Zamach w Norwegii. Skąd podejrzenia wobec islamskich ekstremistów?

- Za zamachem stoją islamscy radykałowie - ta niezweryfikowana teza dotycząca zamachu w Norwegii była powtarzana przez poważne światowe media. Komentatorzy, a także norweskie społeczeństwo, z dużym zaskoczeniem przyjęli wiadomość, że za tym aktem terroru nie stoi Al-Kaida, tylko rodzimy prawicowy ekstremista.
Według pierwszych, emocjonalnych komentarzy to islamscy terroryści mieli stać za zamachem w Oslo i za strzelaniną na norweskiej wyspie Utoya. Z tą teorią zgadzała się duża część społeczeństwa norweskiego.

- W piątek w Oslo czuć było antymuzułmański klimat. W piątek w Oslo zaraz po wybuch poszliśmy z mężem do fiordu, gdzie mamy przycumowaną łódkę, przy przystani odbywało się coś w rodzaju zebrania naszych znajomych i sąsiadów, na którym padały stwierdzenia, że trzeba teraz z Norwegii wyrzucić natychmiast wszystkich muzułmanów! Taka była pierwsza reakcja - mówiła "Gazecie Wyborczej" Nina Witoszek, profesor historii kultury, od lat mieszkająca w Oslo.

Islamiści się przyznają, a my im bezkrytycznie wierzymy

Nim policja ujawniła, kto jest odpowiedzialny za zamach i strzelaninę, do zamachu w centrum Oslo przyznała się grupa terrorystyczna o nazwie "Pomocnicy Globalnego Dżihadu". Według oświadczenia terrorystów atak "był odpowiedzią na obecność oddziałów norweskich w Afganistanie" i obelgi na proroka Mahometa. Grupa groziła, że to dopiero początek. Oświadczenie ujawnił analityk instytutu badań nad terroryzmem C.N.A. Will McCants.

Katarzyna Górak-Sosnowska z Katedry Arabistyki i Islamistyki UW przyznaje, że sama komentowała to oświadczenie dla jednej z telewizji. - Ta organizacja, czy ktokolwiek za nią stoi, jest sama sobie winna. Może autorem wpisu w internecie jest jakaś młoda, nieodpowiedzialna osoba? Ale prawda jest i taka, że dziś do czego muzułmanin, by się nie przyznał, wierzy mu się bez zastrzeżenia, zwłaszcza jeżeli to zamach terrorystyczny - zauważa ekspertka.

Społeczeństwo uwierzyło w winę fundamentalistów muzułmańskich

W Norwegii mieszka prawie 100 tys. muzułmanów, co stanowi 2 proc. populacji. W ciągu 30 lat ich liczba wzrosła stukrotnie. W samym Oslo 7,5 proc. mieszkańców to wyznawcy islamu. Eksperci powoływali się m.in. na raport norweskich służb bezpieczeństwa o tym, wzrasta zagrożenie działaniami radykalnych muzułmanów.

Oskarżenia pod adresem Al-Kaidy i islamskich fundamentalistów pojawiły się na łamach poważnych gazet i serwisów internetowych oraz w wydaniach dużych serwisów informacyjnych. Eksperci przywoływali m.in. postać kurdyjskiego mułły Krekara, od dekady mieszkającego w Oslo, który nawołuje do mordowania chrześcijan oraz ustanowienia w Europie państwa koranicznego. Mułła Krekar, powiązany z organizacjami terrorystycznymi, jest uznawany za zagrożenie dla bezpieczeństwa Norwegii.

Przypomniano także, że rok temu pojawiła się informacja, że służby specjalne w Norwegii udaremniły próbę zamachu na terenie kraju lub też zatrzymali obywateli norweskich, którzy mieli przeprowadzić ten atak w Europie. Podkreślano, że Norwegia, mimo że jest ojczyzną pokojowego Nobla, jest także członkiem NATO, który bierze udział w operacjach w Afganistanie i Libii. Norwegia mogła pojawić się na celowników islamskich radykałów, także za to, że w 2006 r. jedna z norweskich gazet przedrukowała sławne karykatury Mahometa.

Policja ujawnia: Sprawcą jest fundamentalista chrześcijański

Komentatorzy, a za nimi media musieli szybko zweryfikować pierwsze opinie. Policja poinformowała, że za zamachami stoi rodzimy Norweg Anders Behring Breivik - przedstawiciel tzw. nordyckiej ekstremy, chrześcijański fundamentalista mający antyislamskie poglądy.

- Uderzyły mnie określenia, jakie padły - że to "jednak szaleniec, a nie muzułmański terrorysta". Czyli zakładamy, że terrorysta muzułmański nie jest szaleńcem? Tak jakby muzułmanie mieli terroryzm wrodzony, zapisany w Koranie, a my, Europejczycy, jesteśmy na innym poziomie cywilizacyjnym - zauważa Katarzyna Górak-Sosnowska. - Fundamentalizm jest pojęciem zachodnim. Zresztą samo odniesienie do fundamentów religii to nic złego. Kariera pojęcia "fundamentalista chrześcijański" wzięła się moim zdaniem z próby zatuszowania przez media oskarżenia wobec muzułmanów o przeprowadzenie zamachu: skoro nie był to fundamentalista muzułmański, nazwijmy go dla wyrównania fundamentalistą chrześcijańskim - uważa ekspertka.

Ekstremiści prawicowi i islamscy mają wspólny cel?

Po tym, jak norweska policja zatrzymała Breivika, niektórzy publicyści zwrócili uwagę na podobieństwa pomiędzy prawicowymi a muzułmańskimi ekstremistami.

- Tragiczna ironia polega na tym, że w wieloraki sposób prawicowi ekstremiści w Europie, którzy głoszą nienawiść głównie do muzułmańskich imigrantów, nie są całkiem niepodobni do prawicowych ekstremistów muzułmańskich, którzy promują, z kolei, kulturę nienawiści wobec "niewiernych". Obie grupy silnie opierają się postępowo-liberalnym wartościom reprezentowanym przez centrolewicowe partie polityczne, obie chcą zastąpić wielokulturowość i tolerancję (...) społeczeństwem bardziej homogenicznym i tradycyjnym, i obie pokazały, że są gotowe używać przemocy dla osiągnięcia swych celów - pisał komentator wpływowego serwisu Huffingtonpost.com.

- Czy ekstremalni dżihadyści i ich najbardziej zajadli oponenci żyją w symbiozie? - zastanawiał się na łamach magazynu "Slate" Christopher Hitchens. - Na taśmach i kazaniach z meczetów Londynu czy Hamburga można usłyszeć manifesty o tym, by traktować kobietę jak nieruchomość, by zwalczać chorobę homoseksualizmu, by udaremnić żydowski projekt międzynarodowej finansjery oraz inne fantazje typowe dla mentalności Trzeciej Rzeszy. Logiczna czy też patologiczna konkluzja, jaka z tego się wyłania prowadziłaby do konfliktu, jakiego nigdy wcześniej Europejczycy i Amerykanie nie widzieli: konfliktu pomiędzy różnymi formami faszyzmu w sprawie najbardziej skutecznego ataku na demokrację wieloetniczną.

Czy ideologia mordercy ma znaczenie? Środa i Król w TOK FM >>

Utoya: emocje po tragicznej nocy [ZDJĘCIA]>>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny