Czy to była ecstasy? Czym naprawdę zatruli się pracownicy z Leszna?

Czy to rzeczywiście zatrucie narkotykami? Co spowodowało, że 21 pracowników jednej z leszczyńskich firm, ze stołówki zakładowej trafiło do szpitala? Jeszcze przedwczoraj mówiło się o ecstasy, którą ktoś miał dosypać do cukru, którym poszkodowani słodzili napoje. Ale na razie brak na to dowodów.
Najpierw były badania moczu. Wynik: obecności narkotyków w organizmie pacjentów zerowa. Ale to jeszcze nie wykluczało spożycia ecstasy.

- Być może czas od momentu spożycia szkodliwej substancji do badania był zbyt krótki, żeby przefiltrowała się przez kłębki nerkowe - zastanawia się Andrzej Trybusz, Wielkopolski Inspektor Sanitarny.

Ecstasy jak na razie wykluczają też badania, które w laboratoriach kryminalistyki przeprowadzili policjanci. - Zabezpieczyliśmy próbki cukru i wody, która znajdowała się w dystrybutorze na terenie firmy. Były przebadane przy pomocy mikroskopu o bardzo dużym powiększeniu, a także metodami chemicznymi, ostatecznie również na hematografach. Nie znaleźliśmy żadnych zanieczyszczeń - mówi Andrzej Borowiak, rzecznik KWP w Poznaniu.

"Ostrzegaliśmy policję, by nie podawała niepewnych informacji"

To jednak nie oznacza końca policyjnych badań. Pod lupę pójdą pozostałe dowody zabezpieczone na miejscu zdarzenia, m.in. kubki, talerze i sztućce.

Prokuratorzy z kolei nieoficjalnie mówią: - Ostrzegaliśmy mundurowych, by nie podawali niepewnych informacji.

Policjanci twierdzą, że mieli je ze Szpitala w Lesznie, gdzie trafili poszkodowani. Ponoć lecznica przebadała rzekomo skażony cukier. Dyrektor szpitala nie chce jednak komentować tych doniesień.

Z kolei lekarzom z innych szpitali, z którymi rozmawiał reporter TOK FM, wydaje się niedorzeczne, by lecznica badała produkt, bo to przecież zajęcie Sanepidu. Wątpliwości budzą też objawy pacjentów - zdaniem medyków nie pasują do zatrucia ecstasy.

- Jesteśmy przekonani, że ostateczne rozwiązanie sprawy przyniesie wynik badań krwi, które na zlecenie prokuratury ma przeprowadzić Zakład Medycyny Sądowej - mówi Andrzej Borowiak.

Jak poinformowała TOK FM Magdalena Mazur-Prus z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu wyniki badań powinny być znane za dwa tygodnie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM