Ping-pong z Krajową Radą, czyli jak KRRiT chciała majstrować przy internecie

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji do ostatniej chwili broniła nowelizacji ustawy o rtv, która oddawała pod jej jurysdykcję serwisy internetowe. Senat - jak proponował premier - ostatecznie przegłosował wieczorem wykreślenie z ustawy przepisów dotyczących ?dostawców audiowizualnych treści na żądanie? (mają być konsultowane z branżą i ponownie wrócą do Sejmu).
Jednak jeszcze przed senackim głosowaniem, na posiedzeniu senackiej komisji kultury i środków przekazu, prawnik KRRiT przekonywał, że Senat powinien nowelizację przyjąć. A kilka godzin wcześniej Krajowa Rada opublikowała na swojej stronie obronę kontrowersyjnych zapisów ustawy. Argumenty KRRiT skontrowali prawnicy związani z IAB (stowarzyszenie przedsiębiorców branży internetowej), a także Piotr Waglowski (prawnik, znawca internetu) na swoim serwisie prawovagla.pl.

Poniżej stanowisko KRRiT i komentarze prawników IAB

1. Nie jest prawdą, że znowelizowana ustawa o radiofonii i telewizji stworzona była w celu "regulacji Internetu". Dotyczy ona zaledwie niewielkiej części zawartości Internetu - audiowizualnych usług medialnych, czyli albo programów telewizyjnych rozpowszechnianych w Internecie, albo wideo na żądanie o charakterze medialnym.

KOMENTARZ: Przepisy ustawy mówią co innego. Zgodnie z dosłowną treścią ustawy Krajowa Rada będzie kontrolować de facto każdego przedsiębiorcę zamieszczającego multimedia w Internecie. Tymczasem Dyrektywa odnosi się wyłącznie do usług quasi-telewizyjnych.

1 (cd) Podstawą dyrektywy jest zasada neutralności technologicznej, co oznacza, że treść audiowizualna podlega podobnym regulacjom bez względu na technologię jej dostarczania do odbiorcy. Audiowizualne usługi medialne mogą w przyszłości częściowo zastąpić tradycyjny przekaz telewizyjny. Przepisy Dyrektywy mają na celu uniknięcie zakłóceń konkurencji oraz służyć tworzeniu jednolitej przestrzeni informacyjnej. W tym celu konieczne jest zastosowanie do wszystkich rodzajów usług (tradycyjnych i nowych) przepisów skoordynowanych co najmniej w stopniu podstawowym.

KOMENTARZ : Krajowa Rada potwierdza, że chce zrównać obowiązki Internetu z obowiązkami telewizji. Jak powiedział ekspert Krajowej Rady: "Internet nie będzie miał taryfy ulgowej". Powiedział też: "Gdyby Internet uregulował się sam, to Krajowa Rada nie musiałaby być władcą Internetu".
Dyrektywa nie wymaga poddawania Internetu ani nawet usług quasi-telewizyjnych kontroli Krajowej Rady. Dyrektywa nie wymaga poddawania Internetu kontroli.

1(cd) Poza zakresem zainteresowania ustawy, a zatem i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji pozostaje cała reszta treści internetowych, w tym wszelkie materiały wideo nie mające charakteru medialnego, a oprócz tego wszelkie treści nie zawierające ruchomych obrazów z dźwiękiem lub bez niego. Ustawa nie dotyczy m.in. prywatnych stron internetowych; usług polegających na dostarczaniu lub dystrybucji treści audiowizualnej stworzonej przez prywatnych użytkowników (user-generated content ) w celu jej udostępniania i wymiany w ramach grup zainteresowań; prywatnej korespondencji mailowej; stron internetowych, które zawierają drobne elementy audiowizualne jako elementy grafiki strony, jako krótkie reklamy lub informacje na temat produktów; gier hazardowych, w tym loterii, zakładów, innych form hazardu; wyszukiwarek; usług które polegają na przesyłaniu i hostingu audycji, za których odpowiedzialność redakcyjną ponoszą podmioty trzecie lub użytkownicy; elektronicznych wersji gazet i magazynów.

Ustawę stosuje się jedynie do dostawców usług medialnych na żądanie prowadzących działalność gospodarczą, a zatem przewidziane w niej wymogi obejmą profesjonalistów, w celu zapewnienia odpowiedniej ochrony konsumentom i odbiorcom. Audiowizualne usługi na żądanie nie są oferowane jedynie za pośrednictwem sieci Internet, ale również przez operatorów sieci kablowych oraz operatorów platform satelitarnych.

KOMENTARZ : Wyłączenia, o których pisze Krajowa Rada, znajdują się w Dyrektywie, nie zostały przepisane do ustawy. Ale to mniej ważne. Ważniejsze, że Krajowa Rada nie rozumie, że pod definicję "wideo w Internecie" pasuje ze swej natury prawie każda strona internetowa zawierająca multimedia (np. klipy, filmiki, śmieszne reklamy, autoreklamę etc).
Krajowa Rada, zamiast dobrego prawa oferuje przedsiębiorcom zapewnienia o swoich dobrych intencjach i o tym, że prawo to będzie interpretować rozsądnie - czyli dużo węziej, niż dosłowna jego treść.

2. Nie jest prawdą, że pod rządami ustawy o radiofonii i telewizji można było rejestrować blogi czy ingerować w działalność blogerów.

Klasyczny blog z samej definicji na zawiera ruchomych obrazów, a nawet dodane drobne elementy audiowizualne nie czynią z niego audiowizualnej usługi medialnej.

KOMENTARZ : Zatem już dzisiaj Krajowa Rada określa definicje pojęć internetowych - czyli staje się ustawowym interpretatorem Internetu. Rozumiemy, że Krajowa Rada odradza prowadzenie blogów nieklasycznych.

3. Nie jest prawdą, że celem ustawy było wprowadzenie "cenzury Internetu".

W nowej ekologii mediów wszyscy dostawcy audiowizualnych usług medialnych powinni grać na tym samym boisku i według tych samych reguł. Nie ma żadnego uzasadnienia dla różnego traktowania tych samych treści ze względu na platformę dostępu do nich, a zatem dla dyskryminowania podległych regulacji nadawców klasycznych programów telewizyjnych, natomiast faworyzowania wolnych od regulacji nadawców telewizji internetowej. Zasadą stosowaną w ustawie jest "stopniowalna regulacja" - im mniejsze niebezpieczeństwo wyrządzenia szkody przez audiowizualną usługę medialną oraz im mniejsza potencjalna widownia - tym lżejsze wymogi regulacyjne.

KOMENTARZ : Ponownie - Krajowa Rada nie widzi podstaw dla ulgowego traktowania Internetu. Problem w tym, że inne kraje swój Internet będą traktować bardziej ulgowo. A ponieważ Internet nie ma granic, w istocie nie mówimy o regulowaniu polskich przedsiębiorców - ci zagraniczni będą mogli działać u nas w Internecie bez takich ograniczeń.

Dyrektywa nie zachęca a wręcz nie pozwala na dyskryminowanie przedsiębiorców z któregoś z krajów Unii Europejskiej - nawet gdyby to miał być własny kraj.

4. Nie jest prawdą, że ustawa przewidywała możliwość odmowy wpisu usługi medialnej do rejestru lub wykazu prowadzonego przez Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Przeciwnie, w przypadku programów rozpowszechnianych w Internecie ustawa przewiduje system milczącej zgody a zgłoszenie audiowizualnej usługi medialnej na żądanie dostawca może przesłać w momencie rozpoczęcia jej świadczenia.

KOMENTARZ : Jeśli jednak dostawca usługi nie prześle zgłoszenia: (a) nie ma prawa działać; (b) zostanie ukarany grzywną w wysokości 10% obrotu całej firmy. Przypomina się, spostrzeżenie, że od kłamstwa gorsza jest tylko półprawda.

5. Nie jest prawdą, że dostawca usługi medialnej na żądanie, którego serwis będzie obejmował kinematografię japońską lub rosyjską będzie zmuszony do promowania w swoim katalogu audycji europejskich . Dostawca spełni wymogi ustawy poprzez zastosowanie alternatywnego obowiązku w postaci wypełnienia kwoty inwestycyjnej.

KOMENTARZ : Czyli chcąc prowadzić serwis tematyczny o animacji japońskiej czy inne przedsięwzięcie tematyczne, będziesz musiał płacić Krajowej Radzie haracz.

