Stadiony zamknięte. Kibice Legii i Lecha będą protestować

Kibice Legii Warszawa zwołują się na demonstrację przeciw zamknięciu stadionu na dzisiejszy mecz. Warszawę może wieczorem czekać gorący protest. Podobną akcję zapowiedzieli kibice Lecha Poznań. Tymczasem komendant główny policji nie wyklucza, że stadiony mogą być zamykane do końca sezonu. Może być tak, jak w Bydgoszczy - uważa policja.
Po tym, jak po finale Pucharu Polski na stadionie Zawiszy w Bydgoszczy część kibiców Legii Warszawa wtargnęła na płytę boiska, a grupy kiboli obu drużyn starły się z policją i ochroną i zdemolowały stadion w Bydgoszczy, w oparciu o opinię Komendy Stołecznej Policji wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski zdecydował, że dzisiejszy mecz Legii z Koroną Kielce odbędzie się przy pustych trybunach. Na jeden mecz zamknięty dla kibiców będzie też obiekt Lecha Poznań. Wściekli kibice stołecznej drużyny zwołują się w internecie na protest dziś w okolicach stadionu o 18.30. Argumentują, że kupili bilety na dzisiejszy mecz, i nie ma podstaw, by zabraniać im jego oglądanie z trybun. Zapowiadają "spontaniczny protest przeciwko zamknięciu stadionu Legii na mecz z Koroną".

Organizatorzy manifestacji podkreślają, że ma być spokojnie: "Zachowujemy pełną trzeźwość, niekonsultowane z osobami decyzyjnymi przyniesienie pirotechniki niewskazane. Protest ma charakter obywatelski" - głosi oświadczenie. Do policji wpłynęło zawiadomienie o proteście. Powinno ono jednak trafić do Biura Zarządzania Kryzysowego. A jego szefowa Ewa Gawor w rozmowie z TOK FM podkreśla, że taka informacja musi przyjść z trzydniowym wyprzedzeniem. Oznacza to, że miasto na manifestację kibiców zgody nie wydało.

"Wiara Lecha" też protestuje. I będzie kibicować

Tymczasem zgodę na manifestację kibiców wydały władze Poznania, gdzie dziś stowarzyszenie kibiców "Wiara Lecha" zgłosiło do urzędu miasta i Komendy Miejskiej Policji spontaniczne zgromadzenie. "Wiara Lecha" zapowiada też dopingowanie drużyny podczas jutrzejszego meczu ligowego z Górnikiem Zabrze.

Sympatycy Lecha mają się spotkać o godz. 17.30 na parkingu przed stadionem. Stowarzyszenie apeluje o odpowiednie zachowanie podczas manifestacji: "przebywanie w stanie trzeźwości, niespożywanie alkoholu, godne zachowanie, niewnoszenie broni oraz materiałów niebezpiecznych w myśl ustawy o bezpieczeństwie". - Przyjęliśmy zgłoszenie udziału dwóch tysięcy osób w manifestacji. Nie znaleźliśmy żadnych podstaw, aby nie zezwolić na jej organizację - powiedział Rafał Łopka z Urzędu Miasta Poznania.

Kibice: Klub i kibice niewinni, winny rząd i policja

"Nie dowiedziono ani winy klubu ani braków w zabezpieczeniu stadionu Legii, ani przejawów łamania prawa nie tylko przez kibiców, którzy byli w Bydgoszczy, ale np. nie wybiegli na murawę, ale także tych, którzy na finale PP nie byli. Po prostu zakupili bilety na jutrzejszy mecz z Koroną Kielce" - argumentują kibicowskie stowarzyszenia.

Odezwę opublikowała m.in. popularna wśród kibiców stołecznej drużyny strona Legialive.pl. W oświadczeniu grup kibiców jest też apel do fanów Legii, by nie wnosili do klubu o zwrot pieniędzy za bilety na dzisiejsze spotkanie z Koroną Kielce. Według kibiców winny jest nie klub, ale rząd i policja. "Nie klub jest tu winien - w przygotowaniu pozew zbiorowy przeciwko rządowi " - czytamy w informacji na stronie Legialive.pl. "Na chwilę obecną główne zastrzeżenia dotyczą organizatora meczu - PZPN - oraz podległej administracji rządowej policji. Niech zamykają komendy, nie stadiony. Jeżeli chcą już stosować odpowiedzialność zbiorową" - podkreślają kibice.

Kibice Legii zwołują się na forach. Będzie protest

Apel spotkał się z żywym odzewem fanów Legii. "LEGIO BĘDZIEMY !!! BRACIA PO SZALU ZBIERAJMY SIĘ I UDAJMY SIĘ TAM JAK NAJWIĘKSZĄ LICZBĄ !!!"; "tak trzymac Jazda z tuskami"; "Brawo, brawo! Ja, piknik, popieram i przyjdę" - to tylko niektóre z głosów poparcia. Fani Legii zwołują się za pośrednictwem forów internetowych na dzisiejszą demonstrację przy Łazienkowskiej. "Normalnie idziecie jak na mecz, barwy, szale. Ma być kulturalnie, teraz nie można pozwolić na żadne "wypadki" bo rząd tylko czeka na to, żeby znowu siać propagandę. Możliwa jest prowokacja ze strony policji i służb!!!!!!!" - to kolejny wpis na forum Legialive.pl. Niektórzy utrzymują, że fani Korony Kielce zadeklarowali - na dziś - "sztamę" i wsparcie dla protestujących fanów z Warszawy.

"Dlaczego sami nie zadbacie o porządek we własnym domu?"

Ale są też głosy krytyczne wobec protestu. "Skoro są was tysiące a kibole to margines, to dlaczego sami nie zadbacie o porządek we własnym domu? (...) Wasza postawa jest taka: 'mamy syf na własnym podwórku, ale to ktoś inny jest od tego, żeby posprzątać'. Co jesteście gotowi zrobić - Wy, prawdziwi kibice - żeby na stadionach było tak, jak powinno być? Co zrobicie poza tym, że się zbierzecie w kupie i pokrzyczycie o swoim niezadowoleniu? Dlaczego nie jesteście tacy zwarci i gotowi w momencie kiedy jakiś debil na waszych oczach robi Wam opinię bandytów i oszołomów?" - pisze na forum legialive.pl jeden z kibiców Legii. Inni z kolei zapowiadają kroki prawne. "(...) Potrzebuję prawnika i chętnych do wystąpienia z pozwem zbiorowym przeciw Wojewodzie" - pisze jeden z kibiców.

Pozwać wojewodę Kozłowskiego chce też Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa - grupa zapowiada zbieranie podpisów pod pozwem zbiorowym. - Pan Kozłowski podjął taką decyzję na wniosek policji, która wizytowała stadion. Jednak przez ostatni tydzień nic się na obiekcie przy Łazienkowskiej nie wydarzyło. To jest przenoszenie odpowiedzialności za wydarzenia w Bydgoszczy. Przecież to nie ma nic wspólnego z warunkami bezpieczeństwa na stadionie Legii. Naszym kosztem rząd robi sobie promocję - argumentował wczoraj Wojciech Wiśniewski z zarządu SKLW.

Rzecznik policji: musimy uwzględnić zajścia z Bydgoszczy

- Nie można nie uwzględnić tego, co stało się w Bydgoszczy - mówił dziś w Radiu TOK FM rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji Mariusz Sokołowski, komentując decyzję o zamknięciu stadionów Lecha i Legii. - Nie chodzi o infrastrukturę stadionu Legii, bo ona jest dobra, stadion jest bezpieczny, ale chodzi o osoby, które mogą się znaleźć na stadionie - dodał rzecznik. Jak podkreślił, w Polsce, jeśli chodzi o identyfikację kibiców, "mamy dobrą ustawę, chcemy, by była wykonywana. A nie jest".



Policja: "Stadion jest dla prawdziwych kibiców"

- Chcemy doprowadzić do przełamania sytuacji, w której organizatorzy pobłażają chuliganom - mówił Sokołowski. -Będziemy się zwracać do klubów i stowarzyszeń kibiców z prośbą o pomoc w identyfikacji chuliganów z Bydgoszczy - zapowiedział. Policja wciąż identyfikuje prowodyrów zamieszek ze stadionu Zawiszy. - Z dnia na dzień ich nie zidentyfikujemy. Zabezpieczono monitoring stadionowy, przeglądamy kamery policyjne, zdjęcia i filmy z internetu. Na razie nikogo nie zidentyfikowano, ale to kwestia kilku dni. Być może opublikujemy zdjęcia w internecie. To się bardzo sprawdziło poprzednim razem - mówił Sokołowski. - Stadion jest dla prawdziwych kibiców - podkreślił jednak rzecznik stołecznej policji. Zapewnił też, że jeśli na dzisiejszej manifestacji kibice będą wyrażać swoje poglądy zgodnie z prawem, to nikt nie będzie im w tym przeszkadzał. - Żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju - stwierdził Sokołowski.

"Jest przyzwolenie na to, żeby chuligani zagrażali innym"

Tymczasem komendant główny policji Andrzej Matejuk w rozmowie z radiem RMF FM nazwał zamknięcie obu stadionów "prewencją". - Decyzja została podjęta po bardzo głębokiej analizie. Policja tego żądała, bo po ocenie stanu bezpieczeństwa, jak również analizie ryzyka, doszła do wniosku, że podobne zamieszki mogą się zdarzyć m.in. na stadionie Legii i Lecha. Ostatnie zajście w Bydgoszczy spowodowało, że te grupy kibiców stanowią bardzo realne zagrożenie dla bezpieczeństwa. W tej analizie komendanci uwzględnili dotychczasowe wydarzenia, jak również wykroczenia i przestępstwa, które były popełniane na tych stadionach. W dalszym ciągu na tych stadionach są chuligani. Jest przyzwolenie na to, żeby te osoby zagrażały innym.

Policja: zamknięte stadiony do końca sezonu? "Nie wykluczamy"

Matejuk nie wykluczył w TOK FM, że stadiony Legii i Lecha mogą być zamykane do końca sezonu. Zastrzegł jednak, że "każdorazowo taka decyzja będzie podejmowana bardzo rozważnie". - Musimy podejść do tego troszeczkę inaczej: mamy niezłe prawo, mamy niezłą ustawę o bezpieczeństwie imprez masowych. W tej chwili widzimy, że ta ustawa nie jest przestrzegana. Wiemy, że żeby było bezpieczeństwo na stadionach, bo tak jest właśnie w Anglii, musi być zintegrowane podejście do bezpieczeństwa. Tego w naszych klubach i w pracy służb ochrony nie ma. Poprosimy Legię i Lecha o identyfikacje kiboli, to będzie papierek lakmusowy. Przecież to klubom powinno zależeć, żeby na stadionach nie było chuliganów - stwierdził w RMF FM Matejuk.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM