"Nie daj się złowić w sezonie". Policja i banki ostrzegają przed złodziejami

Jeśli ktoś użyje naszej karty kredytowej lub dowodu osobistego, by popełnić przestępstwo, potem sami możemy mieć kłopoty. Żeby temu zapobiec już po raz trzeci policjanci wraz z kolejarzami, tym razem wsparci także przez bankowców, ostrzegają przed złodziejami.
Oprócz pieniędzy, wśród najczęściej kradzionych rzeczy Bogdan Krzyszczak ze stołecznej policji wymienia: dowody osobiste, karty płatnicze i telefony komórkowe. Zdarza się także, że przestępca wyciąga z portfela część pieniędzy, resztę zostawia i odkłada portfel tam, skąd go wziął.

W pociągach podstawowym problemem jest brak reakcji otoczenia, choć nierzadko pasażerowie widzą, że dochodzi do kradzieży. Zdaniem policji, reagować warto, bo po ostatniej nowelizacji przepisy mówią, że gdy obywatel podczas próby ochrony kradzionego mienia jest zaatakowany przez przestępcę - napastnik podlega takiej karze jak w przypadku ataku na funkcjonariusza państwowego.

Ale zamiast na pomoc innych lepiej po prostu liczyć na siebie, szczególnie, że w wielu przypadkach sami stwarzamy wygodną sytuację do kradzieży. - Nieuwaga, zmęczenie, zamyślenie, to jest najlepszy moment - tłumaczy Krzyszczak . - Złodzieje działają często w grupach, tworzą sztuczny tłok.

Policja wylicza, że co roku ilość kradzieży kieszonkowych w Warszawie spada o około 10 proc. Niestety wielu przestępców, nawet po złapaniu wraca do dawnego procederu. Rekordzistę łapano w ubiegłym roku już 13 razy. A co potem? Bez kary i wracał do "pracy". - Niska szkodliwość społeczna - tłumaczy Krzyszczak z widocznym żalem.

Co złodziej zrobi z dokumentami?

To, że policjanci przestrzegają przed kieszonkowcami nikogo nie dziwi, ale czemu robią to bankowcy? Grzegorz Kądek ze Związku Banków Polskich wymienia co można zrobić z ukradzionymi dokumentami. - Próba wyłudzenia kredytów, wypożyczenie pojazdu na cudze nazwisko, wreszcie wynajęcie mieszkania i podnajęcie go kilkunastu osobom. Złodziej pobiera kaucję i "rozpływa się w powietrzu" - tłumaczy.

Dlatego jeśli ktoś ukradnie nam dokument, trzeba go natychmiast zastrzec w banku, dzięki czemu żadna instytucja nie pozwoli złodziejowi z niego skorzystać. Warto także zrobić to, gdy zgubimy portfel i odnajdziemy go w skrzynce pocztowej po kilku tygodniach. Pierwsza myśl to oczywiście "wziął pieniądze, ale dobrze, że dokumenty oddał", ale warto zadać sobie pytanie - co przez te kilka tygodni mógł zrobić wykorzystując nasze dane?

Do ogólnopolskiego rejestru zastrzeżonych dokumentów co roku wpływają zgłoszenia około 100 tysięcy osób. Bankowcy korzystając z policyjnych statystyk obliczają, że dzięki niemu udaje się uniknąć 98 proc. prób wyłudzeń kredytów.

- Te dane trafiają natychmiast do banków i operatorów telefonii komórkowej. Instytucje dowiadują się, że ten dokument został skradziony i jeśli ktoś będzie chciał się nim posłużyć, trzeba natychmiast zawiadomić policję - tłumaczy Kądek.

Więcej informacji o zastrzeganiu dokumentów można znaleźć na stronie dokumentyzastrzezone.pl

DOSTĘP PREMIUM