Ratownicy alarmują: Nie wchodzić na zamarzniętą Zatokę Gdańską

Ratownicy alarmują, by nie wchodzić na zamarznięta Zatokę Gdańską. Osoba, pod którą załamie się lód, jest w stanie wytrzymać w wodzie od 3 do 5 minut.
Od kilku dni mieszkańcy Trójmiasta mają nową rozrywkę: spacery po zamarzniętej Zatoce Gdańskiej. Rekordziści wchodzą ponad pół kilometra w głąb Bałtyku. I to całe rodziny z małymi dziećmi. - To bardzo niebezpieczne, lód może się załamać, niestety nie możemy wystawiać mandatów za lekkomyślność - mówi policja i straż miejska.

Większość nie zdaje sobie sprawy z tego, że lód na zatoce jest w niektórych miejscach bardzo kruchy - mówi Piotr Bielski z Gdyńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji i apeluje przede wszystkim do rodziców, żeby nie pozwalali wchodzić dzieciom na Zatokę. - Sam jestem ojcem dziesięcioletniego syna i wiem co on potrafi zrobić - mówił.

Trójmiejskie plaże patrolują ratownicy, straż miejska i policja. Pojawiły się też ostrzegawcze komunikaty. Obecnie woda w Zatoce Gdańskiej ma 2 stopnie Celsjusza. Ratownik Daniel Chyła wyjaśnia, co dzieje się z człowiekiem, który wpadnie do wody o takiej temperaturze. Podkreśla, że taka osoba doznaje szoku termicznego, zaczyna panikować, po czym następuje szybkie wyziębienie organizmu. Dodaje, że jeśli nie wyjdzie się z takiej wody w ciągu pięciu minut, skutki dla organizmu mogą być nieodwracalne.

Ratownik zwrócił uwagę, że właściwie codziennie widzi dorosłe osoby, które zabierają swoje dzieci na niebezpieczną przechadzkę po pokrywie lodowej. Dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni wydał decyzję o karaniu mandatami osób, które zostaną zatrzymane na pokrytej krami wodzie.

OSCARY W GAZETA.PL: Relacja na żywo w nocy z niedzieli na poniedziałek!

Król wygra? Bez zająknięcia! [NASZE TYPY] | Kogo i jak ośmieszą prowadzący? Start: godz. 1.00. Zapraszamy!



DOSTĘP PREMIUM