Tajemnicza śmierć w Cieszynie. Prokuratura niczego nie wyklucza

To nie jest klasyczne zabójstwo - tylko tyle na razie zdradza prokuratura w sprawie tragedii w centrum Cieszyna. Wczoraj późnym popołudniem w jednej z kamienic przy rynku anonimowa osoba znalazła zwłoki dwojga młodych ludzi z ranami kłutymi. Dziewczyna, która mieszkała w tej kamienicy miała 16, a mężczyzna - jej chłopak - 19 lat.
Cała sprawa jest tajemnicza, powstało sporo różnych plotek. Cieszyn od nich huczy. Niektórzy sugerują, że mogło to być samobójstwo. Inni, że zabójstwo z miłości lub z powodu nieplanowanej ciąży. Prokurator Mariusz Lampart zdradza niewiele szczegółów. Wiadomo, że chłopak był zameldowany w Jastrzębiu-Zdroju, ran kłutych na ciele ofiar było dużo, jest też wiele dowodów rzeczowych w sprawie. - To nie jest klasyczne zabójstwo - podkreśla prokurator Lampart , jednak nie chce rozwijać tego wątku.

Śledczy biorą pod uwagę dwie wersje wydarzeń: pierwsza zakłada udział osoby trzeciej. Druga - nie. Czyli zabójstwo a potem samobójstwo? Nie wiadomo, bo prokurator milczy po zadaniu pytania.

Na cieszyńskim rynku wszyscy rozmawiają na temat wczorajszych wydarzeń spod nr 16. Na klatce schodowej płonie znicz, rodzina przegania dziennikarzy. Sąsiadka z dołu, pani Maria, jest bardziej rozmowna. Pamięta dziewczynę jako uśmiechniętą i uprzejmą nastolatkę. - Spokojna dziewczyna i spokojna rodzina. To wszystko chyba przez miłość. Wczoraj siedzieli na ławce i przytulali się - opowiada sąsiadka.

Pani Maria nie słyszała żadnych krzyków, ani hałasów wczoraj popołudniu. Ekspedientka ze sklepu obok mówi co innego. - Od klatki dzieli mnie tylko ściana, słyszałam krzyki - relacjonuje pani Katarzyna.

Cieszyńska policja powołała specjalny zespół śledczych. Na poniedziałek prokuratura zaplanowała sekcję zwłok.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM