Donieś na szpital i pochowaj zmarłego za złotówkę

Nietypowa promocja w jeleniogórskim zakładzie pogrzebowym. W zamian za informacje obciążające szpitale, które mają polecać tylko konkretne firmy zajmujące się pochówkiem, oferuje "pogrzeb za złotówkę". Sprawę opisała "Gazeta Wrocławska".
- Powyższa oferta jest elementem walki z korupcją i nieuczciwym zachowaniem tych zakładów pogrzebowych, które poprzez układ z wymienionymi pracownikami żerują na Waszej tragedii - takie informacje uzasadniające akcję można znaleźć wywieszone na witrynach zakładu pogrzebowego "Wisen". Pełna treść apelu została również opublikowana w lokalnej prasie.

Mirosław Kupczyk, właściciel firmy w rozmowie z "Gazetą Wrocławską", przyznał, że szczególna promocja jest aktem desperacji. - Inaczej nie potrafię pozbyć się dowodów na patologię, która od trzech lat trawi jeleniogórski rynek usług pogrzebowych - wyjaśnił mężczyzna. - Kiedy będę mieć dowody w ręku, zawiadomię prokuraturę - dodał. Według Kupczyka trzy wybrane firmy organizują do 40 pogrzebów miesięcznie, a pozostałe cztery razy mniej.

Zdania w środowisku grabarzy są podzielone

Dziennikarze "Gazety Wrocławskiej" dotarli do innych właścicieli zakładów pogrzebowych w mieście. Ich zdania na temat akcji są podzielone. Wśród nich jest Sebastian Nalberczyński - właściciel najbardziej rozchwytywanego zakładu pogrzebowego "Sims" w Jeleniej Górze. Uważa on, że tajemnicą jego sukcesu jest strategia rozwoju firmy, a cała akcja Kupczyka wycelowana jest właśnie w niego. Zastrzegł jednak, że popiera apel właściciela firmy "Wisen".

Prokuratura już sprawdzała i nic nie znalazła

Stowarzyszenie Przedsiębiorców Branży Pogrzebowej już w 2010 roku złożyło zawiadomienie do prokuratury. Ta jednak postępowanie umorzyła, bo nie znalazła wystarczających dowodów na to, by pracownicy szpitala dopuszczali się nieprawidłowości.

Jak wyjaśnił "Gazecie Wrocławskiej" Kupczyk, stało się tak ponieważ placówka zlikwidowała system monitorowania prosektorium.

- System polegał on na tym, że to stowarzyszenie kierowało tam osoby do pracy. Byli to ludzie zatrudnieni w zakładach pogrzebowych. Wymieniali się rotacyjnie i pracowali nieodpłatnie - powiedział. Jego zdaniem pracownicy szpitala, dostają teraz za znalezienie nowego klienta od 200 do 500 zł.

Szpital: "Pracownicy przestrzegają procedur"

Stanisław Woźniak dyrektor jeleniogórskiego szpitala, podkreślił, że proceder w jego placówce nie ma miejsca. - Nie mam żadnych informacji, żeby ktoś namawiał rodziny do czegokolwiek i brał za to pieniądze - zapewnił. - Rodziny zmarłych otrzymują w szpitalu alfabetyczny spis zakładów pogrzebowych działających na jeleniogórskim rynku - wytłumaczył w rozmowie z dziennikarzem "Gazety Wrocławskiej".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny