"Schizofrenik do szpitala? Skończmy z tym!" - trening z życia w mieszkaniach chronionych

Na razie są dwa, do końca tego roku ma powstać trzecie, a do 2014 roku będzie ich w Warszawie sześć. Specjalne mieszkania chronione dla osób, które potrzebują pomocy w usamodzielnieniu się. Projekt realizowany jest wspólnie przez stołeczny ratusz i organizację pozarządową. W pierwszym, otwartym kilka miesięcy temu mieszkają osoby upośledzone umysłowo. Do drugiego, gdzie dziś zaproszono dziennikarzy, wprowadziły się osoby chore psychicznie.
Docelowo ma tutaj mieszkać pięć osób przez pięć miesięcy, po których wprowadzą się kolejne. Według Tomasza Kota, prezesa stowarzyszenia rodzin i przyjaciół osób z zaburzeniami psychicznymi Integracja, idealnym rozwiązaniem byłaby możliwość pobytu przez 7 miesięcy, co w przyszłości może się udać. Osoba trafia tutaj już po diagnozie oraz przebytej terapii, by w bezpiecznych warunkach zacząć życie na nowo.

Nie jest to łatwe, bo jak tłumaczy Aleksandra Genca, opiekun mieszkania i wiceprezes stowarzyszenia, niektórzy mieszkańcy, choć są w pełni sprawni, potrzebują mobilizacji: - Zdarza się, że są zbyt ugłaskani przez swoich rodziców i potrzebują "odgłaskania". Na przykład jeden trzydziestoletni i w pełni sprawny pan oczekiwał, że co rano zostanie mu zrobione śniadanie.

Opiekun takiego mieszkania często musi się zmagać ze skutkami nadopiekuńczości rodziców czy społecznych stereotypów, które sytuują osobę chorą psychicznie na pozycji straconego dla społeczeństwa. Bo "przecież i tak sobie nie poradzi". Tworzenie mieszkań treningowe najpierw dla osób upośledzonych psychicznie, a teraz także dla chorych umysłowo może taką sytuację zmienić.

W innych krajach to nic nowego

Na Zachodzie takie rozwiązanie nie jest niczym nowym. - W Holandii widziałem takie w dzielnicy akademickiej - mówi prof. Jacek Wciórka z Instytutu Psychiatrii i Neurologii. - Mieszkali tam studenci, a jeden z segmentów był zamieszkały przez osoby, które zdrowiały w takich warunkach. To zdrowienie wygląda wtedy znacznie lepiej, bo człowiek konfrontuje się wtedy z tym, z czym muszą się mierzyć jego rówieśnicy - dodaje.

Ta konfrontacja z problemami rozpoczęła się już przy tworzeniu mieszkania, które było urządzane i remontowane wspólnie przez opiekuna i przyszłych mieszkańców. Część z nich uczestniczy w terapii w ramach pobytu dziennego, część pracuje. Mogą liczyć na kursy i treningi, np. gospodarowania budżetem, kulinarny czy poszukiwania pracy, jednak ważne jest to by podejmowali wyzwania sami. Opiekun mieszkania pojawia się regularnie co jakiś czas, ale nie mieszka tu na stałe. Jego zadaniem jest wypracowanie z mieszkańcami regulaminu i koordynacja zarówno pomocy jak i podstawowych spraw domowych. A jak takie mieszkanie przyjmują sąsiedzi w kamienicy?

- Jeszcze nie było wieczorków zapoznawczych - śmieje się Aleksandra Genca. - Z sąsiadami mamy interakcję pod tytułem: pomoc w noszeniu zakupów starszym osobom, mówienie "dzień dobry" na korytarzu. Nie ukrywam, że nie ogłaszaliśmy, że powstanie tu takie mieszkanie, bo stereotypy na temat chorób psychicznych istnieją, a i dla samych chorych ich choroba jest tematem tabu - wyjaśnia.

Skończmy z myśleniem "Schizofrenik do szpitala"

Możliwe, że w ramach tworzenia się kolejnych takich projektów uda nam się oswoić z chorobami psychicznymi, choć, niestety, na taki przełom trzeba będzie poczekać. Do 2014 roku będą w stolicy trzy mieszkania dla chorych umysłowo oraz trzy dla niepełnosprawnych intelektualnie. A jak mówi profesor Wciórka, to zaledwie kropla w morzu potrzeb.

- Kolejka do tego mieszkania jest trzydziestoosobowa, a to dopiero początek drogi - tłumaczy profesor. - Bo ludzie, którzy zaczynają zdrowieć potrzebują rozmaitych form wsparcia. Ich rodziny często nie są w stanie udźwignąć wszystkich ciężarów, czasem są to samotni ludzie. To jest sposób na skompensowanie tego braku możliwości i sposób na odzyskanie szans życiowych, których przecież nie utracili bezpowrotnie z powodu choroby - dodaje.

Wciórka dodaje, że w Belgii, Holandi i Niemczech taki system działa od dawna i przynosi bardzo dobre efekty, nie tylko w leczeniu, ale przede wszystkim przywracaniu tych ludzi społeczeństwu, które z pewnością na tym skorzysta. Najważniejsze, według niego, jest to, by wyzwolić się z ram stereotypu "Schizofrenik do szpitala, albo do domu opieki", bo większość z nich jeśli dostanie szansę na zaistnienie w zwyczajnej roli życiowej - wykorzysta ją odpowiednio.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (2)
"Schizofrenik do szpitala? Skończmy z tym!" - trening z życia w mieszkaniach chronionych
Zaloguj się
  • andy18m

    Oceniono 2 razy 2

    Nowe lokum dla Jarkacza?

  • gdsta

    0

    jak trudno o tolerancję!
    mamy ochotę na litość z podtekstem=jesteśmy świetni
    nie mamy zapału do dawania należnej szansy nie jednakowym!
    jesteśmy marni!
    starajmy się!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX