy dowodów, że świadomie wprowadzano pilotów w błąd - powiedział dziś w Radiu Zet Jerzy Miller, szef MSWiA, o pracy kontrolerów w wieży na lotnisku w Smoleńsku. Dodał, że Ił, który lądował wcześniej, również był źle naprowadzany i omal się nie rozbił.
Płk Łukaszewicz w RMF: nie było informacji z wieży, które umożliwiłyby bezpieczne lądowanie

Dlaczego MAK w swoim raporcie nie ujawnił tego, co się działo na wieży kontrolnej? - Nie chcę szukać teorii spiskowych. Zabrakło odwagi, żeby przyznać, że i po stronie rosyjskiej występowały błędy. Raport MAK jest jednostronny. Polską racją stanu jest powiedzenie prawdy. A jest ona smutna. Bo były błędy po stronie polskiej - powiedział minister Miller, szef polskiej komisji do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, która wczoraj przestawiła swoje ustalenia i zapis rozmów wieży kontroli lotów z TU-154.

- My nie orzekamy o winie. Można wprowadzać w błąd niecelowo - można wprowadzać w błąd, bo się ma złą aparaturę lub się nie umie z niej korzystać. My nie wierzymy i nie mamy dowodów, że ktokolwiek wprowadzał w błąd pilotów świadomie - stwierdził szef MSWiA.

Dodał, że przed tupolewem do lądowania podchodził Ił i też był źle naprowadzany. - Mało się nie rozbił o płytę lotniska. Zszedł za nisko i nie szedł w osi. Kontrolerzy traktowali go tak samo (jak tupolewa - red.) - powiedział Miller. I dodał: My nie chcemy na razie mówić o błędach polskiej strony. Nasz raport, który skupia się na okolicznościach za które myśmy odpowiadali, nie jest zakończony. Nie wiemy o różnych szczegółach - stwierdził.

Wiedziałem o raporcie MAK już w poniedziałek

Jerzy Miller, szef MSWiA, powiedział, że tym, że raport MAK będzie opublikowany w środę (tydzień temu), wiedział już w poniedziałek. Polski rząd dotychczas mówił, że jest zaskoczony publikacją. Polacy nie zostali zaproszeni na prezentację. Premier był w tym czasie na urlopie w Dolomitach, który musiał przerwać.

Miller powiedział, że polska strona zareagowała wcześniej - 17 grudnia przesłaliśmy uwagi do raportu. Na ostatniej stronie dokumentu jest konkluzja, że podsumowanie rosyjskie jest niepełne, nietrafne i niektóre sformułowania nie są poparte dowodami. Na końcu jest sugestia, że bez wspólnej dyskusji nie możemy się wypowiadać na temat wartości raportu rosyjskiego - powiedział minister.

Jego zdaniem liczba uchybień proceduralnych po stronie rosyjskiej jest bardzo długa i bardzo wpłynęła na przebieg badań.

Konferencja była nie fair w stosunku do nas

Postulował też, by rozdzielić raport MAK i konferencję prasową, podczas której był przedstawiony. - Raport jest przygotowany profesjonalnie, a konferencja była prowadzona nie fair w stosunku do nas. Nie była to dyskusja prowadzona z dziennikarzami - powiedział Miller. Na konferencji prasowej szefowa MAK Tatiana Anodina podkreśliła wątek alkoholu w krwi gen. Błasika oraz winę zrzuciła na polskich pilotów i presję, jakiej mieli być poddani.

Na wieży myśleli, że znów się uda

- Jeżeli Moskwa by nie chciała, żeby TU wylądował, nie wydałaby zgody na wykonanie rejsu z lotniskiem docelowym Smoleńsk Północny. Na tym samym lotnisku trzy dni wcześniej lądował premier Putin. Myślę, że hipoteza od wieży, że po raz kolejny się uda, jest bardzo prawdopodobna - powiedział Miller. I dodał, że obie strony (polska i rosyjska - red.) nie dotrzymały reguły "100 metrów i ani metr niżej".

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (1)
Miller: nie wierzymy i nie mamy dowodów, że pilotów wprowadzono w błąd celowo
Zaloguj się
  • gucio-2

    Oceniono 2 razy 2

    w blad to wprowadzil Polske ten duren kaczynski, polecial sobie na pielgrzymke tylko zamiast swieconego zabrali na poklad wode i pijanego generala, bo to w Polsce tradycja jest na groby jechac nachlanym, tak patriotycznie, po katolicku

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX