Raport Millera opóźniony z powodu usterki Tu-154. "Dmuchają na zimne"

Polskiego raportu w sprawie katastrofy smoleńskiej nie będzie przed rocznicą tragedii - komisja nie może wcześniej skończyć prac, bo chce jeszcze przeprowadzić eksperyment na pokładzie działającego tupolewa znajdującego się polskiej flocie. - Problem w tym, że według komisji samolot ma usterkę - mówi Małgorzata Woźniak z MSWiA. Jak ustaliło radio TOK FM strona rządowa boi się, że niesprawność jednego z urządzeń mogłoby wpłynąć na wiarygodność ustaleń po planowanej symulacji.
- Jak tylko ta usterka zostanie usunięta, ten eksperyment i lot próbny będzie można wykonać - zapewnia Małgorzata Woźniak z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, które dziś rano ogłosiło, że raport ukaże się 6 tygodni później niż planowano.

Wolą dmuchać na zimne

Jak ustalił reporter TOK FM w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych strona rządowa boi się, że istnienie drobnej usterki w tupolewie mogłoby być wykorzystane do deprecjonowania ustaleń symulacji. - Potem ktoś mógłby powiedzieć, że skoro lot odbył się na wadliwym sprzęcie, to jego ustalenia są niewiarygodne - mówi źródło w MSWiA.

"Wszystko jest sprawne. Tu lata"

- To kiepskie tłumaczenie. Niech oni zajrzą do instrukcji - radzi pilot Wojciech Matz, instruktor na Tu154M, który szkolił pilotów 36. specpułku. - Na pewno wszystko jest sprawne, bo widzę, że właśnie ten samolot startuje - dodaje w rozmowie telefonicznej z reporterem TOK FM.

Także zdaniem Dowództwa Sił Powietrznych tupolew może normalnie latać, bo szkolą się na nim piloci. To samo twierdzą inni eksperci.

Eksperyment ma polegać na locie sprawnym Tu154M i odegraniu wszystkich zachowań załogi, włącznie z dialogami ze stenogramów, z samolotu, który rozbił się w kwietniu 2010 roku. Chodzi m.in. o zarejestrowanie naturalnych szumów kabiny, aby sprawniej oczyścić nagrania z rozbitego samolotu prezydenckiego.

- Nasza "tutka" cały czas wykonuje loty szkolne z pilotami - zapewnia ppłk. Robert Kupracz z Dowództwa Sił Powietrznych. - Z tego wynika, że nic nie dyskwalifikuje tej maszyny, żeby przewozić pasażerów - ocenia Tomasz Kułakowski, ekspert lotniczy. - Gdybyśmy mieli do czynienia z jakąkolwiek usterką, która uniemożliwia przewożenie pasażerów, albo zagraża ich bezpieczeństwu, to powinna uniemożliwiać także wykonywanie jakichkolwiek operacji lotniczych - dodaje Kułakowski. - Jeśli maszyna operuje, to znaczy, że jest w pełni sprawna - uważa ekspert.

Tu z usterką nie dla VIP-ów

Według procedur tupolew, który w tej chwili znajduje się w polskiej flocie, nie może jednak przewozić najważniejszych osób w państwie, czyli otrzymać tzw. statusu HEAD. - Jeden element, który ulegnie usterce dyskwalifikuje ten samolot do lotów z najważniejszymi osobami w państwie - wskazuje ppłk. Robert Kupracz.

A uszkodzony jest jeden z monitorów, choć wyświetla właściwe informacje. - Problem jest z wyświetlaczem, który pokazuje dane. Niestety, jest inny kolor tych wyświetlanych danych niż powinien być. To automatycznie pokazuje nam, że jest usterka - tłumaczy wojskowy. Wojsko zamówiło już części zamienne. Naprawa potrwa minimum cztery tygodnie.

- To nie jest znacząca usterka, ale mimo to dyskwalifikuje ten samolot jako maszynę do latania ze statusem HEAD - przyznaje Kupracz.

Tyle, że komisja badająca katastrofę lotniczą miała go wykorzystać do eksperymentów przy warunkach zbliżonych do tych jakie były 10 kwietnia 2010, a nie do przewożenia głowy państwa.

W rzeczywistości samolot ze statusem HEAD nie różni się niczym fizycznie od tego, który takiego statusu nie ma. - Chodzi o przepisy - przyznaje ppłk. Kupracz. - Musimy ich przestrzegać - dodaje. - Loty z najważniejszymi osobami w państwie muszą być wykonywane według instrukcji, która jasno określa jakie wymogi musi spełniać statek powietrzny - wyjaśnia wojskowy. A instrukcja nie pozwala na to by jakikolwiek element w samolocie był niesprawny, jeśli na pokładzie ma znajdować się VIP. - To jest cały czas ten sam samolot. Tu chodzi tylko o to, że podczas lotów o statucie HEAD, czyli z VIPem musi być w pełni sprawne dokładnie 100 proc. wszystkich podzespołów - wskazuje ppłk. Kupracz.

Inaczej jest w regularnych liniach lotniczych. Piloci nieoficjalnie mówią, że samoloty pasażerskie mają coś w rodzaju katalogu usterek nie zagrażających bezpieczeństwu, z którymi de facto samoloty mogą wykonać lot. A tak, według ekspertów i pilotów, jest w przypadku jedynego rządowego Tu154M.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM