"Truję czy nie truję?" - sanepid i wodociągi od trzech lat chcą zamknąć stadninę, miasto nie reaguje

Sanepid i wodociągi w Bydgoszczy chcą zlikwidować ośrodek jazdy konnej, bo ta może zakażać wodę. Miasto nie widzi problemu, ale właścicielka stadniny walką z urzędnikami jest zmęczona: - Nie wiem, czy truję, czy nie truję.
Ośrodek Jazdy Konnej Victoria na bydgoskich Piaskach to stajnia i pensjonat z 22 końmi. Znajduje się w strefie pośredniej ujęcia wody, na obrzeżach miasta. Stajnia powstała wcześniej niż strefa.

Jednak zdaniem sanepidu i wodociągów konie zanieczyszczają wodę i trzeba je usunąć. Od trzech lat sanepid umieszcza stajnię na liście zagrożeń epidemiologicznych Bydgoszczy i przedstawia ten punkt w raportach bezpieczeństwa na kolejnych sesjach Rady Miasta.

Bakterie kałowe

Rzecznik Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy Renata Dobosz tłumaczy: - Z tej stajni do rzeki Brdy mogą wpływać zanieczyszczenia mikrobiologiczne pochodzenia zwierzęcego. To znaczy z wodami opadowymi, wodami podziemnymi, a tu mamy koryto Brdy, woda zawsze będzie spływała w kierunku tej rzeki. Mamy sytuację niebezpieczną dla jakości tej wody, która wpływa bezpośrednio do stacji uzdatniania wody - przekonuje Dobosz.

Wodę do tej pory badały Miejskie Wodociągi i Kanalizacja. - Zamontowane zostały na terenie tej stajni piezometry (otwór w ziemi o niewielkiej średnicy służący do pomiarów poziomu wody - red.) i one wykazały niezbicie, że zanieczyszczenie wód gruntowych, przede wszystkim amoniakiem, występuje - wyjaśnia rzecznik MWiK w Bydgoszczy Marek Jankowiak.

- Myślę, że każdy potrafi sobie wyobrazić, że jeśli jest to kilkanaście koni, to odchody również w postaci wód powierzchniowych, czyli z deszczem, trafiają bezpośrednio do Brdy - dodaje Jankowiak. - Nie jest to takie zagrożenie, że trzeba zaraz larum podnosić, ale jeśli nie zareagujemy teraz, w przyszłości możemy mieć duży problem - dodaje.

- Mamy zamontowane wszystkie potrzebne urządzenia - zapewnia właścicielka stajni Magdalena Drewka. - Spełniamy standardy unijne, 4 lata temu zbudowaliśmy płytę obornikową, jest to wszystko wybetonowane, odizolowane, płyta ma możliwość obsłużenia 24 koni, także, składając taki wniosek, też nie napotkaliśmy na żadne sprzeciwy. Jeśli jesteśmy tu nielegalnie to dlaczego dostajemy wszystkie pozwolenia, zgody? - dziwi się Drewka.

- Ci Państwo działają niezgodnie z prawem - twierdzi rzecznik bydgoskich Wodociągów Marek Jankowiak: - Przepisy mówią wyraźnie, że tego typu lokalizacja w obrębie ujęcia wody jest niedopuszczalna - twierdzi rzecznik miejskiej spółki.

Nie ma dowodów

Sprawą zajmują się instytucje ochrony środowiska. Naczelnik Zapobiegania i Naprawy Szkód w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy Danuta Lewandowska: - Nie mamy dowodów na to, że bakterie, które ewentualnie wiążą się z taką inwestycją, dostają się do tej wody - tłumaczy Lewandowska. - Całe nabrzeże rzeki w tym rejonie jest terenem dzikim, gdzie pełno jest dzikich zwierząt, więc trudno ocenić pochodzenie tej bakterii. Odmówiliśmy wszczęcia postępowania - kwituje.

Władze miasta nie widzą zagrożenia i na stajnię w tym miejscu się zgadzają.

- W opinii urzędu miasta nie ma dowodów na to, że faktycznie ta działalność stajni powoduje jakieś zagrożenia dla zdrowia ludzi - wyjaśnia dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Grzegorz Boroń. - Jeśli zdaniem sanepidu tam jest problem, to inspektor sanitarny ma narzędzia, żeby zlikwidować stajnię czy ograniczyć jej działalność - podkreśla Boroń.

Właścicielka stajni walką z urzędnikami jest zmęczona: - Nie wiem czy truję, czy nie truję. Najgorsze jest to, że o całej sprawie dowiaduję się od osób trzecich. Chciałabym wiedzieć, co robię nie tak, jeśli w ogóle robię. Jeśli będę musiała się stąd wynieść to niech mi to ktoś powie. Nie mam żalu, tylko denerwuję się taką sytuacją, że ktoś coś mówi, robi za moimi plecami, a przecież dotyczy to bezpośrednio mnie - denerwuje się Drewka.

"Państwowy Inspektor Sanitarny może nakazać likwidację hodowli lub chowu zwierząt", jeśli ta stanowi zagrożenie dla życia czy zdrowia ludzi - czytamy w rozdziale 3, art. 27 ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

- Jeśli miasto nie odniesie się do tej sprawy, będziemy zmuszeni podjąć decyzję o likwidacji stajni - przekonuje Dobosz.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Skomentuj:
"Truję czy nie truję?" - sanepid i wodociągi od trzech lat chcą zamknąć stadninę, miasto nie reaguje
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX