Bachmann: "Huragan to ostrzeżenie od Boga". Teraz tłumaczy: "Tylko żartowałam"

Gromy spadły na Michele Bachmann, gdy powiedziała, że Bóg sprowadził huragan Irene, żeby zwrócić uwagę polityków na problemy kraju. Teraz kongresmenka tłumaczy, że jej słowa były tylko żartem.
- Nie wiem, co jeszcze musi zrobić Bóg, żeby zwrócić uwagę polityków. Mieliśmy trzęsienie ziemi, mieliśmy huragan. Bóg powiedział: "czy zaczniecie mnie w końcu słuchać?"- powiedziała Bachmann w niedzielę podczas wiecu wyborczego na Florydzie. Amerykańskie media nie zostawiły na republikance suchej nitki.

Prasa: Bachmann znowu rozmawia z Bogiem

"New York Magazine" porównał ją do Pata Robertsona, znanego teleewangelisty, który w swoich kazaniach często straszy polityków Bożym gniewem. - Ups! To nie Pat Robertson twierdził, że Bóg zesłał (bardzo niewielkie) trzęsienie ziemi oraz (stosunkowo przeciętny) huragan, bo zasmuciła go rządowa polityka finansowa. To była Michele Bachmann. Która kandyduje w wyborach prezydenckich. - napisał dziennikarz NYM.

- Bachmann rozmawiała z Bogiem - znowu. - skomentował sprawę Jonathan Capehart z "The Washington Post", nawiązując do wcześniejszych słów republikanki o tym, ze Bóg kazał jej kandydować w wyborach prezydenckich.

Bachmann: żartowałam, mam wspaniałe poczucie humoru

- Oczywiście, że żartowałam, kiedy to powiedziałam. To absurdalne myśleć, że było inaczej. Jestem osobą, która kocha żartować, mam wspaniałe poczucie humoru. - tłumaczyła dziś Bachmann na spotkaniu z wyborcami w Miami.

Bachmann ma szanse zostać kandydatką republikanów w wyborach prezydenckich. Jest popularna wśród ultrakonserwatywnego elektoratu i popierana przez populistyczną, prawicową frakcję Partii Republikańskiej zwaną Partią Herbacianą (Tea Party).

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM