''Miedwiediew był podstawiony, miał pilnować carskiego tronu'' [KOMENTARZ]

- Jasne jest to, że Miedwiediew był tylko prezydentem epoki premiera Putina. Był podstawiony po to, by przypilnować carskiego tronu, kiedy Putin - zgodnie z konstytucją - nie mógł rządzić - komentuje dla Radia TOK FM Wacław Radziwinowicz, korespondent "Gazety Wyborczej" w Moskwie.
(Nie)oczekiwana zmiana miejsc - ZDJĘCIA ZE ZJAZDU>>

Dmitrij Miedwiediew ogłosił dzisiaj, że nie zamierza startować w wyborach prezydenckich. Podczas zjazdu partii Jedna Rosja jako

najlepszego kandydata na to stanowisko wskazał swojego poprzednika, a wcześniej także prezydenta - Władimira Putina

- Moskwa się spodziewała, że rozwiązanie tej największej zagadki rosyjskiej polityki nastąpi dopiero w grudniu po wyborach parlamentarnych. Ogłosili to dzisiaj, bo stwierdzili, że czekać dłużej już nie mogą. Panowała spora niepewność, a w kraju tak zbiurokratyzowanym takie rozdarcie wewnętrzne aparatu nic dobrego nie daje, bo elity urzędnicze nie wiedzą na kogo postawić, kogo krytykować, a kogo chwalić - wyjaśnia Radziwinowicz.

Korespondent "Gazety Wyborczej" zwraca uwagę, że wielki zjazd partii Jedna Rosja na Łużnikach, na którym zebrało się 10 tys. osób, to było dobre miejsce na ogłoszenie tej decyzji. - Nawet zjazdy KPZR nie były tak liczne i uroczyste - podkreśla.

- Według mnie to jest już jasne, że na kolejne 6 lat prezydentem zostanie Władimir Putin, a jeżeli zechce będzie mógł starać się o nową kadencję. Czyli rządziłby krajem do roku 2024 czyli 24 lata. Dłużej był tylko Stalin, Breżniew rządził 18 lat - zauważył Radziwinowicz.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM