Samolot LOT-u lądował na Islandii. Przez pijanego górala

Na pokładzie samolotu linii LOT lecącego z Chicago do Warszawy awanturował się pasażer z Nowego Targu. Maszyna musiała lądować na Islandii - pisze ?Tygodnik Podhalański?.
Awanturnik był pijany, uderzył stewardesę. -W pewnym momencie jedna ze stewardes została uderzona w twarz, spadły jej okulary. Wtedy obsługa samolotu poprosiła o pomoc pasażerów, którzy obezwładnili najbardziej agresywnego mężczyznę - relacjonuje "Tygodnikowi Podhalańskiemu" pani Anna, która leciała samolotem.

Kapitan zdecydował o wysadzeniu pijanego mężczyznę oraz jego kompana na Islandii. - Najbardziej agresywny mężczyzna został razem z kolegą przekazany policji na Islandii. W pewnym momencie na pokładzie wybuchła nawet panika, baliśmy się, jak to wszystko się zakończy - dodaje pani Anna.

Mężczyźni pili alkohol w samolocie, a potem ganiali się po pokładzie zaczepiając pasażerów.

Samolot wyleciał wczoraj o godz. 21.50 czasu amerykańskiego z Chicago. W Warszawie miał wylądować dziś o godz. 14.15. Był opóźniony o przeszło dwie godziny.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (5)
Samolot LOT-u lądował na Islandii. Przez pijanego górala
Zaloguj się
  • dungala

    Oceniono 5 razy 5

    Tej patologii z USA nie wpuszczac na pokład . Wprowadzić odprawy wizowe dla usmenów na terenie USA. Zwracać szczególną uwagę na te ogorzałe facjaty z jackowa i tym podobnych gett

  • hvac1987

    Oceniono 4 razy 4

    Jechal na zlot pisu do Chocholowa? Przykre ale wiekszosc poparcia dla sekty kaczenki w USA pochodzi z jackowa.

  • neumarkt

    Oceniono 4 razy 4

    Pan Jarosław pewnie usprawiedliwi pijanych górali, bo przecież to nie Polacy a ...GORALENFOLK!

  • moby1655

    Oceniono 3 razy 3

    To wszystko wina TUSKA !
    :)

  • szulgan

    0

    W tym tygodniu najpopularniejszym niepolitycznym newsem była informacja o “Amerykaninie polskiego pochodzenia”, który wszczął awanturę na pokładzie samolotu i spowodował powrót maszyny na Okęcie. Tymczasem, jak sprawdziła Niezalezna.pl, awanturnikiem był… Żyd z paszportem jednej z republik postsowieckich.

    Dla przypomnienia kilka faktów. We wtorkowe południe (28 września) z warszawskiego lotniska im. Chopina wystartował rejsowy samolot PLL LOT. Miał dotrzeć do Chicago. Nie zdążył jednak nawet opuścić polskiej przestrzeni powietrznej. Niemal natychmiast bowiem awanturę wszczął jeden z pasażerów siedzący w klasie biznesowej. Domagał się, aby razem z nim usiadł 25-letni syn, który w przeciwieństwie do ojca podróżował w klasie ekonomicznej.

    - Miał najtańszy bilet – potwierdza nam osoba znająca kulisy zdarzenia.

    Tłumaczenia personelu nie pomogły. Pyskówka skończyła się karczemną awanturą. Dlatego kapitan samolotu zdecydował się na powrót do Warszawy, a wrzeszczącym pasażerem zajęła się Straż Graniczna.

    Dopiero po wybuchu awantury zdenerwowany mężczyzna szybko założył jarmułkę i wtedy oskarżył stewardesy o… antysemityzm. O tym także milczały ‘opiniotwórcze’ media z Warszawy. Nie pozwoliła im na to obowiązująca poprawność polityczna.

    Informację o niecodziennym zdarzeniu natychmiast podały wszystkie możliwe media. Awanturnika określano jako „Amerykanina polskiego pochodzenia”. Niezalezna.pl dowiedziała się, że to nieprawda, bo mężczyzna posługiwał się paszportem jednego z państw zza wschodniej granicy. Nie udało nam się ustalić, jakiego. Wiemy natomiast, że do Warszawy przyleciał z Moskwy. Natomiast jego syn – z Tel Awiwu.

    Na tym jednak nie koniec niespodzianek. Zgodnym chórem wszyscy przemilczeli również fakt, że mężczyzna, który zmusił pilota do rezygnacji z lotu, był pochodzenia żydowskiego. Nie wspomnieli o tym również w swoich komunikatach przedstawiciele PLL LOT. Dlaczego?

    - Dla nas nie ma znaczenia jakiej narodowości, wyznania czy zawodu jest osoba kupująca bilet. Poza tym z reguły nie podajemy szczegółów o naszych pasażerach – tłumaczy portalowi Niezalezna.pl Jacek Balcer, rzecznik prasowy polskiej firmy lotniczej.

    Jako pierwsi informację, że chodzi o Żyda, podali dziennikarze z Radia Chicago. Dowiedzieli się również, że dopiero po wybuchu awantury zdenerwowany mężczyzna szybko założył jarmułkę i wtedy oskarżył stewardesy o… antysemityzm. O tym także milczały „opiniotwórcze” media z Warszawy.

    - Jestem pewny, że gdyby to był katolicki ksiądz, to taka informacja podawana byłaby w pierwszej kolejności. Poprawność polityczna nie pozwala jednak mówić o awanturującym się Żydzie – dodaje nasz rozmówca.

    Incydent z pokładu samolotu na pewno będzie miał ciąg dalszy. PLL LOT już zapowiedział, że będzie domagał się zwrotu poniesionych kosztów. A mogą być one gigantyczne. Mówi się nawet o kwocie 100 tysięcy dolarów. Chodzi nie o tylko o zużyte paliwo, ale i inne dodatkowe opłaty.

    - Trudno w tej chwili dokładnie oszacować poniesione straty. Na pewno zwrócimy się do sądu, ale teraz prawnicy pracują nad pozwem – twierdzi Jacek Balcer.

    Nie wiadomo, jak zachowają się inni uczestnicy feralnego lotu. Wiadomo, że co najmniej dwie osoby zrezygnowały z ponownego wylotu do Chicago, bo nie zdążyłyby na przesiadkę do innego samolotu. Być może i oni będą domagać się jakiegoś zadośćuczynienia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX