Powstaje serwis odrabiający lekcje za uczniów. Opłata smsm-em

Wystarczy komórka i kilka złotych, a w ciągu paru minut rozwiążą każde zadanie domowe. W Krakowie rusza właśnie serwis internetowy, w którym za płatny sms korepetytorzy odrabiają uczniom lekcje. Wszystko odbywa się zupełnie legalnie.
Zadania nie trzeba nawet przepisywać. Wystarczy przesłać zdjęcie strony z książki lub zeszytu. - Można MMS- em, bo wiadomo, że mało komu chce się przepisywać całą treść zadania, tak jest prościej - wyjaśnia w rozmowie z TOK FM Diana Drozda, założycielka portalu.

Pełną parą portal ruszy za kilka tygodni. Zadania będą rozwiązywać zalogowani na stronie korepetytorzy. Im ktoś będzie skuteczniejszy, tym wyższe miejsce zajmie w rankingu. Cena za rozwiązanie zadania też ma być przystępna, maksymalnie kilka złotych, żeby nie nadwyrężać zbytnio kieszeni gimnazjalistów czy licealistów.

- To zwykłe oszustwo - oburza się profesor Ryszard Legutko z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - To kolejny krok ku korupcji, bo ciężko mi znaleźć inne słowo, znamy już przypadki pisania prac magisterskich czy licencjackich za pieniądze, a to jest jeszcze jeden krok dalej - dodaje.

Nie ma jednak przepisów, które zabraniałyby odpłatnego rozwiązywania zadań domowych. - Jedyną podstawą do jakichkolwiek sankcji jest zła ocena nauczyciela, który uzna, że to niesamodzielna praca ucznia - twierdzi Mirosław Sanek z Towarzystwa Nauczycieli Szkół Polskich - Niestety w blisko stu procentach przypadków nauczyciel nie ma szans, żeby to uczniowi udowodnić, poza tym kara jest taka sama jak wtedy, kiedy uczeń w ogóle nie wykona zadania.

Uczniowie w większości zdają sobie z tego sprawę. - To bardzo dobry pomysł i tak mamy tyle zajęć, że na wszystko nie starcza czasu - przekonuje Michał z gimnazjum nr 1 w Krakowie. - Czasem nie ma sensu go tracić na rozwiązywanie zadań, które i tak się nam do niczego w życiu nie przydadzą.

I właśnie uczniowie myślący w ten sposób to grupa docelowa Diany Drozdy. - Chodzi nam o to, że lepiej poświęcić czas na doszkalanie się z przedmiotów, które są nasza pasją, z których jesteśmy dobrzy, a nie tracić kilka godzin na bezowocne rozwiązywanie zadań. Nie można być specjalistą ze wszystkiego - uważa. Serwis, jej zdaniem ma też służyć edukacji. Określenie "edukacyjny" reklamuje go nawet na ulotkach. - Uczy jak sobie sprytnie radzić w życiu i jak potem być zaradnym wkraczając na rynek pracy - tłumaczy Drozda. - Poza tym najzdolniejsi uczniowie będą mieli szansę stać się u nas korepetytorami.

- To zła droga - uważa prof. Legutko. - Nie chodzi o usankcjonowanie prawne tego typu działań, o zmianę przepisów, tylko o to, że jest na to przyzwolenie społeczne, a szkoła od ucznia wymaga coraz mniej.

- Nie czujemy się oszustami - odpiera zarzuty Drozda. - Tak naprawdę zastanówmy się, kto z nas nigdy nie odpisał zadania, kto nigdy nie zrobił sobie ściągi, albo kto nie dał komuś odpisać. Tak po prostu było, jest i będzie - dodaje.

DOSTĘP PREMIUM