Kraków: Taksówkarze skarżą miasto. 2,80 za kilometr to za tanio

Taksówki w Krakowie są za tanie - twierdzą niezrzeszeni taksówkarze i skarżą miasto do sądu. Nie podobają im się maksymalne stawki - 7 zł za ?trzaśnięcie drzwiami? i 2,80 zł za kilometr. - Obliczono je chyba biorąc ceny sprzed 6 lata na poloneza z zamontowanym gazem - drwią.
7 złotych za wejście do auta i 2,80 zł za każdy przejechany kilometr - po zmianie przepisów tyle maksymalnie zapłacimy za taksówkę w Krakowie. - Wcześniej turyści, którzy trafili na niezrzeszonego kierowcę płacili nawet kilkakrotnie więcej. Za "trzaśnięcie drzwiami" do dwudziestu złotych. Za kilometr cztery złote. - Poza tym niektórzy taksówkarze oszukiwali turystów stosując zupełnie inne opłaty taryfowe niż obowiązywały - twierdzi w rozmowie z TOK FM Wiesław Szanduła z Wydziału Ewidencji Pojazdów i Kierowców - Na przykład w dzień powszedni nocną, weekendową.

I komu to przeszkadzało?

Dlatego radni postanowili ten proceder ukrócić i ustalili maksymalne stawki. Te nie spodobały się niezrzeszonym taksówkarzom spod Dworca Głównego. Uchwałę Rady Miasta skarżą już po raz drugi. Pierwszy raz, półtora roku temu, sąd ich skargę odrzucił ze względu na uchybienia formalno - prawne.

- Nie wiem komu te stawki przeszkadzały, ja miałem trzy złote za kilometr i jakoś klienci jeździli, paragony dostawali i wszystko było ok - mówi jeden z nich - Biznes to biznes, ja nikogo nie oszukiwałem - przekonuje. Ich zdaniem obecne stawki są na granicy opłacalności - Radni je chyba obliczyli biorąc ceny sprzed sześciu lat na poloneza z zamontowanym gazem - twierdzą.

Tym razem sąd odroczył rozprawę ze względów formalnych. - Ja domagam się sprawiedliwości, nic więcej - mówi Jerzy Garga, przedstawiciel taksówkarzy.

Następna odbędzie się najwcześniej za kilka tygodni.

Ile jesteś w stanie zapłacić za przejazd kilometra taksówką?

DOSTĘP PREMIUM