"Dziękujemy za pomoc". Poparzona Afganka jest już w Polsce

Poparzona w Afganistanie młoda kobieta trafiła do Polski na leczenie i rehabilitację. Wcześniej pomocy udzielili jej Polacy w bazie Ghazni. Gdyby nie nasi lekarze, straciłaby nogę.


Do Polski razem z 22-letnią kobietą przyleciał mąż, który pracuje dla Polskiego Kontyngentu Wojskowego. - Żona chciała upiec chleb, zasłabła i upadła tak, że wpadła do ogniska. Byliśmy w kilku szpitalach w Afganistanie, ale lekarze tam nie mogli jej pomóc - tłumaczy Afgańczyk. - Nie było możliwości, żeby tam przeprowadzić operację, dlatego zwróciłem się o pomoc do polskiego dowódcy - dodaje. Za leczenie kobiety zapłaci Ministerstwo Obrony Narodowej. - Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy i wdzięczny za pomoc - dodaje mężczyzna.

- Polscy lekarze na miejscu w Afganistanie ocenili, że jedyną szansą na pełne zdrowie kobiety jest specjalistyczne leczenie w szpitalu w Polsce - podkreśla w rozmowie z reporterem TOK FM major Mirosław Ochyra z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych. - Wiemy, że Afganka będzie leczona w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. Jak długo? To zależy od lekarzy - wyjaśnia mjr Ochyra. - Najpierw pacjentka musi przejść szereg badań, a potem będzie dopiero postawiona diagnoza co do dalszego leczenia - wyjaśnia wojskowy.

''Mieszkańcy szukają u nas pomocy"

- W polskich bazach w Afganistanie niemal codziennie pomocy szukają mieszkańcy okolicznych wiosek - mówią reporterowi TOK FM stacjonujący tam żołnierze. - Na co dzień nas nie lubią, ale jak przychodzą po pomoc medyczną nie mają z tym problemów - tłumaczy jeden z żołnierzy przy bramie bazy Giro w prowincji Ghazni. - Mają różne rany, obtarcia czy potłuczenia. Przychodzą po leki albo opatrunek - dodaje. - Jeśli chodzi o pomoc medyczną, mogą ją właściwie dostać tylko w bazie wojskowej - ocenia żołnierz.

22-letnia Afganka nie jest pierwszą leczoną w Polsce. W 2007 roku przez kilka miesięcy rehabilitację przechodziły u nas kobiety ranne w operacji wojsk koalicji. Rok później polscy lekarze pomogli też afgańskiemu oficerowi rannemu na wspólnym polsko-afgańskim patrolu.

- Pokazujemy ludności afgańskiej, że mogą w każdej chwili na nas liczyć i gdy dochodzi do takich właśnie sytuacji, nie odwracamy się plecami - twierdzi mjr Ochyra. - Nasi żołnierze wychodzą do miejscowych i organizują dni medyczne, podczas których udzielają porad czy nawet leczą pacjentów. To jest bardzo potrzebne - zapewnia Mirosław Ochyra.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (8)
"Dziękujemy za pomoc". Poparzona Afganka jest już w Polsce
Zaloguj się
  • jean_zatapathique

    Oceniono 2 razy 2

    Dużo zdrowia!

  • nhesterr

    Oceniono 1 raz 1

    mam niepokojące wrażenie, że ta kobieta nie chciałaby widzieć takich swoich zdjęć w mediach publicznych...

  • mppmpp

    Oceniono 1 raz 1

    Dużo zdrowia życzę!

  • zenonczyk

    Oceniono 4 razy 0

    Myślę że pomoc w budowie infrastruktury, szkolnictwie, pomoc medyczna to jest właściwa droga do trwałych zmian w Afganistanie a nie karabin i taką pomocą można zjednać sobie tamtejsze społeczeństwo.

  • kniazwitold

    Oceniono 2 razy 0

    Troche toporny PR ale fajnie, ze wyniknie z tego cos dobego w czysto ludzkim wymiarze.

  • kaplan_szturmowy

    0

    Jestem wzruszony.

  • vinz3

    Oceniono 3 razy -1

    wladza robi sobie PR, zeby czyms przykryc calkowity nonsens naszego pobytu w afganistatnie( podobnie jak w iraku) wg zasady ciemny lud to kupi.... a ja sie pytam po co smierc polskich zolnierzy ? po co tam wogole jestesmy?po co za to placic, za duzo mamy kasy? juz w iraku amerykanie oklamali caly swiat, ze saddam ma bron chemiczna, a chodzilo o rope, w afganistanie niszczymy gliniane domy biednych rolnikow,udajac,ze walczymy z talibami, siedzimy tygodniami w bazach i marnujemy setki milnionow dolarow polskich podatnikow.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX