Marsz milczenia w Oslo. Blisko 150 tys. sprzeciwiło się przemocy

Niemal 150 tysięcy osób maszeruje w spontanicznie zorganizowanej manifestacji nad zatoką w południowej części Oslo. Marsz zorganizowano w wyrazie pamięci wobec ofiar piątkowych zamachów i sprzeciwu wobec przemocy - podaje agencja prasowa AFP.
Większość maszerujących trzyma w rękach białe, czerwone i różowe róże. W ten sposób chcą oddać hołd ofiarom podwójnego zamachu z piątku.

W masakrze, do której doszło na wyspie Utoya, oraz w ataku bombowym na rządowe budynki w centrum Oslo zginęło co najmniej 76 osób. Jak podała na konferencji prasowej norweska policja, na wyspie Utoya od kul 32-letniego Andersa Behringa Breivika zginęło 68, a nie jak wcześniej podawano ponad 80 osób. Bomba w centrum norweskiej stolica miała zaś zabić osiem, a nie siedem osób.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Marsz milczenia w Oslo. Blisko 150 tys. sprzeciwiło się przemocy
Zaloguj się
  • druz_2

    Oceniono 2 razy 2

    hmmm...
    Marsz jako wyraz pamięci ofiar ? - to rozumiem, rozumiem również, że jest to jakiś sposób na zamanifestowanie swej solidarności z rodzinami ofiar, że jest to jakiś rodzaj zbiorowej terapii po urazie jaki dotknął psychikę uczestników takiego marszu, że jest to jakaś forma zbiorowego wzajemnego wsparcia i upewnienia się na wzajem, że są ludzie, którzy myślą podobnie - wręcz tak samo jednak...
    Marsz jako sprzeciw wobec przemocy jest dla mnie kuriozum - i nie sądzę, że zwariowałem.
    Ja się nie czepiam zwyczajnie od jakiegoś czasu nasila się "moda " na milczące marsze będące wyrazem dezaprobaty dla przemocy - pomijając powody które opisałem powyżej ich wartość wydaje mi się - no cóż - żadna, bo jakież ma to przełożenie na praktykę ?
    Są manifestacją czego ( bo jeżeli siły społeczności wobec przemocy, to słabo, słabo) ?
    Mają być sygnałem dla kogo ?
    Przestraszyć kogo?
    Poinformować o rzeczach,o których kto nie wie ?
    Ja pytam poważnie - chętnie poznam inne zdanie i proszę w miarę możliwości - bez epitetów.
    Wydaje mi się, ze tego typu manifestacji ( typowo ludzkiego zachowania, naturalnego, oczywistego wręcz) nie należy podciągać pod hasła "sprzeciwu wobec przemocy" ponieważ powstaje pytanie - do kogo będzie ten sprzeciw kierowany - do bandytów ?
    do ich sumienia ? - słabo to widzę szczerze pisząc...

  • pinokkio

    Oceniono 1 raz 1

    druz_2 wczoraj

    Marsz jako sprzeciw wobec przemocy jest dla mnie kuriozum [...]
    jakież ma to przełożenie na praktykę ?
    Są manifestacją czego ?
    Mają być sygnałem dla kogo ?
    Przestraszyć kogo?
    Poinformować o rzeczach,o których kto nie wie ?
    Ja pytam poważnie - chętnie poznam inne zdanie
    ----------------

    Teoretycznie marsz taki mógłby być wyrazem społecznego oburzenia nieudolnością okazaną przez policję. Ale nie słyszałem, by marszowi towarzyszyły tego rodzaju hasła, żądania zmian w dowództwie policji czy ministerstwie SW. Więc też nie wiem, co miałby ten marsz osiągnąć. Pokazać, że społeczństwo gotowe jest do solidarnych zdecydowanych działań przeciw sprawcom aktów terroru? Przebieg wydarzeń na Utøya, całkowita bierność kilku setek młodych ludzi, przez półtorej godziny niezdolnych do jakiegokolwiek zorganizowanego wystąpienia przeciw mordującemu ich pojedynczemu szaleńcowi, czyni taką interpretację marszu w Oslo całkowicie niewiarygodną. Nie widzę w tym marszu sensu. Chyba, że ma to być szczere przyznanie się do zbiorowej bezradności: "nie stać nas już na nic, prócz czczej demonstracji".

  • druz_2

    Oceniono 1 raz -1

    pinokkio :

    Chyba, że ma to być szczere przyznanie się do zbiorowej bezradności: "nie stać nas już na nic, prócz czczej demonstracji".
    ----------------------------------------------------
    No więc właśnie - w pierwszym poście bałem się troszeczkę nazwać tego " po imieniu" - ponieważ często gęsto pojawiają się tutaj pięknoduchy, którym za nic nie sposób zdjąć różowych okularów.
    Ja również uważam, że jako społeczność europejska oddaliśmy nasze bezpieczeństwo w ręce państwa ( u Skandynawów jest to szczególnie wyeksponowane) i nie wiem, czy jest to efekt zaniku instynktu stadnego, samozachowawczego, cy jak to nazwać ?
    Uważam, że społeczność, czy grupa winna w pierwszej kolejności bronić się sama a ochronę, czy wręcz obronę ze strony państwa traktować jako wsparcie a nie "jedyne wyjście".
    Być może faktycznie to co się dzieje jest efektem jakiegoś złudnego przekonania, że "nasza chata z kraja " i nas to nie dotyczy ?
    Taki milczący marsz "przeciwko przemocy", takie milczące" nie" - dla przemocy jest ( dla mnie oczywiście) de facto - aktem bezsilności społeczeństwa wobec faktów, to brzmi jak "zróbcie coś "- nie zróbmy , lecz właśnie zróbcie - tylko kto ? bo jeżeli jest adresat to milczenia być nie powinno i winno to wyglądać jak jasna demonstracja skierowana do konkretnych instytucji - prawda ?
    Być może się teraz zapędzam, lecz... wygląda mi to jak marsz biednych owieczek o smutnych oczętach przed swoim pasterzem( państwem)z wymalowanym na facjatach żalem, że jak to tak - nie upilnowałeś ?
    Czy aby nie powinno być tak, że owieczki winny liczyć pierwej na siebie a dopiero później na pastucha ?
    Nie wiem , na prawdę nie wiem - ale irytują mnie tego typu spektakle...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX