Anglia: Cztery lata za zachęcanie do rozruchów na FB

Wyroki po cztery lata więzienia dostało dwóch mężczyzn za zachęcanie na Facebooku do rozruchów - napisał brytyjski dziennik ?Guardian?. - Surowe wyroki mają zniechęcić tych, którzy chcieliby w przyszłości nadużywać mediów spłecznościowych - powiedział Phil Thompson, wicenaczelnik policji w Chesire. Brytyjskie sądy błyskawicznie wydają surowe wyroki - z 1700 osób aresztowanych w samym Londynie, zostało już oskarżonych ponad 1000.
Podczas zamieszek, które wybuchły w nocy z 6 na 7 sierpnia początkowo w Londynie, by rozprzestrzenić się na inne angielskie miasta, zginęło pięć osób. Wyrządzone szkody wstępnie ocenia się na ponad 200 mln funtów. Do poniedziałku zatrzymano ponad 2,8 tys. osób. Są w śród nich dwudziestolatkowie: Jordan Blackshaw z Marston i Perry Sutcliffe-Keenan z Warrington.

Zostali aresztowani, bo na swoich profilach na Facebooku umieścili posty zachęcające do rozruchów w swoich rodzinnych miasteczkach. Wyrok w ich sprawie, tak jak i w przypadku setek innych osób aresztowanych w związku z niepokojami, zapadł błyskawicznie - informuje "Guardian"

Głupi żart?

Perry Sutcliffe-Keenan używając swojego konta na Facebooku 9. sierpnia stworzył stronę internetową pod nazwą "The Warrington Riots" (Rozruchy w Warrington). Strona ta wywołała panikę w całym miasteczku. Gdy Sutcliffe-Keenan obudził się następnego dnia i wytrzeźwiał, usunął stronę i zamieścił przeprosiny. Wyjaśnił, że był to tylko głupi żart. Jednak w tak krótkim czasie jego strona została udostępniona przez 400 z jego znajomych na Facebooku, ale nie doprowadziła do wybuchu zamieszek w Warrington.

- Ta akcja miała miejsce w momencie, gdy naród pogrążył się w zbiorowym szaleństwie - mówił sędzia uzasadniając wyrok skazujący mężczyznę na cztery lata więzienia. - Takie zachowanie było niegodne, a nazwa strony miała wszelkie prawo przerazić mieszkańców. Sędzia powiedział też, że była to próba wykorzystania rozruchów w innych częściach Anglii i przeniesienia ich w spokojne jeszcze części kraju.

Drugi ze skazanych, Jordan Blackshaw, stworzył na Facebooku wydarzenie pod nazwą "Smash Down in Northwich Town" ("Rozróba w Northwich Town), które miało rozpocząć się 8. sierpnia. Jednak w miejscu, które wyznaczył na spotkanie pojawiła się jedynie policja, która natychmiast aresztowała Blackshawa.

Policja prosi o pomoc kontrwywiad

Sądy w Wielkiej Brytanii pracują w tej chwili wyjątkowo sprawnie, wydając kolejne surowe wyroki zwłaszcza wobec osób które zachęcały do rozruchów przez Facebooka, Twittera czy aplikacji BlackBerry Messenger (BBM).

Jak pisze "Guardian" w zeszłym tygodniu policja brytyjska zwróciła się z prośbą o pomoc do kontrwywiadu (MI5) i Rządowej Szkoły Kodów i Szyfrów (GCHQ) w monitorowaniu portali społecznościowych i stworzenia systemu, który pozwoliłby na kontrolowanie takich aplikacji jak BlackBerry Messenger (BBM). To dzięki wykorzystaniu usługi BBM angielscy chuligani namawiali do grabieży m.in. w Parku Olimpijskim, na Oxford Circus, w dwóch wielkich centrach handlowych we wschodnim i zachodnim Londynie.

Balerina, jedenastolatka... Kto uczestniczył w zamieszkach i dlaczego? [III TEZY]

"Surowe wyroki są zupełnie zrozumiałe"

- Jeżeli przypomnimy sobie jaką rolę w czasie ostatniego tygodnia odegrały portale społecznościowe w zachęcaniu do rozruchów i organizowaniu aktów przestępczych, surowe wyroki sądów wydają się zupełnie zrozumiałe - tłumaczył zastępca naczelnika policji w Chesire Phil Thompson. Mówił, że do początku zamieszek, policjanci rozumieli znaczenie Facebooka czy Twittera i błyskawicznie podejmowali działanie przeciwko osobom, które swoimi działaniami zachęcały do łamania prawa. - Surowe wyroki, które obecnie zapadają, mają na celu zniechęcić tych, którzy chcieliby w przyszłości nadużywać mediów spłecznościowych. Musi być jasne, jak poważne konsekwencje wiążą się z działaniami, które zagrażają bezpieczeństwu innych obywateli - powiedział Thompson.

Pół roku za kradzież wody za 3,50 funta?

Niektóre z wyroków sądów wydają się wyjątkowo surowe. 23 - letni student, Nicholas Robinson, został skazany na pół roku w więzieniu, po tym jak przyznał się, że w czasie zamieszek ukradł z Lidla w Brixton butelki wody warte w sumie 3,50 funta. Robinson przyznał, że wracał w poniedziałek do domu z dziewczyną, gdy zobaczył, że chuligani rabują sklep. Stwierdził, że skorzysta z okazji, a że chciało mu się pić, wziął kilka butelek wody. Został natychmiast aresztowany.

Matka innego skazanego, Ricky'ego Gemmella, powiedziała "Guardianowi", że jej syn został skazany na 16 tygodni w więzieniu za użycie "obraźliwego języka i niewłaściwe zachowanie" . - Gdyby nie te rozruchy nie dostałby nawet upomnienia - żaliła się. Ricky Gemmell we wtorek wieczorem wracał z pracy, gdy wdał się w przepychanki z policją. W czasie procesu Gemmell przyznał, że wygrażał policjantom i używał obraźliwego języka.

Brytyjska policja ujawnia twarze bandytów >>

Mimo że kolejne dni są coraz spokojniejsze premier Wielkiej Brytanii powołał sztab antykryzysowy. - Nie opanuje nas "kultura strachu" - zapewnił premier po spotkaniu ze sztabem. David Cameron zapowiedział też w Izbie Gmin, że w przyszłości w podobnej sytuacji policja będzie mogła wprowadzać godzinę policyjną i czasowo blokować dostęp do portali społecznościowych, ułatwiających uczestnikom zajść koordynowanie rozruchów.

Obecne zajścia uważane są za najpoważniejsze od 1985 r., gdy w londyńskiej dzielnicy Brixton doszło do zamieszek w reakcji na przypadkowe postrzelenie czarnej kobiety podczas rewizji w jej domu.

Czy uważasz, że wyroki zapadające w Wielkiej Brytanii są zbyt surowe?

DOSTĘP PREMIUM