Porażka ustawy żłobkowej: nie ma chętnych do opieki nad dziećmi

Nie ma chętnych do opiekowania się najmłodszymi. Ośrodki, które miały szkolić takie osoby, odwołują kursy. "Gazeta Wyborcza pisze o "kolejnej klapie" w zachwalanej przez rząd ustawie żłobkowej.
Dziećmi do lat trzech można się opiekować w swoim mieszkaniu lub domu. Maksymalnie piątką. Kto się tego podejmie, musi skończyć 160-godzinne szkolenie. Jeśli jest pielęgniarką, przedszkolanką lub pedagogiem, starczy 40 godzin. To wymagania wobec kandydata na opiekuna dziennego.

Wprowadziła je nowa ustawa żłobkowa, która zapewniła też opiekunom dziennym wynagrodzenie, na które złożą się samorząd oraz rodzice. Pomysł podchwyciła tylko część samorządów, głownie duże miasta - Warszawa, Wrocław, Kraków...

Problem w tym, że nie ma chętnych do opiekowania się dziećmi.

"Ministerstwo Pracy podaje na swojej stronie listę 14 ośrodków, które uprawnia do prowadzenia kursów na opiekunów. Tyle że: do Centrum Kształcenia Ustawicznego "Profesja" w Krotoszynie nie zgłosił się nikt, do Centrum Psychologicznego "Widnokrąg" w Warszawie zgłosiła się jedna osoba, Centrum Kształcenia Dorosłych "Edukacja" z Radomia kurs -z powodu braku chętnych - odwołał" - pisze "Gazeta".

Dlaczego nikt nie chce być dziecięcym opiekunem? Czytaj w "Gazecie Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM