CKE: Nie będzie powtórki z matury z matematyki

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom CKE i minister edukacji - uczniowie IX LO im Hoffmanowej w Warszawie nie będą musieli powtarzać rozszerzonej matury z matematyki. Wicedyrektor CKE zapowiedział też, że zostanie zmieniony proces standaryzacji, którego wady spowodowały dostępność zadań maturalnych jeszcze przed egzaminem dojrzałości.
- Nie będzie powtórzenia egzaminu maturalnego. Wyniki nie odbiegają znacząco od zeszłorocznych rezultatów. Nic więc nie wskazuje na to, że uczniowie znali wcześniej zadania - powiedział w rozmowie z reporterem TOK FM dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Mirosław Sawicki. Zapowiedział również, że zostanie zmieniony proces standaryzacji.
- Procedury standaryzacyjne, które zostały zastosowane w zeszłym roku są w takim samym kształcie stosowane od 2001, czyli już od 10 lat i nigdy wcześniej nie zaistniała podobna sytuacja. Jednak doświadczenie tegoroczne zmusza nas, żebyśmy skorygowali te procedury - przyznał i dodał: - Mamy na to czas do przyszłej wiosny.

W zeszłym tygodniu Gazeta.pl i "Gazeta Wyborcza" ujawniły (dzięki informacjom nadesłanym na Alert24.pl) zaskakującą sytuację , jaka miała miejsce w liceum Hoffmanowej w Warszawie. Uczniowie na klasówce z matematyki rozwiązywali zadania, z których 9 w niezmienionej postaci i tej samej kolejności rozwiązywali potem na maturze rozszerzonej z matematyki. Centralna Komisja Egzaminacyjna zgłosiła sprawę do prokuratury, która miała zbadać czy doszło do przecieku. Dyrektor Sawicki podkreślał, że "kluczowy w całej sprawie jest wątek personalny".

CKE: Uczniowie nie zapamiętają więcej niż dwóch zadań

Dzięki internautom i zeszłorocznym absolwentom liceum Hoffmanowej, szybko wyszło na jaw, że ani uczniowie nie są niczemu winni, ani nie doszło do żadnego przecieku. To CKE dokładanie przekopiowała do arkusza maturalnego aż 9 zadań (na 12 zadań maturalnych), które w 2010 r. umieściła na tzw. standaryzacji, czyli rodzaju matury próbnej przeprowadzanej w kilkudziesięciu wylosowanych szkołach w całej Polsce. Jedną z takich szkół było właśnie liceum Hoffmanowej. Jej absolwenci twierdzą, że zapamiętali zestawy zadań , spisali je i przynieśli na lekcję, by je omówić z nauczycielką. Ta z kolei, stworzyła na tej podstawie zestawy zadań, które ćwiczyła również z tegorocznymi maturzystami. Ani uczniowie ani ona nie przypuszczali, że CKE, w niezmienionej postaci (a nawet tej samej kolejności), powtórzy te zadania w tegorocznym arkuszu maturalnym. - Uczniowie mogą zapamiętać może jedno czy drugie zadanie, ale przecież nie zapamiętają nigdy całego zestawu - mówiła w rozmowie z Gazetą.pl Barbara Andrzejewska, koordynator egzaminu maturalnego z matematyki, nie widząc uchybień w działaniu CKE ani w samym procesie standaryzacji.

Wielka wpadka CKE - absolwenci liceum na FB

- Na standaryzacji, prowadząca ją pani z CKE powiedziała nam, że to co robimy nie ma nic wspólnego z naszą maturą. Ale było jasne, że są to arkusze identyczne jak maturalne. Dlatego dla nas od razu było jasne, że warto zapamiętać zadania. Nie chodziło o żadne oszustwo - opowiada portalowi Gazeta.pl Michał Kosmala, absolwent IX LO, jeden z założycieli grupy "Wielka wpadka CKE" na Facebooku. - To było po prostu źródło informacji o schematach zadań, o tym jak CKE konstruuje zestawy itp. Zresztą nikt nam nie powiedział, że te zadania są tajne. Przecież jesteśmy dorosłymi ludźmi nie ryzykowalibyśmy konfliktu z prawem - dodaje.

Wyszło na jaw jak działa CKE

Poprzedni dyrektor CKE Krzysztof Konarzewski w rozmowie z portalem Gazeta.pl dziwił się, że do afery wokół standaryzacji doszło dopiero teraz. - Ten system daje uczniom wcześniej do rozwiązania prawdziwe zadania. Dziwię się, że zamieszanie wokół tego powstało dopiero teraz. Gdy do szkoły przychodzi ktoś z zewnątrz i rozdaje jakieś zadania, które potem nie są omawiane i których wyniki nie są znane, nic dziwnego, że uczniowie się tym interesują. Ta standaryzacja dotyczy wszystkich przedmiotów. Wykonuje się ją co roku. Najważniejsza w tej sprawie nie jest nawet matura, ale to że zostało ujawnione jak działa CKE. I nie chodzi tu tylko o tworzenie egzaminów dojrzałości: te same mechanizmy dotyczą szkół podstawowych i gimnazjów.

Standaryzacja standaryzacją, ale winnego znaleźć trzeba

Dyrektor CKE Mirosław Sawicki za jednej strony przyznaje, że zawiodła standaryzacja, z drugiej - nadal ma przekonanie, że doszło do przecieku i ktoś jest temu winien: - Sprawa ujawnienia musi być prowadzona w stosunku do osoby, która się tego dopuściła. Nie wiem kto to jest, wyjaśni to prokuratura - mówił reporterowi TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM