Poznań: nielegalna dyskoteka w centrum miasta wciąż działa

Działa od ponad roku i ma się całkiem dobrze. To nielegalna dyskoteka Broadway, w samym centrum Poznania. Dla mieszkańców kamienicy, w której się znajduje, to przyczyna nieprzespanych nocy, a dla urzędników lekceważenia prawa. Bo właściciel Broadwayu nigdy nie dostał zgody na prowadzoną działalność.
Broadway od ponad roku nie daje normalnie żyć kilkudziesięciu rodzinom mieszkającym przy ulicach Gwarnej, Fredry i Kościuszki. - Hałas z dyskoteki jest nie do zniesienia, jak zaczynają grać ok. 22. to do 4-5 nad ranem nie idzie zmrużyć oka - skarży się pani Teresa, która od niemal 50 lat mieszka w kamienicy przy ul. Gwarnej. - Mamy imprezę w domu przez 5 dni w tygodniu - dodaje pan Jerzy. Okna jego mieszkania wychodzą wprost na dyskotekę. - Przed bramą wejściową do dyskoteki i jednocześnie kamienicy goście klubu piją piwo, załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne. Czasem dochodzi do bijatyk i awantur.

Mieszkańcy wielokrotnie zgłaszali swoje problemy policji - To prawda, od początku działania dyskoteki jest kłopot. Przez ostatnie miesiące odnotowaliśmy tam ponad 50 interwencji związanych z zakłócaniem ciszy nocnej - przyznaje Andrzej Borowiak z wielkopolskiej komendy.

Policja 15 razy występowała do sądu o ukaranie właściciela lokalu. Sąd nałożył na niego grzywny na kwotę ponad 15 tys. zł. Ale na niewiele się to zdało. - Właściciel niestety ciągle unika odpowiedzialności - podkreśla Borowiak. - Przed klubem często dochodzi do bójek, czy pobić. Podczas jednej z napaści mężczyzna został ugodzony nożem i trafił do szpitala - dodał rzecznik wielkopolskiej policji.

- Gdyby polska policja decydowała tak jak w Anglii komu jest przydzielana koncesja na prowadzenie takiego klubu, to zapewniam że w Poznaniu już dawno tego klubu nie byłoby podkreśla Borowiak.

"Ewidentna pogarda dla prawa"

Bezradny wobec właściciela dyskoteki wydaje się być również nadzór budowlany. Jego inspektorzy ani razu nie zostali wpuszczeni do środka klubu. Wiedzą jednak, że w lokalu dokonano zmian budowlanych. - Wydałem decyzję o likwidacji tej samowolnie działającej dyskoteki - mówi TOK FM powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Poznaniu, Paweł Łukaszewski. - Właściciel nigdy nie uzyskał zgody na zmianę sposobu użytkowania lokalu z funkcji handlowej, która tam pierwotnie była - dodaje. Wcześniej w pomieszczeniach, które zajęła dyskoteka istniał Dom Kupiecki. - I było spokojnie, mogliśmy normalnie żyć - wspominają mieszkańcy ul. Gwarnej.

Właściciel klubu Broadway od początku utrudnia też przeprowadzenie kontroli w zajmowanym budynku. - W związku z tym złożyłem jeszcze w ubiegłym roku do prokuratury doniesienie o popełnieniu przez tego pana przestępstwa. Niestety wówczas prokuratura nie przychyliła się do mojego wniosku - mówi Łukaszewski. Mimo tego inspektor nie składa broni. I złożył kolejne doniesienie do prokuratury. - To co robi ten człowiek, to ewidentna pogarda dla prawa. Nie ma on odpowiednich zgód, decyzji i pozwoleń, by prowadzić tam dyskotekę - mówi szef nadzoru budowlanego.

Jednocześnie z prośbą o pomoc w rozwiązaniu tego problemu wystąpił do ministra infrastruktury. - Zaproponowałem jak najszybsze wprowadzenie takich przepisów, które pozwolą nam skutecznie interweniować - tłumaczy Łukaszewski.

Dłuuga walka z Labiryntem

Walka z nielegalnymi lokalami może trwać bardzo długo. Dobrze wiedzą o tym warszawscy urzędnicy. Od 1998 roku funkcjonował w centrum stolicy, przy ul. Smolnej, klub Labirynt. I nie przeszkadzał w tym brak wymaganych prawem zezwoleń. Klub stał się symbolem bezradności urzędników. Odpowiedzią właścicieli lokalu na wszelkie "represje" ze strony miasta było składanie odwołań, skarg i wszczynanie procesów. Zwieńczeniem wojny miasta z Labiryntem była spektakularna akcja Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego przeprowadzona w 2004 roku.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (3)
Poznań: nielegalna dyskoteka w centrum miasta wciąż działa
Zaloguj się
  • agaador

    0

    Dyskoteka byłaby zamknięta gdyby Grobelny zwąchał w tym jakiś interes

  • hvac1987

    0

    Jest i legalna droga zamkniecia sprawy i to na dobre. Zrobic nalot w godzinach otwarcia. Sprawdzic wszystkie papiery a raczej ich brak. Wtedy skierowac sprawe do sadu z wnioskiem by POZOSTALA ZAMKNIETA do czasu decyzji sadu. A z tym nie trzeba sie spieszyc. Wlasciciel nadal musi placic za wynajem pomieszczenia albo podatek jesli jest wlascicielem. Tak zamknieto kilka dyskotek polskich w Nowym Jorku a tam jak chca to mozna mocno nacisnac.

  • rafal61_777

    0

    Zastanawia mnie czy urzędnicy w Poznaniu robią coś w tej sprawie.
    Jeżeli ta dyscoteca jest nie legalna to bez gadania Policja powinna wkroczyć z nakazem jej zamknnięcia.
    Prwdopodobnie urzędnicy w Poznaniu przymykają na to oczy , bo jak już powiedziałem wcześniej jeśli ona jest nie legalna to powinni bezwłocznie ją zamknąć.
    Naprawdę wstyd mi że na niektóre sprawy w Polsce urzędnicy przymykają oczy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX