Uff, volvo posła Matusznego już nie blokuje dojazdu

Auto posła PiS Kazimierza Matusznego już nie blokuje dojazdu na przystanek dla busów przy katowickim dworcu. Po godzinie 18.00 "człowiek" posła wsiadł do jego czarnego volvo i odjechał w nieznane.
- To działo się bardzo szybko. Ten mężczyzna podbiegł do auta, otworzył drzwi, wskoczył, włączył silnik i tyle go było widać. Nawet ekipa telewizji, która tam czekała nie zdążyła podbiec - mówi TOK FM świadek zdarzenia.

Przypomnijmy, samochód, za którego przednią szybą była wjazdówka do Sejmu i identyfikator z nazwiskiem posła stał od południa w niedozwolonym miejscu. Straż miejska nie odholowała pojazdu, bo to teren PKP, nic nie zdziałała także policja. Kierowcy busów klęli na czym świat stoi i jeździli pod prąd. O sprawie informowała Gazeta Wyborcza.

Jak ustaliła reporterka radia TOK FM Daria Klimza-Stępień poseł Matuszny zaparkował swoje auto przed południem po czym kupił bilet, wsiadł w pociąg i ruszył do Warszawy. Dojechał szczęśliwie na miejsce. Zapewniał, że chce by ktoś auto odholował i nawet za to zapłaci.

DOSTĘP PREMIUM