Polska kolejny raz przegrywa przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka

Sędziowie w Strasburgu, za zasadną, uznali skargę Edwarda Kupczaka, który zarzucił polskim władzom brak zapewnienia odpowiedniej opieki medycznej podczas trwającego 2,5 roku aresztu.
Edward Kupczak trafił tam ze wszczepioną pompą morfinową, która uśmierzała ból wynikający z trwałego urazu kręgosłupa. Szybko jednak przestała ona spełniać swoją rolę. Najpierw zamiast morfiny podawano aresztowanemu inne, słabsze środki przeciwbólowe. Następnie zaś pompa przestała działać prawidłowo, a o jej naprawie nie było mowy. Zakończyło się na tym, że Kupczak dostawał jedynie doustne leki, które tylko w minimalnym stopniu uśmierzały ból.

- Z opinii lekarzy z Kliniki Leczenia Bólu oraz Opieki Paliatywnej Uniwersytetu Jagiellońskiego wynika, że cierpiał on na powracające ataki bólu "z częstotliwością raz na godzinę, trwające średnio od kilku do kilkunastu minut" - mówi dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Mimo to sąd jego zażaleń nie uwzględniał, a areszt tymczasowy przedłużał kilkukrotnie. Dlatego też sprawa trafiła do Strasburga. Kupczak w swojej skardze zarzucił Polsce złamanie trzech artykułów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka: - o zakazie tortur i nieludzkiego traktowania, prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego oraz prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego.

- Wszystkie trzy artykuły Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał za naruszone - wyjaśnia dr Kładoczny i jednocześnie dodaje - Sąd zasądził na rzecz skarżącego 10tys. euro.

Teoretycznie polskie władze mogą się od wyroku odwołać, w praktyce jednak zakończy się prawdopodobnie na wypłacie zadośćuczynienia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM