Afera w lotniczym specpułku. Piloci sami pisali sobie testy

Piloci 36. specpułku sami pisali sobie pytania egzaminacyjne. Działo się tak, bo egzaminatorzy z Dowództwa Sił Powietrznych nie mieli uprawnień - donoszą "Wydarzenia" Polsat News.
- W 2009 roku w Dowództwie Sił Powietrznych przeprowadzono egzamin z wiedzy na temat samolotu, który pilotowałem. Test egzaminacyjny zawierał pytania dostarczone przez 36. specpułk, pisał je jeden z moich kolegów. Ja wcześniej znałem te pytania - zeznał jeden z pilotów. - Wśród kolegów, którzy zdawali razem ze mną, był autor pytań - dodał.

Tomasz Białoszewski, współautor książki "Ostatni Lot", twierdzi, że takie praktyki powodują powielanie błędów przez pilotów. - Piloci niedokładnie znali technikę pilotażu, możemy to powiedzieć wprost, pilotowali samolot w sposób, którego instrukcja nie przewiduje - uważa.

- To było wszystko robione tak naprawdę w atmosferze takiego koleżeństwa, a tak naprawdę, gdyby chcieć porządnie przeprowadzić te egzaminy, to oni nie powinni być egzaminowani w pułku, tylko u producenta, czyli w Rosji - mówi z kolei współautor książki "Smoleńsk. Zapis śmierci", Michał Krzymowski. Razem z Marcinem Dzierżanowskim, jako pierwsi ujawnili nieprawidłowości, do jakich dochodzić miało podczas szkoleń w 36. specpułku.

Piloci specpułku co roku zdają egzamin z wiedzy teoretycznej nt. samolotów. - Jest to egzamin testowy, ale piloci absolutnie nie mogą mieć wiedzy na temat tego, co w tych pytaniach będzie - mówi mjr Arkadiusz Szczęsny, były pilot wojskowy. Dowództwo Sił Powietrznych nie komentuje zarzutów. Przyznało tylko, że od grudnia ubiegłego roku obowiązują nowe procedury szkoleń pilotów.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM