Prezydent Warszawy nie chce rozmawiać o pomniku ofiar katastrofy. Czeka na sondaż

Prezydent Warszawy powtarza, że nie będzie wypowiadać się na temat możliwości powstania kolejnego pomnika dla uczczenia pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej, nim o sprawie nie wypowiedzą się mieszkańcy stolicy. A specjalny sondaż odbędzie się w maju. - Zobaczymy, czy warszawiacy oczekują pomnika czy nie - stwierdziła Gronkiewicz-Waltz w TOK FM. Prezydent chwaliła służby miejskie za czuwanie nad przebiegiem niedzielnych uroczystości.
Lista pomysłów na uczczenie pamięci ofiar katastrofy prezydenckiego tupolewa wydłuża się. Tylko w tym tygodniu pojawiły się propozycję stworzenie przed Pałacem Prezydenckim "świetlnego pomnika" oraz postawienia prezydentowi Kaczyńskiemu pomnika na terenie Muzeum Powstania Warszawskiego.

- To ironia losu, że do "świetlnego pomnika" potrzeba sztucznej mgły. A przecież pasażerowie samolotu zginęli m.in. przez warunki atmosferyczne i mgłę. A teraz okazuje się, że mgła jest potrzebna - komentowała prezydent Warszawy w Poranku Radia TOK FM. Według Hanny Gronkiewicz-Waltz równie niefortunny jest pomysł, aby pomnik przypominający o katastrofie smoleńskiej stanął przy ulicy prowadzącej na warszawskie lotnisko. - Proszę sobie wyobrazić, że każda osoba jadąca na Okęcie oglądałaby pomnik katastrofy lotniczej - mówiła.

Pytana o propozycję Czesława Bieleckiego, żeby na terenie Muzeum Powstania Warszawskiego postawiono pomnik Lecha Kaczyńskiego odpowiedziała: "Bielecki ma tyle pomysłów na godzinę, że trudno mi je komentować".

Hanna Gronkiewicz-Waltz powtórzyła, że o tym czy w Warszawie może powstać kolejny pomnik upamiętniający katastrofę smoleńską będzie wypowiadać się po sprawdzeniu opinii mieszkańców stolicy. Sondaż zaplanowano na maj. - Zobaczymy, czy warszawiacy oczekują pomnika czy nie - dodała.

W sierpniowym sondażu przeciw budowie pomnika przed Pałacem Prezydenckim opowiedziało się prawie 70 proc. Polaków.

Manifestujący byli "agresywni i ordynarni"

Prezydent Warszawy jest zadowolona z działań miejskich służb podczas niedzielnych obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej. - Bardzo sprawnie przygotowaliśmy się na przyjęcie 70 tys. ludzi, bo tak zapowiedzieli organizatorzy. To było bardzo trudne zgromadzenie - niektóre osoby były agresywne, ordynarne, nieładnie się zachowywały wobec służb miejskich - mówiła Gronkiewicz-Waltz o manifestantach sprzed Pałacu Prezydenckiego.

Według gościa Poranka Radia TOK FM zamiast zapowiedzianych 70 tys. na Krakowskim Przedmieściu było 7 tys. osób.

Prezydent stolicy zapewniła, że miejskie służby będą reagowały na stawianie przez Solidarnych 2010 namiotu przed Pałacem Prezydenckim. - Tak jak wczoraj służby zareagowały w momencie próby postawienia drugiego krzyża. A proszę zwrócić uwagę, że pierwszy krzyż o który była taka walka jest porzucony. Już nikt się nim nie interesuje - pies z kulawą nogą nie przychodzi do kościoła św. Anny - stwierdziła Gronkiewicz-Waltz.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM