Kto okradał Londyn? Media w szoku: To także zwykli ludzie!

Biali, czarni, dzieci i dorośli, robotnicy i bezrobotni, fryzjerzy i studenci. Kradli pampersy, telewizory, alkohol. Przed sądem płakali albo w obraźliwym geście podnosili środkowy palec.
Po pięciu dniach od wybuchu szaleństwa w londyńskim Tottenham brytyjskie gazety zaczynają odsłaniać twarze sprawców. A to, co ujawniają, jest nie mniej przerażające od zdjęć rozwydrzonych wyrostków demolujących sklepy czy spalonych ulic Londynu. Okazuje się, że kradzieży dopuszczali się także ludzie całkiem zwyczajni - mężczyźni i kobiety w różnym wieku i różnej profesji.

Sądy magistrackie i koronne pracują 24 godziny na dobę, by wysłuchać i osądzić ponad 1,3 tys. aresztowanych (z czego ponad 880 w samym Londynie) za kradzieże, włamania, zakłócanie porządku czy ataki na policję. Brakuje więźniarek, więc aresztowani dowożeni są do sądów w autobusach, przytwierdzeni do siedzeń policyjną taśmą. Grożą im grzywny lub kilkunastotygodniowe kary więzienia. Większość wychodzi z aresztu za kaucją.

Studentka, pracownik szkoły...

Wśród zatrzymanych jest m.in. 19-letnia studentka Laura Johnson, której rodzice mają wart ponad milion funtów dom z kortem tenisowym. Ze sklepu wyniosła telewizory, mikrofalówkę i telefony komórkowe, w sumie warte 5 tys. funtów.

Kolejnym zatrzymanym jest 31-letni pracownik szkoły podstawowej, złapany przez policję na schodach rabowanego sklepu. Nie brak też rodzinnych szajek - jednym z rabusiów był listonosz, który na szabry do supermarketu zabrał bratanka.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM