"Dyplomaci walczą o to, żebyśmy mogli podejść do wraku" - Ewa Komorowska o rocznicy katastrofy

- Okazało się, że musimy lecieć aż do Moskwy, a potem czeka nas pięciogodzinna podróż autokarem do Smoleńsk - mówiła w TVN 24 Ewa Komorowska, wdowa po wiceszefie MON Stanisławie Komorowskim. Opisała szczegółowo, jak będzie wyglądała wizyta rodzin ofiar katastrofy Tu-154 w Smoleńsku. Nie wiadomo wciąż, czy rodziny będą mogły podejść do wraku prezydenckiego samolotu.
Obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej będą dla rodzin ofiar nie tylko ogromnym przeżyciem, ale też niezwykle wymagającym przedsięwzięciem logistycznym. Ewa Komorowska wyjazd do Smoleńska 9 kwietnia nazwała wręcz "morderczą wyprawą". Rodziny spotykają się na lotnisku w Warszawie już o drugiej w nocy. wylatują o trzeciej. - Już od dawna wiemy, że nie możemy lądować w Witebsku, natomiast od niedawna wiemy, że nie możemy lądować w Briańsku, który jest bliżej Smoleńska niż Moskwa. Efekt jest taki, że lecimy do Moskwy, co oznacza pięć godzin w jedną stronę w autobusie z Moskwy do Smoleńska - mówiła w rozmowie z Konradem Piaseckim.

"Nie lecimy tam na obiad"

- Uroczystości muszą być krótsze, niż były w październiku. Prawdę mówiąc musiałam ratować przy ostatnich ustaleniach naszą wizytę przy wraku i przy złamanej brzozie, tej pierwszej, w którą uderzył samolot. Odbędzie się to kosztem obiadu, na który było przeznaczone półtorej godziny - powiedziała Komorowska - Wszyscy pielgrzymi, którzy będą w podróży 15 godzin nie jadą do Smoleńska na obiad, tylko chcą być w tych kluczowych, najważniejszych miejscach - dodała.

W planach jest podejście do wraku prezydenckiego samolotu, który leży na lotnisku w Smoleńsku. - Wrak jest teraz dowodem w sprawie. Jest po prostu niedostępny. Nasze służby dyplomatyczne walczą, żebyśmy mogli do niego podejść, żeby on był dla nas odsłonięty - opowiadała Komorowska.

"Zostawimy płonący krzyż"

Od wraku delegacja przejedzie płytą lotniska do miejsca katastrofy. - Tam będą uroczystości, będzie nabożeństwo ekumeniczne. (...) Nie będzie w ogóle polityków, będzie tylko nasza patronka pani prezydentowa (Anna Komorowska - red.) i ona przemówi, przemówi przedstawiciel rodzin i będzie bardzo symboliczna uroczystość (...) - mówiła.

Zostaną odczytane także nazwiska wszystkich ofiar katastrofy. - Żołnierze będą zanosili przy każdym nazwisku znicz i ustawiali go w kształt krzyża. Odjeżdżając zostawimy ten płonący krzyż - zakończyła.

Strażak ze Smoleńska: wiele w życiu widziałem, ale ta katastrofa...

DOSTĘP PREMIUM