"Państwo skazuje nas na ślepotę" - uważają chorzy na AMD

- Państwo skazuje nas na ślepotę - uważają pacjenci, którzy cierpią na zwyrodnienie plamki żółtej oka w skrócie AMD. To częsta choroba, która daje o sobie znać po 60 roku życia. Prowadzi do całkowitego zaniku widzenia. Ten proces mogą zatrzymać jedynie drogie zastrzyki. I choć badania amerykańskie wykazały, że tańszy odpowiednik też jest skuteczny, to i tak nie na kieszeń polskich emerytów.
Pan Tadeusz kiedyś był strzelcem wyborowym. Teraz cierpi na AMD. Na leczenie wydał już 10 tys. zł. - Trzeba było pieniądze pożyczyć. Niestety nie chcą refundować tego. Uważam, że to jest obowiązkiem państwa - mówi Tadeusz. Zwyrodnienie plamki żółtej dało o sobie znać także u pani Zosi. - Coś okropnego. Kogo stać na taki drogi zastrzyk? - pyta kobieta. I ona musiała pożyczyć pieniądze na kurację.

NFZ płaci szpitalom w ramach kontraktu. Nie ma dodatkowych środków na leczenie AMD. Dlatego to szpitale decydują, ile mogą przeznaczyć na zabiegi ratujące wzrok. Bielskiej Klinice Okulus starcza pieniędzy na leczenie jednego pacjenta rocznie, a do placówki przychodzi ponad 350 osób. - Fundusze są po prostu ograniczone. Pozostałe osoby decydują się na iniekcje prywatne, albo szukają innego ośrodka - mówi kierownik kliniki Iwona Filipecka.

Dobre wieści są takie, że teraz z bezpłatnego leczenia będzie mogło skorzystać więcej osób, a reszta zapłaci mniej. Właśnie zostały opublikowane wyniki amerykańskich badań. Wnioski są takie, że równie skuteczny jest tańszy lek. To bardzo cieszy specjalistów. Według wiceprezesa Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych Krzysztofa Machy "teraz nikt nie może lekarzom zarzucić, że stosując tańszą iniekcję, szkodzą pacjentom". Jak dodał Macha, oba porównywane leki produkuje jedna firma, która mogła takie właśnie zastrzeżenia zgłaszać.

A różnica w cenie jest duża. Zamiast około 4 tys. zł jeden zastrzyk kosztować będzie około 900 zł. Ale dla emerytów to i tak majątek.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM