Marta Kaczyńska: "Nie ma wiarygodnych dowodów na niedouczenie załogi Tupolewa"

Części mediów wyraźnie zależy, żebyśmy uwierzyli, że załoga Tu-154M była niedouczona - pisze na swoim blogu Marta Kaczyńska. Córka pierwszej pary uważa, że istnieje szereg okoliczności, które powinny nurtować opinię publiczną.
"Urągamy w mediach nad jakością szkolenia polskich pilotów wojskowych. (...) Polskie wojsko jest w opłakanym stanie. To widać" - rozpoczyna swój wpis Marta Kaczyńska.

Kwalifikacje lotników nie są przyczyną katastrofy?

Zdaniem córki zmarłej pary prezydenckiej kwalifikacje lotników nie są jednak główną przesłanką katastrofy 10 kwietnia. "Nie ma wiarygodnych dowodów na to, że załoga rządowego TU-154m była niedouczona, niezgrana i tego straszliwego ranka nie wiedziała jak postępować. Mam jednak nieodparte wrażenie, że części mediów wyraźnie zależy na tym byśmy nabrali takiego przekonania" - pisze.

Marta Kaczyńska ubolewa nad tym, że przekazane przez Rosjan zapisy z czarnych skrzynek są przyjmowane bezkrytycznie. Na poparcie swoich słów przytacza telewizyjną dyskusję z udziałem "jednego z etatowych ekspertów pewnej stacji telewizyjnej", specjalisty i dziennikarza, który "nie reaguje" i "nie zadaje pytań o przyczyny". "Widać usilne staranie byśmy zapomnieli o wątpliwej wiarygodności podstaw wielu "pewnych" twierdzeń" - pisze na blogu.

O czym powinny mówić media

Córka pierwszej pary wylicza "kilka okoliczności", które jej zdaniem "powinny być przedmiotem zainteresowania profesjonalnych i samozwańczych śledczych". Przypomina m.in., że na początku kwietnia polscy piloci otrzymali karty podejścia do lądowania zawierające fałszywe wskazanie lokalizacji radiolatarni oraz nieprawdziwe współrzędne progu pasa startowego. Wspomina też, że część latarni na lotnisku Siewiernyj była uszkodzona, a Rosjanie "podają sprzeczne dane".

"Nie możemy więc odtworzyć dynamiki lotu, prędkości, przyspieszenia. Nie znamy parametrów lotu, pracy silnika, sterowania, temperatur, ciśnień. Wiemy, że TU- 154 M nawet przez chwilę nie znajdował się na kursie i ścieżce, (...) a kontrolerzy fałszywie informowali załogę, że położenie samolotu jest prawidłowe" - zaznacza Marta Kaczyńska.

Kaczyńska o "opieszałej" akcji ratunkowej

Krytykuje także działania pracowników Siewiernego. "Wiadomo, że jednostki ratunkowe były kierowane na miejsce tragedii opieszale. Czy "z góry: było wiadomo, że nikt nie przeżył?" Polska prokuratura nie ma dostępu do wraku samolotu, nad którego warunkami przechowywania dawno wszyscy przeszli do porządku dziennego. A wrak jak niszczał, tak niszczeje tyle że przykryty płachtą" - wytyka.

To tylko kilka przykładów okoliczności, które, zdaniem Marty Kaczyńskiej, powinny nurtować całą opinię publiczną. Zamiast je wyjaśnić część mediów "umiejętnie fałszuje odpowiedź na pytanie o winnych tej katastrofy" - kończy swój wpis.

DOSTĘP PREMIUM