6. Nie jest prawdą, że niewielkie przedsiębiorstwa prowadzące dziś audiowizualną usługę medialną nie będą mogły spełnić wymogów ustawowych dotyczących produkcji europejskiej i produkcji polskiej. Obowiązki w tym zakresie będą wprowadzane stopniowo, pełny pułap kwot katalogowych i inwestycyjnych zostanie osiągnięty w ciągu 3 lat.

KOMENTARZ : Powyższe wręcz żal skomentować. A co z osobami, które dopiero chciałyby wejść na rynek Internetowy? Niech już zaczną oszczędzać.

7. Nie jest prawdą jakoby znowelizowana ustawa o radiofonii i telewizji była niezgodna z art. 54 Konstytucji RP, gwarantującym wolność słowa. W niczym nie zagraża ona konstytucyjnej normie, że "Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji". Natomiast zgodnie z art. 10 ust. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i w ramach przez konwencję narzuconych, ustawa zmierza do przeciwdziałania nadużyciu wolności słowa za pomocą wymogów, które - jak to ujmuje konwencja - "są przewidziane przez ustawę i niezbędne w społeczeństwie demokratycznym".

KOMENTARZ : Powyższe jest klasyczną demagogią regulatora. Nie jest prawdą, że Kadafi jest dyktatorem.

8. Nie jest prawdą, że znowelizowana ustawa o radiofonii i telewizji była niezgodna z dyrektywą o audiowizualnych usługach medialnych. Wszystkie dyrektywy unijne wyznaczają państwom członkowskim cele do osiągnięcia, pozostawiając im pewną swobodę w doborze środków temu służących. Jak każdy akt prawny będący realizacją pewnego aspektu polityki publicznej, dyrektywa a za nią także polska ustawa usiłuje pogodzić dwa cele: swobodny rozwój dziedziny, której dotyczy, z wymogami niezbędnymi do tego, by chronić samych przedsiębiorców oraz społeczeństwo przez ewentualnymi działaniami nielegalnymi bądź szkodliwymi. Jednocześnie, polska ustawa stanowiąca implementację dyrektywy do prawa krajowego będzie interpretowana w świetle dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych.

KOMENTARZ : Ustawa jest niezgodna z Dyrektywą i podobnie jak ustawa węgierska będzie przedmiotem krytyki Komisji Europejskiej. Niezależnie od tego ustawa godzi w polski interes narodowy, którym jest zapewnie polskim obywatelom jak największych szans na konkurowanie z resztą UE i świata.

9. Nie jest prawdą, że polscy internauci nie mieli odnieść żadnych korzyści z nowelizacji ustawy, czy w ogóle z dyrektywy o audiowizualnych usług medialnych. Na tyle, na ile sama dyrektywa, ustawy i organy regulacyjne są w stanie to zapewnić, będą mogli mieć poczucie bezpieczeństwa, że oni i ich dzieci nie napotkają w usługach medialnych będących w jurysdykcji Polski i innych państw członkowskich Unii Europejskiej treści nielegalnych, szkodliwych i niepożądanych. Internauci skorzystają też na tym, że będą mogli w audiowizualnych usługach medialnych odbierać treści polskie i europejskie, a nie tylko pozaeuropejskie. Trzeba przy tym pamiętać, że standardy minimalne wprowadzone w dyrektywie będą obowiązywały również we wszystkich 30 państwach Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

KOMENTARZ : Krajowa Rada nie ochroni naszych dzieci przed żadnym serwisem pornograficznym operującym z zagranicy. To tylko pretekst. Odpowiedzieć na to można tylko cytatem z Seksmisji: "Liga rządzi, Liga radzi, Liga nigdy Cię nie zdradzi". Czy Krajowa Rada ocenzuruje także "Pocałunek" Rodaina?

10. Nie jest prawdą, że ustawa tworzy bariery w rozwoju firm internetowych, w każdym razie tych, które są gotowe działać w ramach prawa. Owszem, mogłyby napotkać bariery, jeżeli chciałyby łamać zakaz podżegania do nienawiści; odmówić ułatwienia dostępu do usług niepełnosprawnym; łamać prawo autorskie; czy np. nie przestrzegać reguł dotyczących ochrony małoletnich przed nieodpowiednimi treściami - ale nikt chyba nie chce, by mogły działać w ten sposób bez ograniczeń.

KOMENTARZ: To czysta sofistyka. Krajowa Rada nie ufa polskiemu sądownictwu? I w związku z tym chce wprowadzić cenzurę prewencyjną? To mieliśmy już w PRL. W wyścigu technologicznym i informacyjnym nie jesteśmy w czołówce Europy ani świata. Propozycje Krajowej Rady spowolnią rozwój naszego społeczeństwa.

11. Prawdą jest, że przepisom dyrektywy i tym bardziej polskiej ustawy nie podlegają operatorzy czy dostawcy treści spoza krajów unijnych. Czy zyskują w ten sposób przewagę konkurencyjną? W pewnym stopniu tak. Choć w ostatecznym rezultacie decyzja o tym, jakie treści odbierać, oczywiście należy zawsze do jednostki. Unia Europejska robi to, co może zrobić, by telewidzowie i internauci poruszali się w pluralistycznym, przyjaznym i bezpiecznym świecie mediów audiowizualnych. Globalizacji mediów i Internetu nie towarzyszy jeszcze powstanie wspólnego globalnego ładu regulacyjnego. Pewne jego zręby zaczynają powstawać. Znaczącym faktem jest to, że przyjęta w ramach Rady Europy Konwencja o Cyberprzestępczości (która ma związek z omawianą tu problematyką o tyle, że zakazuje rozpowszechniania pornografii dziecięcej, łamania praw autorskich oraz szerzenia treści rasistowskich i ksenofobicznych) została podpisana także przez takie kraje pozaeuropejskie jak Kanada, Japonia, RPA i USA. Niemniej trudno w przewidywalnej przyszłości oczekiwać całkowitego ujednolicenia przepisów w tej dziedzinie.

KOMENTARZ: Przepisom polskiej ustawy nie podlegają także firmy unijne spoza terytorium Polski i bardzo się z tego cieszą.

12. Nie jest jednak prawdą jakoby czekała nas grupowa migracja przedsiębiorców internetowych poza Unię Europejską. Po pierwsze są to w większości duże firmy, prowadzące różne formy działalności gospodarczej, której nie mogłyby prowadzić z zagranicy. Po drugie, by uniknąć podporządkowania przepisom unijnym, nie wystarczy korzystać z serwera w jakimś innym kraju. Firmom nie opłacałoby się przenoszenie poza Unię Europejską zarówno siedziby, jak i kierownictwa firmy czy wreszcie znaczącej części personelu - bo tylko wtedy mogłyby uniknąć jurysdykcji państwa unijnego.

KOMENTARZ : Krajowa Rada mija się ze stanem faktycznym - wyraźnie nie rozumie Internetu. To nie są tylko duże firmy. Dużym firmom nowa ustawa nie zaszkodzi, bo mają pieniądze, aby jej sprostać. Nowa ustawa zamknie drogę samozatrudnionym i mikroprzedsiębiorcom do innowacyjnych przedsięwzięć internetowych.

13. Nie jest prawdą, że sama ustawa była dla kogokolwiek niespodzianką, czy zaskoczeniem. Przede wszystkim, przedstawiciele polskich stacji telewizyjnych uczestniczyli w konsultacjach unijnych przed przyjęciem dyrektywy i szczegółowo śledzili tok prac na wiele lat przed ogłoszeniem dyrektywy. Po drugie Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przeprowadzali szerokie konsultacje społeczne (patrz: raport z konsultacji) przed przystąpieniem przez MKiDN do pisania nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Ponadto w maju 2010 roku jeszcze w trakcie prac nad projektem ustawy, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zorganizowała spotkanie informacyjne na temat zmian, jakie niesie dyrektywa o audiowizualnych usługach medialnych dla tego sektora rynku z bardzo szeroką reprezentacją dostawców nowych usług działających na polskim rynku. Ani wtedy, ani podczas prac sejmowych sprawa nie budziła szczególnych kontrowersji wśród podmiotów rynkowych.

KOMENTARZ : Krajowa Rada sugeruje, że za późno na poprawę złego prawa.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM