Joanna Mucha: kontrowersyjna wypowiedź na blogu

Do dawania książek jako dowodów wdzięczności namawia na swoim blogu posłanka Joanna Mucha. Na wpis natrafiła reporterka Radia TOK FM. "Kwiaty, alkohol i czekoladki - to najbardziej typowe sposoby wyrażania wdzięczności. Nie zawsze są korupcją" - pisze posłanka. I uzasadnia, że jeśli sama ma potrzebę wyrażenia specjalnego podziękowania - wręcza książkę.
Czy książka to rzeczywiście "dowód wdzięczności", który nie budzi skrępowania? - Wyobraźmy sobie taką sytuację, że strona zadowolona z korzystnego dla niej wyroku przychodzi do sądu i ofiarowuje sądowi książkę. Czy w tym momencie jest to dowód wdzięczności czy łapówka? - pyta prokurator Beata Syk - Jankowska z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. I przyznaje, że temat jest dyskusyjny i kontrowersyjny.

"Książka nie wywołuje skrępowania. (...) Gorąco polecam"

"Kwiaty, alkohol i czekoladki - to najbardziej typowe sposoby wyrażania wdzięczności. Nie zawsze są korupcją. Wręczane "po" (zabiegu, egzaminie itp.) i nie wymagane "przed" - prawie zawsze jednak budzą skrępowanie i wdzięcznego, i dobroczyńcy. Zaznaczę w tym miejscu - nie jestem zwolenniczką przekazywania dowodów wdzięczności za pracę, która dana osoba wykonuje w ramach swoich obowiązków służbowych. Ale jeśli mam potrzebę wyrażenia specjalnego podziękowania - obdarowuję swego Dobroczyńcę... książką" -pisze na blogu Joanna Mucha . I dalej: "Książka nie wywołuje skrępowania. Nie powoduje pytań o uczciwość. Nie razi. Przez książkę można obdarowanemu przekazać podziękowanie bardzo indywidualne. I sprawić mu prawdziwą przyjemność. Gorąco polecam" - czytamy na stronie .

"Poważnie o odważnie" - czytaj bloga Joanny Muchy na Blox.pl >>

"Nie chodzi o albumy 500 zł"

Posłanka w rozmowie z TOK FM wyjaśnia, że w swoim wpisie w internecie odniosła się do prawdziwej wdzięczności, a nie sytuacji korupcyjnych. - Bardzo często jesteśmy ludziom wdzięczni za to, co zrobili dla nas. Proponuję, by zamiast okazać tą wdzięczność koniakiem, który budzi skrępowanie, żeby okazać ją wręczając książkę - mówi TOK FM Joanna Mucha. Przyznaje, że zdarzyło jej się taką książkę wręczać. - Wielokrotnie. To zawsze było po zamknięciu sprawy. Dotyczyło np. jakieś wyjątkowo dobrej współpracy przy jakimś projekcie - mówi posłanka.

Joanna Mucha wyjaśnia też w TOK FM, że pisząc o książce nie miała na myśli albumów za 500 zł czy całej serii encyklopedii. - Tylko to jest np. Abe Kobo (japoński dramaturg i prozaik - przyp. red.), który kosztuje dwadzieścia parę złotych i jest fenomenalną lekturą. Wydaje mi się, że taki sposób okazywania wdzięczności warto promować - mówi pani poseł.

Pitera: Mam inne zdanie

Zajmująca się od wielu lat problematyką korupcji minister Julia Pitera ma zdecydowanie inne zdanie niż posłanka z Lublina. - Uważam, że nie powinno się dawać materialnych dowodów wdzięczności, bo to jest właśnie tak, że usiłujemy wartościować. Relatywizujemy fakt dawania w zależności od tego, czy to jest książka, czyli przeżycie intelektualne i to może być. A już pudełko czekoladek być nie może. Jestem temu przeciwna. Jeśli ktoś czuje potrzebę podziękowania, to jest piękna forma jak napisanie listu - mówi minister Pitera. Podkreśla, że nie identyfikuje się z blogowym wpisem Joanny Muchy. - Uważałabym z tymi blogami. Bo to jest potrzeba wyrażania swoich emocji, których później się żałuje - mówi Pitera.

Posłanka Joanna Mucha już kilka tygodni temu zasłynęła inną wypowiedzią , dotyczącą osób starszych i ich przesiadywania w szpitalach jako miejscach rozrywki. Z tej wypowiedzi wiele razy musiała się tłumaczyć.

Joanna Mucha: Tę wypowiedź będę odpracowywać w kamieniołomach

Zgadasz się z posłanką Muchą?

DOSTĘP PREMIUM