Poznań: "Trzymaj się" w autobusach i tramwajach

Trzymaj się poręczy - apeluje do swoich pasażerów poznańskie MPK. Coraz częściej w tramwajach i autobusach dochodzi do upadków, głównie starszych ludzi. By uchronić ich przed takimi sytuacjami Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w swoich pojazdach rozwiesił plakaty, które mają zwrócić uwagę na ten problem.
Tylko od jesieni 2009 do kwietnia ubiegłego roku w poznańskich tramwajach lub autobusach rannych wskutek upadku zostało ok. 70 osób. Pokazuje to, że problem jest poważny. - Wystarczy chwila naszej nieuwagi, kiedy ręce mamy zajęte siatkami czy parasolami, w pewnym momencie pojazd mocniej szarpnie, a my lecimy na podłogę - mówi TOK FM Iwona Gajdzińska z poznańskiego MPK. Podkreśla, że potłuczeń, zwichnięć, czy złamań najczęściej doznają w trakcie jazdy kobiety po 60 roku życia. - To ponad 80 procent wszystkich wypadków - mówi.

Z myślą o seniorach MPK rozpoczęło akcję "Trzymaj się", w której zwraca uwagę jak ważne jest trzymanie się poręczy podczas jazdy. - Rozwiesiliśmy ponad 500 plakatów, po dwa w pojeździe w miejscach, które rzucają się w oczy, trudno ich nie zobaczyć - dodaje Gajdzińska. Miejski przewoźnik ma nadzieję, że informacja dotrze szczególnie do starszych poznaniaków. Ci przyznają, że nie raz zdarzyło im się upaść podczas jazdy tramwajem lub autobusem. - Mój mąż wywrócił się całkiem niedawno, tramwaj nagle ruszył, a on nie zdążył złapać się poręczy, poleciał jak długi na siedzenia, na szczęście tylko potłukł się - opowiada pani Marylka.

Pasażerowie skarżą się, że kierowcy często ruszają z przystanku z impetem, a wtedy łatwo stracić równowagę i upaść. Jeszcze gorzej jest, gdy autobus zahamuje. - Niektórzy kierowcy zbyt raptownie zatrzymują się, czy jest potrzeba, czy nie - dodaje pani Hanna, która kilka razy przewróciła się w autobusie. - Czasem brakuje im wyobraźni i nie myślą o tym, że stojąc z kulą nie zdążę się chwycić poręczy - mówi.

MPK tłumaczy, że kierowcy autobusów starają się jeździć płynnie, ale nie zawsze jest to możliwe. - Sytuacje na drodze są różne, czasem faktycznie nie obędzie się bez gwałtownego hamowania. Wtedy właśnie dochodzi do upadków, stąd nasza akcja - tłumaczy Iwona Gajdzińska. - Być może, dzięki zwróceniu uwagi na ten problem wypadków będzie coraz mniej.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM