USA: lek na epilepsję stosowany przy wykonywaniu kary śmierci. Producent protestuje

Mimo protestów producenta leku, stan Wirginia w czwartek wykonał egzekucję na mordercy i gwałcicielu poprzez zastrzyk trucizny. Coraz więcej firm farmaceutycznych zakazuje eksportu swoich produktów do USA, żeby nie mogły być wykorzystywane przy wykonywaniu kary śmierci. Taka sytuacja powoduje, że władze eksperymentują z coraz to nowymi mieszanki farmaceutyków.
Ponieważ w Wirginii zabrakło leku, którego wcześniej używano do wykonywania kary śmierci, władze stanu zdecydowały się przy wykonaniu wyroku wykorzystać lek na epilepsję, produkowany przez duńską firmę farmaceutyczną Lundbeck. Firma otwarcie sprzeciwiła się używania jej produktów do wykonywania egzekucji.

Lundbeck: My chcemy pomagać ludziom

- Nasza firm produkuje leki, które mają poprawiać jakość życia ludzi chorych. Wykorzystanie Pentobarbitalu, leku na epilepsję, do wykonywania kary śmierci jest zaprzeczeniem wszystkiego, czemu służymy - powiedział BBC Matt Flesch, rzecznik prasowy Lundbeck. Firma wysłała już listy wyrażające sprzeciw do 16 stanów, które wykorzystywały albo zapowiedziały, że będą wykorzystywać Pentobarbital do śmiertelnych zastrzyków, poinformował Flesch.

Jerry Jackson został skazany na karę śmierci w 2002 roku za podwójne morderstwo i gwałt. Jego egzekucja miała miejsce w momencie, gdy producenci leków na całym wprowadzają ograniczenia, żeby ich leki nie były wykorzystywane przy wykonywaniu kary śmierci w Stanach Zjednoczonych. Firmy farmaceutyczne tłumaczą się względami moralnymi i prawnymi, ale też wizerunkowymi.

Lek, który wykorzystano w egzekucji Jacksona w Wirginii został zakupiony, zanim Lundbeck wprowadził ścisłą kontrolę dystrybucji Pentobarbitalu.

Restrykcyjna dystrybucja

W 2011 roku w Stanach Zjednoczonych wykonano 23 egzekucje przy użyciu tego leku, wywołując ostre protestu ze strony firmy Lundbeck. Mimo że lek o nazwie Nembutal, stanowi zaledwie 1% sprzedaży firmy, Lundbeck powiedział, że nie zdecydował się na zaprzestanie produkcji ponieważ lekarze twierdzą, że bez niego bardzo trudno będzie leczyć ostrą epilepsję.

Jednak w zeszłym miesiącu firma ogłosiła restrykcje dotyczące dystrybucji leku, żeby zapobiec sprzedawaniu go do więzień w Stanach Zjednoczonych, w których wykonywane są wyroki śmierci. W ramach nowego programu osoba kupująca lek będzie musiała potwierdzić, że robi to na własny użytek, że lek nie będzie wykorzystany do wykonania egzekucji i zapewnić, że bez zgody firmy nie będzie redystrybuować leku.

"Pierwszy lek jest kluczowy, bo inaczej śmierć jest bardzo bolesna"

Specjaliści twierdzą, że ze względu na trudności z uzyskaniem leków do egzekucji w niektórych stanach władze są zmuszone do eksperymentowania ze sposobami wykonania wyroku bez naruszenia konstytucji, która zakazuje "okrutnych kar" - podaje BBC.

Wirginia, jeden z 34 stanów, w których kara śmierci jest dozwolona, do wykonywania wyroków używa się "mieszanek" trzech leków. Jeżeli wszystko przebiega zgodnie z planem, pierwszy lek powoduje utratę przytomności skazanego, drugi go paraliżuje (jednocześnie uniemożliwiając stwierdzenie czy pierwszy lek zadziałał), a trzeci zatrzymuje akcję serca.

- Wiele zależy od pierwszego leku - tłumaczył BBC Richard Dieter, dyrektor Centrum Informacji o Karze Śmierci. - W wyniku jego działania skazany powinien stracić przytomność, ale jeżeli tak się nie stanie, to działanie kolejnych dwóch leków jest bardzo bolesne.

Przez lata stany wykorzystywały lek o nazwie Tiopental. Jednak w 2010 roku jedyny amerykański producent leku zakończył produkcję. Niektóre stany zastąpiły go lekiem brytyjskiej firmy Dream Pharma, ale w grudniu 2010 roku firma wprowadziła zakaz eksportu leku. W wyniku trudność w uzyskaniu innych zamienników wiele stanów zaczęło wykorzystywać Pentobarbital.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM