23-letnia piękność porwała Chile na barykady [FOTO]

Pół roku temu nikt nie słyszał o Camili Vallejo. Teraz 23-latka stoi na czele protestów, które mogą doprowadzić do obalenia rządu. Studentka geografii budzi skrajne emocje - jedni ją kochają, inni grożą jej śmiercią. Charyzmatyczna liderka porwała za sobą tysiące studentów, którzy wyszli na ulice, żeby wymóc na chilijskim rządzie reformę edukacji. Teraz do protestów dołączyli związkowcy i cały kraj sparaliżował dwudniowy strajk. Kim jest piękność, która wstrząsnęła Chile?
Vallejo w 2006 r. rozpoczęła studia na wydziale geografii Uniwersytetu Chilijskiego. Na uczelni zaangażowała się w działalność polityczną, wstąpiła do młodzieżówki Chilijskiej Partii Komunistycznej. Lewicowe poglądy wyniosła z domu - jej rodzice byli działaczami komunistycznymi w latach '70.

W październiku 2010 r. Vallejo jako druga kobieta w historii uniwersytetu została wybrana na przewodniczącą Federacji Studentów Uniwersytetu Chilijskiego. Niedługo później wraz z Camilo Ballesterosem i Giorgio Jacksonem, szefami studenckich federacji dwóch innych uniwersytetów w Santiago, zaczęła organizować protesty przeciw systemowi edukacji.



Edukacja to nie biznes

Studenci żądali gruntownych reform. W Chile wciąż panuje system wprowadzony przez juntę w 1981 r. Odpłatność za studia jest niemal powszechna, uniwersytety państwowe utrzymują się praktycznie samodzielnie, a na edukację idzie zaledwie 3 proc. PKB (w Polsce 6 proc.). - Dlaczego potrzebujemy edukacji? Żeby czerpać zyski? Żeby robić biznes? A może po to, żeby rozwijać kraj i wyrównywać nierówności społeczne? - pyta retorycznie Vallejo w rozmowie z "Guardianem". Uważa, że prawo do darmowej edukacji powinno zostać wpisane do chilijskiej konstytucji.

Starsze pokolenie włącza się do walki

Prowadzeni przez charyzmatyczną liderkę studenci protestują od wielu miesięcy. W sierpniu zaczęli organizować marsze, w których brały udział tysiące osób. Trwający od środy ogólnonarodowy strajk w Chile to kontynuacja tych demonstracji. Studentów poparł największy związek zawodowy w kraju, partia opozycyjna i setki zwykłych obywateli - Zrobiliśmy pierwszy krok, ale już nie jesteśmy sami, starsze pokolenie dołączyło do naszej walki.- cieszy się Vallejo.

Uroda jest haczykiem

W niemal wszystkich doniesieniach prasowych o liderce studentów pojawiają się określenia "piękna", "zachwycająca", "czarująca". 23-latki nie oburza, że dziennikarze zwracają uwagę na jej wygląd. Jest świadoma swojej urody i wie, że może ją wykorzystywać do pozyskiwania nowych zwolenników - Trzeba sobie uzmysłowić, że uroda może być haczykiem. Ludzie przychodzą mnie słuchać ze względu na mój wygląd, ale potem przekazuję im moje poglądy. Ruch o historycznym znaczeniu nie może być zredukowany do czegoś powierzchownego. - powiedziała "Guardianowi".

Podkomendant Marcos w spódnicy?

Uroda, charyzma i wyraziste poglądy Vallejo zjednują jej wielbicieli nie tylko w Chile, ale w całej Ameryce Południowej. "Guardian" porównuje ją do Podkomendanta Marcosa, jednego z przywódców powstania zapatystów, który stał się dla Latynosów obiektem kultu w 1994 r. Marcos nigdy nie pokazywał się publicznie bez kominiarki, tymczasem Vallejo występuje z otwartą przyłbicą - nie ukrywa się przed fotoreporterami i występuje w telewizji. W odróżnieniu od Marcosa, który dowodził zbrojną sekcją Zapatystowskiej Armii Wyzwolenia Narodowego, chilijska studentka konsekwentnie stosuje pokojowe metody.

Groźby na Twitterze

Jednak nie wszyscy są oczarowani piękną liderką. Vallejo zaczęła dostawać pogróżki. Wśród osób, które groziły jej śmiercią na Twitterze był wysokiej rangi urzędnik z ministerstwa kultury, który zacytował niesławne słowa Pinocheta: "Jeśli zabijesz sukę, pozbędziesz się śmieci". Sąd przyznał Vallejo i jej rodzinie ochronę policji.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM