Osądzić kibola na stadionie. "Gniot legislacyjny. Nie unikniemy kompromitacji"

Kibole będą sądzeni bezpośrednio na stadionach. Nie będzie ryzyka wywożenia chuligana ze stadionu, konwojowania, prób odbicia - zapowiedział minister sprawiedliwości. - Mamy do czynienia z gniotem legislacyjnym - odpowiada przewodniczący zespołu praw człowieka w Naczelnej Radzie Adwokackiej i dodaje: - wygenerujemy kompromitację sądząc ludzi w sposób rażąco sprzeczny z prawem do obrony i sądu
Po ostatnich zamieszkach przed meczem Litwa-Polska w Kownie, gdzie polscy chuligani pobili się z policją i między sobą, politycy zapowiadają zaostrzenie walki ze stadionowym bandytyzmem. Premier Donald Tusk zapowiadał, że zamierza wpłynąć na zaostrzenie przepisów dotyczących bezpieczeństwa stadionowego przed Euro 2012.

Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zapowiedział natomiast wprowadzenie przepisów, dzięki którym kibole będą sądzeni bezpośrednio na stadionach. Jak tłumaczył rozprawy odbędą się z wykorzystaniem łącz teleinformatycznych. Ma to wyglądać w ten sposób, że przyłapany na rozróbie bandyta w ogóle nie zostanie doprowadzony do sądu, lecz do specjalnego pomieszczenia na terenie stadionu. A dyżurny sędzia będzie przebywał w budynku sądu. Rozprawa odbędzie się natychmiast w drodze tzw. telekonferencji. W rozmowie z Radiem TOK FM minister Kwiatkowski tłumaczył: - Sędzia siedzi w sądzie, ale na stadionie jest specjalne pomieszczenie, gdzie z wykorzystaniem łączy teleinformatycznych odbywa się rozprawa i można skazać takiego chuligana szybko, bezpiecznie, z zachowaniem wszelkich gwarancji procesowych.

Jak informuje Ministerstwo Sprawiedliwości projekt wprowadzający tzw. rozprawy odmiejscowione jest gotowy i ponad miesiąc temu został przekazany do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, które koordynuje przygotowania pakietu ustaw dotyczących przygotowań do Euro 2012.

"Mam obawę, że nie unikniemy kompromitacji"

Pomysł od razu skrytykował prof. Piotr Kruszyński, prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego: - Kiedyś było sądzenie pod gruszą, ale to było w XV wieku - mówił.

Również mecenas Mikołaj Pietrzak, przewodniczący zespołu praw człowieka w Naczelnej Radzie Adwokackiej i członek specjalnego zespołu stołecznych prawników ds. Euro 2012 nie zostawia na projekcie zmian suchej nitki. Dziś w Radiu TOK FM mec. Pietrzak mówił: - Projekt stanowi zagrożenie dla prawa do obrony, prawa do sądu. Jeżeli te procesy się odbędą, zakończą się w Trybunale Konstytucyjnym lub Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Mam obawę, że nie unikniemy kompromitacji.

- Celem pana ministra było sprawne obsłużenie tych procesów, by uniknąć kompromitacji na skalę europejską czy światową. Mam obawę, że wręcz wygenerujemy nową kompromitację sądząc ludzi w sposób rażąco sprzeczny z prawem do obrony i do sądu - mówił Pietrzak. - Obawiam się, że projekt był napisany bez szerszych konsultacji w środowiskach praktykujących karnistów: sędziów, prokuratorów, adwokatów. Nie uwzględnia też punktu widzenia policji.

Zdaniem mec. Pietrzaka szybkie postępowanie samo w sobie leży w interesie zarówno podsądnego jak i sądu, prokuratury, adwokatury, władz publicznych oraz społeczeństwa. - Problem polega na tym, byśmy nie wylewali dziecka z kąpielą. By po to, by zyskać na czasie nie pozbawiać podsądnego elementarnych praw, jak prawo do obrony, a równocześnie nie pozbawiać sądu możliwości obiektywnego zbadania sprawy.

Jakie niebezpieczeństwa niesie nowy projekt?

Proces będzie szybki i sprawny? Mec. Pietrzak: - Większość przestępstw popełnianych w związku z masowymi imprezami nie dzieje się na terenie stadionu. Chuligańskie wybryki odbywają się na dworcach, na ulicach pomiędzy dworcem i stadionem, w parkach. Przyjmijmy nawet optymistyczne założenie, że te przestępstwa będą się odbywać na stadionach. Policja po zatrzymaniu takiego człowieka będzie musiała go najpierw zawieźć na komisariat, bo przed oddaniem człowieka pod sąd trzeba przyjąć od niego wyjaśnienia i przedstawić zarzuty. To się dzieje na komisariacie. Logika tego projektu zakłada, że musiałyby również powstać komisariaty na stadionach, ale o tym nie ma mowy w ustawie ani w żadnych aktach towarzyszących. Będziemy mieli sytuację, że policjanci wywożą kogoś ze stadionu i przywożą z powrotem na stadion.

Próby odbicia chuliganów? Mec. Pietrzak:- Usłyszałem z ust pana ministra, że plan ma zabezpieczać nas przed próbami odbicia. Konwój policyjny jadący ze stadionu do komisariatu jest przecież mniej narażony na próbę odbicia, niż człowiek przetrzymywany na terenie stadionu, gdzie są wszyscy pozostali jego koledzy. Tam właśnie może powstać problem prób odbicia, bądź zablokowania korytarzy, żeby do sądu nie doszło.

Jak przedstawić dowód rzeczowy? Mec. Pietrzak:- Założenia ministerstwa są takie, że akta sprawy jadą do sądu, podczas gdy oskarżony i jego obrońca są na miejscu, w pomieszczeniach na stadionie. Problem polega na tym, że obrońca działa bez dostępu do akt. Ma wprawdzie wcześniej teoretycznie dostęp do tych akt, ale jeśli to ma się dziać w takim tempie, to ten dostęp jest ograniczony. A co, jeżeli zechcemy przedstawić dowód rzeczowy np. przedmiot, którym ktoś był bity. W jaki sposób to przekazać sądowi, gdy my jesteśmy w podziemiach na stadionie, a sąd jest kilka kilometrów dalej? Jak sąd ma ocenić taki dowód rzeczowy? Co jeżeli zechcemy złożyć dokument do akt? Obawiam się, że większość tych postępowań będzie przekierowywana do normalnych postępowań. Będą odraczane, a delikwenci będą albo aresztowani, albo zwalniani. Bo kaliber tych przestępstw jest taki, że trudno argumentować na rzecz aresztu. W związku z tym podsądnego trzeba będzie zwolnić na stadionie, czyli w tym miejscu, z którego policjanci chcieli go usunąć.

Gdzie jest zasada domniemania niewinności? Mec. Pietrzak:- Ustawa operuje tylko pojęciem "sprawca". To jest kuriozum. Ustawa nie mówi o oskarżonym czy podejrzanym, a tak o podsądnych mówi kodeks karny. Ten projekt w całej rozciągłości operuje pojęciem "sprawca" czyli ustawowo rozstrzyga, że człowiek, który jest dopiero sądzony już jest winny. To jest zupełnie wbrew elementarnej zasadzie domniemania niewinności. To elementarny błąd w rzemiośle legislacyjnym.

Sędziowie kupią sobie ''walkie-talkie''? Mec. Pietrzak: - Jeśli dobrze czytam projekt, to w pomieszczeniu na stadionie będzie obrońca i oskarżony. W tym samym pomieszczeniu ma być referendarz lub asystent sędziego. Konia z rzędem temu, który mi wyjaśni, po co on tam jest. Według uzasadnienia jego obecność ma stanowić rękojmię prawidłowego przebiegu postępowania. Ale ta osoba nie ma żadnych uprawnień tzw. policji sesyjnej. Czyli nawet jeśli oskarżony w sposób nieuprawniony komunikuje się ze świadkiem na miejscu procesu, referendarz nie ma żadnej mocy i uprawnień by to powstrzymać. Takie uprawnienia ma tylko sędzia, a on tego nie widzi. Pytanie w jakim trybie referendarz ma się porozumiewać z sędzią? Mają sobie kupić jakieś "walkie-talkie"? Trudno mówić o zabezpieczeniu prawidłowego przebiegu tej rozprawy.

Czy sąd nie dogada się z prokuratorem? Mec. Pietrzak: - Na stadionie jest oskarżony i jego obrońca. W sądzie zaś sędzia, protokolant i prokurator. Ten podział jest bardzo niebezpieczny. Nawet jeżeli przyjąć, że w każdym przypadku i sędziowie, i prokuratorzy zachowają się w najwyższy sposób zgodnie z etosem rządzącym ich urzędami, i będą niezależni od siebie, to wrażenie na zewnątrz jest takie, że po jednej stronie mamy prokuratora i sędziego, a po drugiej stronie obrońcę i oskarżonego. A proces kontradyktoryjny to taki, w którym mamy po jednej stronie prokuratora, po drugiej obrońcę i oskarżonego, a sąd jest pomiędzy nimi - bezstronny. Taki obraz z tego rozwiązania nie płynie. W najlepszym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, że wyrok wydany przez taki sąd będzie stał pod znakiem zapytania. Czy sąd nie dogadał się z prokuratorem? To stwarza wrażenie komitywy między prokuratorem, a sędzią. To jest niedobry obraz nawet gdyby się okazał kompletnie nierzeczywisty. Wymiar sprawiedliwości musi przekonać społeczeństwo, że wyroki są sprawiedliwe. Tak skonstruowany proces nigdy nie przekona społeczeństwa, że jest on sprawiedliwy.

"Mamy do czynienia z gniotem legislacyjnym"

- Wydaje mi się, że projekt sprawia iluzję efektywności, choć na pewno jest efektowny i widowiskowy - mówi mec. Pietrzak. - Obawiam się, że mamy do czynienia z gniotem legislacyjnym, a skutek będzie taki, że te wszystkie procesy będą powoli obalane przed sądami wyższej instancji bądź przed Trybunałem Konstytucyjnym, bądź przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. A co gorsze, po prostu nie będzie dochodziło do zakończenia tych postępowań.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (47)
Osądzić kibola na stadionie. "Gniot legislacyjny. Nie unikniemy kompromitacji"
Zaloguj się
  • a_weasley

    Oceniono 4 razy 4

    Nie tyle gniot legislacyjny, co kolejny pomysł pod publiczkę. Problem jest na tapecie, więc trzeba pokazać, że władza działa. Szybko i zdecydowanie.
    Pomysł się oczywiście pójdzie kochać (i kto jak kto, ale minister sprawiedliwości doskonale o tym wie), ale do tego czasu problem pójdzie trochę w zapomnienie. Po drodze bowiem zdarzy się coś bulwersującego opinię publiczną w zupełnie innej dziedzinie i inny minister pokaże w tym samym stylu, że władza reaguje błyskawicznie.

  • gnom_opluwacz

    Oceniono 2 razy 2

    No i jak widać po reakcjach czytelników Prawdy Wybiórczej, populizm trzyma się dobrze.

  • gary84

    Oceniono 2 razy 2

    Malkontentów zapraszamy na mecz...jak dostaną cegłówką - zmądrzeją....chociaż nie - ci malkontenci jeżdżą mercedesami a mecze oglądają co najwyżej w 50 calowym telewizorze plazmowym..... ludzie - jesteście za bardzo oderwani od normalnego świata....

  • snake.plissken

    Oceniono 2 razy 2

    "Nie będzie prób odbicia" - nie no, normalnie spadłem z krzesła. To mówi wykształcony
    człowiek, minister sprawiedliwości?! Jakich filmów się pan minister naoglądał?!

    W ostatnich latach były dwie wielkie imprezy piłkarskie, w których ze względu na bliskość krajów-gospodarzy oraz ogromnej liczby Polaków w nich mieszkajacych, graliśmy praktycznie u siebie. Mowa oczywiście o WC2006 w Niemczech i Euro2008 w Austrii. Czy musieliśmy się wstydzić za Polaków? Bo ja pamiętam (a byłem tam) biało-czerwone miasta i stadiony i doping nawet w ostatnich spotkaniach "o nic" od pierwszej do ostatniej minuty.

    Pamiętem też wypowiedzi polityków, dziadów z PZPN oraz artykuły w Gazecie snujące nadciągającą apokalipsę w postaci "kiboli" z Polski, którzy spalą miasta i a stadiony obrucą w puch. Zamiast tego były wymiany koszulek, wspólne piwko na rynkach, mecz kibiców Niemcy-Polska, super doping oraz wspólne (z kibicami rywali) oglądanie meczów na rynkach i w halach (mowa o kibicach, którzy nie mieli biletów)

  • bijelodugme

    Oceniono 2 razy 2

    Ja jednego nie rozumiem, co tak naprawdę ma dać to sądzenie na stadionach? Moim zdaniem to nie w "miejscu" sądzenia leży przyczyna, lecz w karach jakie sędziowie mogą za chuligaństwo stadionowe zasądzić.

    Małoletni dostanie jakąś karę, którą zapłacą rodzice, podczas gdy powinno się zrezygnować z kar finansowych, w przypadkach w których ta kara nie będzie stanowiła dla takiej osoby większego kłopotu i zasądzać wtedy prace społeczne.

    To czy go osądzą na stadionie czy w innym sądzie to sprawa drugorzędna, i niech nie pieprzą o jakichś próbach odbicia czy ińszych wynalazkach, to już lepiej zrobić na tych stadionach "izolatki policyjne", gdzie zatrzymanych kiboli będzie można przetrzymać do czasu, aż atmosfera ucichnie.

    Smutne w tym wszystkim jest to, że jakiś pseudominister Kwiatkowski, wymyśla coś, co w żadnym wypadku nie rozwiązuje problemu chuligaństwa, ciężko w ogóle powiedzieć, co ten pomysł ma dać?

  • venediger

    Oceniono 2 razy 2

    To już Ziobro był bliższy pewnym standardom, a "sądy dwudziestoczterogodzinne" w porównaniu z TYM CZYMŚ były dopracowaną do perfekcji perełką legislacji.

  • tygrysio_misio

    Oceniono 2 razy 2

    mi to nie przypomina XV wieku, ale lata 1945-1953...

    lapie sie osobe
    pod wplywem emocji zaklada sie, ze jest sprawca, bo stal tam gdzie dochodzilo do bojek i byc moze zbyt szybko oddalal sie do policji (byc moze chcac uniknac zagrozenia w bojce ze strony prawidziwych sprawcow)
    wymaga sie efektywnosci od tego tupu sadow, wiec sedzia ma juz z gory ustalony wyrok..

  • sid_6.8

    Oceniono 4 razy 2

    Sąd: oskarżenie, wyrok, ostrzegawczy strzał w głowę.

  • ahab_1

    Oceniono 1 raz 1

    Układ, mafia, związki przestępcze - służby szukają, podsłuchują, a tu wystarczy pójść na mecz.
    Zarządy klubów i kibole - układ jak na dłoni, a my im jeszcze z naszych podatków budujemy stadiony i dofinansowujemy. Cyrk zwany piłką nożną tragedia i żenada.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX