Brytyjskie media: "Czas zapłaty" za rozruchy i rabunki. 900 aresztowanych

Ostatniej nocy w brytyjskich miastach było spokojnie. Ale nie w domach uczestników rozruchów, które na trzy dni sparaliżowały Londyn. Policja rozpoczęła naloty na domy podejrzanych o grabież, kradzieże i wandalizm. Nakazów przeszukania jest ponad 100. Od soboty zatrzymano ok. 900 osób. Już 371 usłyszało zarzuty.
Po trzech dniach chaosu, rabunków, rozbojów i aktów wandalizmu w Londynie i innych brytyjskich miastach "przyszedł czas zapłaty" - piszą brytyjskie media. Policyjne naloty na domy podejrzanych o uczestnictwo w rabunkach i zamieszkach rozpoczęły się w nocy ze środy na czwartek. Do wykonania jest ponad 100 nakazów przeszukania mieszkań.

Po trzech dniach zamieszek i rabunków: aresztowania i zarzuty

W londyńskich aresztach siedzi już ok. 900 osób. 371 z nich już usłyszało zarzuty. Sądy mają dużo pracy - lawinowo wzrosła liczba spraw o wandalizm i kradzież. Tysiące dodatkowych policjantów strzegą bezpieczeństwa londyńskich ulic, a premier David Cameron ostrzegł, że przywróci porządek używając wszelkich możliwych środków. Agencja Associated Press pisze jednak, że Downing Street będzie musiało stawić czoło żądaniom ponownego rozważenia planowanych cięć wydatków na policję, której siły i tak są już mocno obciążone. W brytyjskim parlamencie trwa specjalne posiedzenie dotyczące zamieszek. Cameron oświadczył na nim, że siły policyjne w liczbie 16 tysięcy pozostaną w najbliższy weekend na ulicach Londynu. Dodał też, że "ci, których domy, czy sklepy zostały zniszczone podczas ostatnich zamieszek, mogą domagać się odszkodowania, nawet jeśli nie byli ubezpieczeni".

Czy to koniec zamieszek? Spokojna noc na Wyspach

Associated Press pisze, że napięcie w kraju wciąż jest wysokie, choć ostatnia noc upłynęła dużo spokojniej. Doszło do drobnych incydentów - m.in. w położonej na południu Londynu dzielnicy Eltham grupa młodych ludzi obrzuciła policjantów różnymi przedmiotami. Policja szybko jednak rozpędziła napastników. Także w innych miastach, w których dochodziło w tym tygodniu do zamieszek, tej nocy było spokojnie. Po raz pierwszy jednak doszło do niewielkich incydentów w Walii.

Do pierwszych zamieszek doszło 6 sierpnia w północnej dzielnicy Londynu Tottenham, gdzie demonstracja przeciwko zastrzeleniu dwa dni wcześniej przez policję podejrzanego mężczyzny przybrała gwałtowny przebieg. We wtorek pojawiły się informacje, że nie ma dowodów na to, iż broń, którą znaleziono przy zastrzelonym mężczyźnie, została użyta. Początkowo policja twierdziła, że zabity - Mark Duggan - strzelał do funkcjonariuszy zanim sam został trafiony policyjną kulą.

DOSTĘP PREMIUM