Kraków: Pięć psów otrutych w ciągu kilku dni

Do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami dotarły informacje, że w mieście grasuje truciciel, który rozrzuca mięso, wymieszane z trutką, sprawą zajęła się już policja.
Na razie sprawca nie jest jednak znany. Mieszkańcy rozrzucone mięso widzieli w okolicach kilku ulic, między innymi: Wrocławskiej, Śląskiej, Mazowieckiej czy Racławickiej. - Sprawca musi być ten sam, bo martwe zwierzęta znajdowane były na obszarze jednej dzielnicy - mówi Katarzyna Padło z biura prasowego małopolskiej policji.

Wcześniej też dochodziło do podobnych sytuacji. - Mieliśmy różne zgłoszenia - dodaje Padło - Raz kobieta do otrucia psów użyła proszku do prania, który mieszała z mielonym mięsem i podrzucała w okolice dzikich działek.

Sprawa bulwersuje Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. - Dochodzą do nas różne informacje i okazuje się, że ludzie trują psy, bo przeszkadzają im odchody, ich szczekanie, a czasem nawet to, że ktoś z nimi spaceruje chodnikiem - mówi Barbara Grzywacz, kierownik Towarzystwa. - Najbardziej niepokoi fakt, że z roku na rok takich sytuacji jest coraz więcej, a to oznacza, że ludzie wcale nie stają się wrażliwsi. Nam pozostaje jedynie o takich problemach głośno mówić, a w obecnej sytuacji przestrzegać ludzi, żeby trzymali psy na smyczy i omijali szerokim łukiem podejrzane, porozrzucane gdzieś jedzenie.

- Narażanie zwierząt na jakiekolwiek cierpienie to przestępstwo za które do więzienia można pójść na rok, a w szczególnych przypadkach nawet na dwa lata - ostrzega Katarzyna Padło.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM