Były wiceprezydent Gliwic protestuje na czubku Radiostacji

Były wiceprezydent Gliwic wdrapał się na wysokość 110 metrów, do tzw. bocianiego gniazda Radiostacji gliwickiej. Andrzej Jarczewski, zwolniony w ubiegłym roku kustosz Radiostacji protestuje w ten sposób przeciwko bezprawnemu, jego zdaniem zwolnieniu. Zapowiedział, że nie zejdzie, dopóki nie zostanie przywrócony do pracy.
- Negocjator jest z mężczyzną w kontakcie, ale tak czy inaczej na górę po drabinkach wkrótce zaczną wchodzić policjanci - mówi Marek Słomski, rzecznik gliwickiej komendy.

Były klucznik gliwickiej Radiostacji oflagował się, twierdzi, że ma przy sobie zapas wody. Pod Radiostacją jest już straż miejska, policja i coraz więcej gapiów.

Po południu z powodu załamującej się pogody Jarczewski opuścił bocianie gniazdo i zszedł nieco niżej, na podest na wysokości ok. 60 m.

Andrzej Jarczewski był kustoszem Radiostacji od 2005 roku. Obecnie jest w sporze z dyrektorem muzeum w Gliwicach, któremu podlega także Radiostacja.

Mężczyzna datę rozpoczęcia protestu wybrał nieprzypadkowo. Dziś miało się odbyć doroczne posiedzenie Rady Muzeum.

DOSTĘP PREMIUM