"Rz": Zbierano haki na córkę zmarłego w wypadku CASY generała

PRZEGLĄD PRASY. MON szukało kompromitujących faktów z życia części rodzin lotników, którzy zginęli w katastrofie CASY - pisze "Rzeczpospolita" powołując się na swoich informatorów.
Według gazety, chodziło o zmuszenie ich do milczenia w sprawie wypadku, powstrzymania się od krytyki MON i Sił Powietrznych. Gazeta dodaje, że nie tylko zbierano kompromitujące materiały, ale zastanawiano się także nad publikacjami w tabloidach.

Ma o tym świadczyć mail z lutego 2009 roku, który wysłał jeden z wojskowych z MON do ówczesnego wiceszefa Sił Powietrznych. Wiadomość była reakcją na dociekania jednego z dziennikarzy w sprawie ewentualnych nacisków na rodzinę zmarłego w wypadku generała Andrzeja Andrzejewskiego. W mailu padają zdania sugerujące, że MON próbował szukać sposobów, aby uciszyć rodzinę Andrzejewskich. Jednym ze sposobów miało być zainspirowanie publikacji w tabloidach.

W tym celu, jak pisze "Rzeczpospolita", departament prasowo-informacyjny MON zbierał wszelkie informacje o udzielonej pomocy Andrzejewskim, ale także o życiu prywatnym jednej z córek zmarłego generała. Rozważano też pomysł pokazania Andrzejewskich w mediach, jako pazernych na pieniądze.

W niedzielę minęła trzecia rocznica katastrofy w Mirosławcu. Zginęło w niej 20 wojskowych, czteroosobowa załoga i 16 oficerów. Maszyną lecieli z Warszawy uczestnicy konferencji Bezpieczeństwa Lotów Lotnictwa Sił Zbrojnych RP.

Więcej o sprawie w dzisiejszej "Rzeczpospolitej".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny