W Poznaniu nie chcą szczepić dzieci

W Poznaniu lawinowo rośnie liczba dzieci, których rodzice nie chcą szczepić. Wielkopolski Sanepid tylko w ubiegłym roku odnotował ok. 270 takich przypadków. Dwa lata temu było ich kilkukrotnie mniej. Najczęstszym powodem jest obawa rodziców przed tzw. odczynem poszczepiennym.
Po urodzeniu dzieci szczepione są w szpitalach. Później obowiązek spada na opiekunów dziecka. Coraz częściej jednak rodzice rezygnują z obowiązkowych szczepień ochronnych w obawie, że szczepionka może zaszkodzić ich dziecku. Podają przykłady maluchów, u których szczepionka spowodowała np. alergię lub autyzm. - To mity, nie mające związku z rzeczywistością - mówi TOK FM Andrzej Trybusz, szef wielkopolskiego Sanepidu. Jednocześnie potwierdza, że z roku na rok przybywa rodziców, którzy odmawiają zgody na zaszczepienie dziecka. - Faktycznie w aglomeracji poznańskiej jest z tym problem. Ale patrząc globalnie, wciąż szczepieniu poddaje się ok. 97 proc. populacji. Co nie znaczy, że zjawisko rezygnacji ze szczepień można lekceważyć - powiedział.

Rodzice rezygnujący ze szczepienia powołują się też na to, że w szczepionkach jest za dużo szkodliwej rtęci. Takie informacje zwykle czerpią z internetu.

- To absolutnie mija się z danymi naukowymi. To po prostu medyczna nieprawda. Ale takie informacje budzą strach w rodzicach. Zaczynają wątpić w sens szczepionek - tłumaczy TOK FM pediatra Ilona Małecka, specjalista chorób zakaźnych w Szpitalu Dziecięcym w Poznaniu. I przestrzega rodziców przed uleganiem modzie na rezygnowanie ze szczepień. - W pewnym momencie zaczną dzieci zaczną masowo chorować. Tak samo było na zachodzie Europy, gdzie bardzo mocne były ruchy "antyszczepionkowe" - stwierdziła doktor Małecka.

Warto podjąć ryzyko

O tym, że brak szczepionki może wyrządzić maluchom więcej szkody, niż powikłania poszczepienne przekonany jest także Sanepid. - Dla mnie to jest rodzaj ruletki, w której ryzyko pojawienia się niepożądanych odczynów po zaszczepieniu jest o wiele mniejsze, niż pozbawienie dziecka odporności, którą daje szczepionka - ocenił Andrzej Trybusz.

Zwrócił też uwagę na to, że takie bezbronne dziecko łatwo może zapaść na chorobę zakaźną, która nierzadko kończy się sepsą. Lekceważenie kalendarza szczepień może też skończyć się dla dziecka gruźlicą, krztuścem, czy wirusowym zapaleniem wątroby.

Rodzicom, którzy mają tego świadomość, a jednak decydują się nie szczepić dziecka, grożą kary finansowe. To jednak ostateczność. Zazwyczaj Sanepid ogranicza się tylko do upomnień i nakłaniania rodziców do zmiany decyzji.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM