Miss polskich dziur [CZEKAMY NA WASZE ZDJĘCIA]

W każdym polskim mieście jest ich pod dostatkiem. Wystarczyło, że nieco stopniał śnieg, a na ulicach pojawiły się dziury. Służby zarządzające drogami mówią, że robią co mogą. Jednocześnie przyznają, że na porządne remonty przyjdzie nam czekać do wiosny. Aby czekanie się nie dłużyło proponujemy wybór miss polskich dziur.
MASZ ZDJĘCIA DZIUR? WYŚLIJ JE TUTAJ>>

Poza Waszymi zdjęciami dostajemy także filmy. Słuchacz TOK FM z Legnicy przesłał nam filmik pokazujący jak wygląda jazda ulicą Jaworzyńską w jego mieście (polecamy, także ze względu na ścieżkę dźwiękową):



Jak wyglądają ulice i dziury w kilku polskich miastach sprawdzali także reporterzy Radia TOK FM :

ŁÓDŹ: ulica Edwarda jak po ostrzale

Od początku roku do Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi wpłynęło blisko pół tysiąca wniosków o odszkodowania za uszkodzenia spowodowane wpadaniem samochodów w łódzkie dziury. Mieszkańcy mówią, że tak źle jeszcze nie było. Sytuację potwierdzają tylko powtarzające się narzekania kierowców. - To nie drogi tylko tor motocrossowy - mówi jeden z taksówkarzy spotkany na ulicy Limanowskiego.

Póki co władze ratują swój wizerunek i samochody łodzian łatami.- Mamy dwie metody - tłumaczy Aleksandra Kaczorowska, rzeczniczka zarządu. - Jedna polega na zalewaniu dziur ciepłym asfaltem, druga na zasypywaniu ich asfaltem na zimno. Jest to niestety prowizorka wystarczająca jedynie na kilkadziesiąt dni lub do czasu kolejnych mrozów.

Ulicę Limanowskiego nagromadzeniem dziur bije na głowę kilkusetmetrowy odcinek ulicy Edwarda. Wygląda on jakby został potraktowany lekkim ostrzałem artyleryjskim. Tu się nie da jechać więcej jak dwadzieścia na godzinę, a i to nie gwarantuje, że czegoś nie urwiemy - bulwersuje się kolejny z łódzkich kierowców. Niestety na poważne remonty łodzianie muszą poczekać co najmniej pół miesiąca, aż... rozstrzygnie się przetarg.

GDYNIA: W dziury idzie 10 ton asfaltu dziennie

W Gdyni kierowcy narzekają na okolice Witomina, Obłuża, ulicę Wielkopolską i główną arterię miasta - Aleję Zwycięstwa. - Wpadłem w gigantyczną dziurę na Alei Solidarności - opowiada reporterowi TOK FM kierowca z Gdyni. - Jezdnia wygląda tam dobrze i to usypia czujność. A dziura ukryta jest pod wodą i przypomina niewinną kałużę - dodaje. - Szczególnie kiepsko wyglądają wjazdy do zatoczek autobusowych. Jak po wojnie - relacjonuje inny kierowca.

- Do tej pory śniły mi się zaspy śnieżne, teraz zaczynają się śnić dziury w drodze - przyznaje szef Zarządu Dróg i Zieleni w Gdyni, Roman Witowski. - Każdy dzień odwilży kosztuje nas około 10 - 12 tys. złotych. By załatać dziury, drogowcy zużywają dziennie nawet 10 ton masy asfaltowej. Zabezpieczamy dziury tu i teraz, aby nie było niebezpieczeństwa urwania zawieszenia i uszkodzenia samochodu.

Internauci śmieją się z takiego trybu pracy, w sieci można znaleźć film na którym widać robotników z taczką i łopatą, którzy zalaną gorącą masą asfaltową dziurę ubijają nogami. - Mieszkańców może to bulwersować ale takie "dziwne" działanie drogowców to remont cząstkowy - tłumaczy Witowski. - Wszystko jest pod nadzorem specjalistów. Gdy się ociepli, ekipy wrócą i wszystko dokończą.

WARSZAWA: Łatamy dzień i noc

- Większością "poturbownych" ulic w Warszawie my nie zarządzamy - zastrzega, już na początku rozmowy z reporterem Radia TOK FM, Urszula Nelken z Zarządu Dróg Miejskich. - Nam podlega tylko 1/3 stołecznych ulic. Są to te ulice, po których jeździ komunikacja miejska.

Remonty cząstkowe wykonujemy na bieżąco, a większe prace i remonty przekładamy na wiosnę, kiedy temperatury są wyższe - mówi rzecznik dzielnicy Mokotów, Jacek Dzierżanowski. Zapewnia jednocześnie, że pieniędzy na latanie dziur w zimie wystarczy.

Pieniędzy nie powinno też zabraknąć ZDM. Na comiesięczne utrzymanie ulic przeznacza się około 2 milionów złotych. To wystarcza aby ubytki i wyrwy były naprawiane na bieżąco. A to ile dziur będzie do załatania zależy w dużej mierze od pogody. Co ciekawe dla nawierzchni ulic nie jest problemem ciężka zima, z temperaturami poniżej -20 st przez kilka tygodni. Najgorsze jest słynne przejście przez zero, kiedy woda raz się roztapia, raz się zamraża. - podkreśla rzeczniczka ZDM.

LUBLIN: drogi jak szwajcarski ser

W Lublinie drogowcy próbują na bieżąco uzupełniać ubytki, a kierowcy jeżdżą slalomem, by uniknąć zniszczenia samochodów. Najgorzej jest na tych ulicach, które od dawna nie były remontowane. Przykładem mogą być m. in.: Krochmalna, Łęczyńska, czy Mełgiewska. Na tej ostatniej, nieopodal skrzyżowania z ul. Gospodarczą można znaleźć dziurę, w której bez problemu stanęłyby trzy osoby.

Kierowcy skarżą się, że takich miejsc w Lublinie jest więcej. Zamiast patrzeć na znaki i inne samochody, trzeba uważać, żeby nie wjechać w dziurę - skarży się Tomasz Sulej, kierowca ze Sławina. - Trzeba jeździć slalomem, żeby nie uszkodzić auta. Sam właśnie wracam od mechanika, bo wymieniałem elementy zawieszenia - dodaje Jakub Grochowski z Czechowa.

Lubelski magistrat na ogólne utrzymanie dróg w tym roku przeznaczy blisko 9 milionów złotych.

GDAŃSK - jest cały "zdziurowany"

Sytuację na gdańskich drogach właściwie można podsumować jednym słowem: masakra. Dlatego też trudno wskazać konkretną dziurę, lepiej całą ulicę: Rakoczego, Bulońska, Trakt św. Wojciecha właściwie trudno znaleźć jezdnię bez dziur - mówi jeden ze stojących na postoju taksówkarzy. I dodaje: Gdańsk jest cały "zdziurowany". I coś w tym jest.

To, że nawierzchnia pęka, gdy puści mróz jest normalne, ale w tym roku ubytków jest wyjątkowo dużo. Może nie są rozległe, ale za to głębokie. Koło wpada niemal do połowy, co przy dużej prędkości może poważnie uszkodzić zawieszenie. Na naszej stronie internetowej jest wzór wniosku o odszkodowanie - tłumaczy Wiesław Szańca z gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. - Każdy kto uszkodzi auto może zwrócić się do nas po rekompensatę. Wystarczy wniosek z opisem sytuacji i zdjęcie. Wbrew obiegowej opinii nie trzeba wzywać na miejsce policji. W zeszłym roku wypłacono odszkodowanie ponad trzystu kierowcom. Drogowcy zachęcają także by, zamiast narzekać, zgłaszać najbardziej podziurawione miejsca urzędnikom. Będziemy wiedzieć, które jezdnie zabezpieczać w pierwszej kolejności - mówi Szańca

A tak łata się dziury w Gdyni:



BYDGOSZCZ: Gigantyczne dziury na Gdańskiej

Miss dziur? W Bydgoszczy wybranie tej jednej, jedynej dziury to spory problem. Wyrw jest tyle, że zdecydowanie się na jedną jest "krzywdzące" dla innych, równie spektakularnych dziur. Na ulicy Gdańskiej, jednej z głównych, reprezentacyjnych arterii miasta, na wysokości ulicy Kamiennej jest jednak wielka wyrwa zajmująca cały pas jezdni. Co chwilę wpadają w nią zdenerwowani kierowcy. - Dziury są straszne, szczególnie tu na Gdańskiej. Najbardziej widać to, gdy jedzie się obok torów tramwajowych. Ulicę powinni zamkną, podobnie jak Śniadeckich, czy Królowej Jadwigi - mówią w rozmowie z reporterką TOK FM oburzeni kierowcy.

Drogowcy łatają dziury dzień i noc, ale na razie to niestety walka z wiatrakami. Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski powołał specjalny sztab, który ma sprawić, by po mieście dało się jeździć

KATOWICE: Wyrwy jak kratery na Księżycu

W Katowicach wyrwy w asfalcie są jak kratery na księżycu. Tak jest np. na ulicy Kościuszki i przy obecnej hali głównej dworca. Czy na ich łatanie są pieniądze w miejskim budżecie?

500 tysięcy złotych zaplanowane w Miejskim Zarządzie Ulic i Mostów w Katowicach na bieżące remonty dróg to kropla w morzu potrzeb. Tym bardziej, że jak reporterka TOK FM usłyszała w rzeczonym MZUM, tu cytat - "substancji drogowej" (a w niej dziur- przyp. red.) jest całkiem sporo. - Mamy w Katowicach 541 kilometrów, to tak jakby pani zrobiła drogę z Katowic nad morze - mówił TOK FM Marek Adamczyk z Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów w Katowicach. Pieniędzy może zabraknąć. Gdy tak się stanie konieczna będzie korekta planu i zostanie mniej środków na inne cele. Wśród nich na generalne remonty nawierzchni.

WYSYŁAJCIE SWOJE ZDJĘCIA TUTAJ>>

Wszystkie zdjęcia opublikujemy, sami wybierzecie najlepsze!

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (3)
Miss polskich dziur [CZEKAMY NA WASZE ZDJĘCIA]
Zaloguj się
  • q-ku

    0

    czy naprawdę to taki nierozwiązywalny problem - opracować na jakiejś politechnice system łatania tych dziur w zimie?
    mamy durnych inżynierów czy marnych urzędnikó, któzy nie potrafią znaleźć inzynierów?
    Może jakiś system silnej dmuchawy z powietrzem by wyprzeć wodę a potem palnik i gorąca masa?

  • kuchel

    0

    Miss polskich dziur jest posel Kempa, ale nie mam fotki.

  • mercurossaurus

    0

    Cienkich mamy budowlańców-projektantów w Polsce. Gdzie ich kształcono? Korespondencyjnie zdobyli dyplom? Czy projekt dobrej drogi w naszym klimacie jest aż tak skomplikowany? Czy to może nieudacznictwo? A może to wina wykonawców? Ale od nich ktoś to odebrał, ktoś nadzorował, ktoś przyklepał bubel.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX