Piloci 36. Pułku wracają do formy. Nie wiadomo, kiedy zaczną latać z VIP-ami

Piloci 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego wracają do formy, ale to jeszcze potrwa. Ciągle z zapowiadanych trzech kompletnych załóg na Tu154M, Siły Powietrzne mają tylko... połowę.
- Piloci potracili nawyki - przyznaje w rozmowie z reporterem TOK FM ppłk. Robert Kupracz z Dowództwa Sił Powietrznych. Wszystko przez przerwę w lataniu na Tu 154M od katastrofy smoleńskiej do czasu, kiedy ponownie mogli zasiąść za sterami rządowej maszyny. - Najpierw odbyli szkolenie uzupełniające na symulatorze w Moskwie. Później już w Polsce, po przylocie "tutki" do kraju, zatrudniliśmy rosyjskiego instruktora. Pod jego okiem piloci musieli latać tak długo, aż odzyskali uprawnienia - wyjaśnia ppłk. Kupracz.

Nie wiadomo kiedy załogi tupolewa z 36. specpułku będą gotowe. - tego nie wiadomo. Na razie dalej trenują na jedynym takim samolocie w rządowej flocie, pod okiem dwóch instruktorów: cywilnego z Rosji i wojskowego ze swojego pułku. - Wszystko zależy od tego, jak pilot przeznaczony do szkolenia będzie wykonywał swoje zadania - wyjaśnia Robert Kupracz. - Poza tym trzeba będzie jeszcze ocenić, czy jego predyspozycje psychofizyczne pozwalają mu na to, aby już uzyskał uprawnienia do lotów z VIP-ami - zastrzega.

Dlatego oprócz szkolenia, piloci muszą przejść jeszcze przez testy i rozmowy z psychologami w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej 36. specpułk ciągle jeszcze nie ma jednak kompletu załóg - Jest dwóch dowódców, trzeci w trakcie szkolenia na to stanowisko. Ten sam żołnierz, ma już uprawnienia drugiego pilota. Kolejnego szkolimy także do roli drugiego pilota - wyjaśnia Kupracz. - Nie ma problemów z nawigatorami czy mechanikami - dodaje.

Jak twierdzi Dowództwo Sił Powietrznych, szkoleni piloci odzyskali już większość uprawnień, a co ważniejsze nawyków po przerwie w lataniu tupolewem. Pozostaje jednak inny problem. Nadal w kabinie mają zamieniać się miejscami, czyli latać raz na fotelu dowódcy załogi, a podczas innego zadania na stanowisku drugiego pilota. To ważne, bo latając na jednej pozycji wyrabia się pewne nawyki. Tak robią cywilne załogi. Nie latają w tych samych składach, za to zawsze na tej samej pozycji czy funkcji.- Wojskowe przepisy tego nie zabraniają - podkreśla ppłk Robert Kupracz. - Obowiązki pierwszego czy drugiego pilota są opracowane w specjalnych procedurach i każdy członek załogi wie, co ma robić w danym momencie - zapewnia wojskowy w rozmowie z TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM