Zmiana prawa? Na rowerze obowiązkowo w kasku? [GŁOSUJ]

Bez kasku dziecko w razie upadku może stracić wzrok i pamięć - ostrzegają lekarze. Gdybym nie miał kasku, pękłaby mi czaszka - mówi Paweł, kolarz, który przewrócił się na wyścigu. Bądźmy mądrzejsi od prawa. Dzieci na rowerach tylko w kaskach - apeluje mistrz olimpijski z Seulu Marek Leśniewski. Jego zdaniem, powinno się zmienić polskie prawo i nakazać noszenia kasków. Zgadzacie się?
Paweł, kolarz z Torunia, który uległ wypadkowi na wyścigu od czasu pamiętnej wywrotki nawet do sklepu na swojej ulicy jeździ w kasku. - Upadek i uderzenie głową było tak silne, że pękł mi kask. Gdybym go nie miał, pewnie pękła by mi czaszka - wspomina. Od tego czasu zmieniło się moje podejście do bezpiecznej jazdy. Na treningach i zawodach kask mam zawsze. Córka też jeździ w kasku. Nawet po ogrodzie. Kaski powinny być obowiązkowe, dla wszystkich, ale przede wszystkim dla dzieci - dodaje.

- Otarte kolano, łokieć czy nawet złamana ręka to drobiazg w porównaniu z urazami, jakich może doznać głowa dziecka, jeśli to przewróci się na rowerze i nie ma kasku - mówi lekarz Jacek Stanecki. Przy każdym upadku i uderzeniu głową np. w krawężnik, następuje wstrząśnienie mózgu, a to może spowodować czasową utratę wzroku czy pamięci, możliwy jest też paraliż nóg czy rąk - alarmuje Stanecki.

Wicemistrz olimpijski w kolarstwie Marek Leśniewski jest przekonany, że powinno zmienić się prawo. - Gdyby to ode mnie zależało, wprowadziłbym obowiązek jazdy na rowerach w kaskach. Na świecie już tak jest. We Francji, dzieci w kaskach jeżdżą nawet po ogródkach - mówi srebrny medalista igrzysk w Seulu. Kiedy ja zaczynałem uprawiać ten sport, o kaskach nie było mowy. Potem stały się obowiązkowe na wyścigach a z czasem i na treningach. Kiedy ubierzemy kask po raz pierwszy czujemy go, trochę przeszkadza, ale po jakimś czasie zapominamy o nim - mówi Leśniewski. Dzieci, tak jak kolarze, powinny zawsze mieć na głowach kaski. Nie jestem już czynnym sportowcem, ale nadal codziennie wsiadam na rower, nie wyobrażam sobie jazdy bez kasku. Niedawno w ostatniej chwili wyhamowałem gdy samochód zajechał mi drogę. Gdybym w niego uderzył i nie miał kasku....

Justyna z Bydgoszczy jechała z 14 miesięcznym synkiem Marcelem na wycieczkę, gdy nagle na drogę wjechał inny rowerzysta. - Marcel jak zwykle siedział w foteliku, na główce miał kask. Gdybyśmy się zderzyli, mnie pewnie nic by się nie stało, ale przypięte pasami dziecko nie miałoby szans się ratować. Gdyby synek uderzył się w główkę, mogłoby dojść do tragedii. Niestety moja starsza córka nie chce już na rowerze jeździć w kasku. Mówi, że to wiocha - dodaje.

To błąd. Nawet rodzice powinni jeździć na rowerach w kaskach. Dawaliby przykład dzieciom - mówi Marek Leśniewski. Kask to wydatek, ale inwestujemy w bezpieczeństwo naszych dzieci, a to najcenniejsze co mamy - mówi kolarz. Kaski można kupić w każdym markecie, tam są tańsze, ale najlepiej wybrać się do sklepu rowerowego i wybrać taki z atestem.

Wybierając kask, rodzice muszą zwrócić uwagę na jakość jego wykonania. Po kask najlepiej przyjść do sklepu z dzieckiem. Kaski robione są w różnych rozmiarach i nie ma problemu z dobraniem ich do głowy dziecka w każdym wieku. Są też kaski uniwersalne, które mają z tyłu pokrętło dostosowujące kask do obwodu głowy. W markecie można kupić kask za 30 - 40 złotych. Za taki markowy w sklepie rowerowym zapłacimy od 70 do 200 złotych. Cena wzrasta wraz ze spadkiem wagi kasku. Kask powinien się też podobać dziecku. Z tym raczej problemów nie będzie. Są kaski różowe, niebieskie i z bohaterami bajek.

Czy powinno się wprowadzić obowiązek jazdy na rowerze w kasku?

DOSTĘP PREMIUM