Brytyjscy prawnicy mają haka na Łukaszenkę: gdy opuści Białoruś, grożą mu procesy

Brytyjscy prawnicy przygotowali i rozesłali po świecie "zestaw oskarżyciela" przeciwko Aleksandrowi Łukaszence. Gdziekolwiek białoruski prezydent pojedzie, może spodziewać się procesu o tortury - podaje "Gazeta Wyborcza".
"Zestaw oskarżyciela" to kilkadziesiąt stron zeznań białoruskich opozycjonistów i ich rodzin, którzy opowiadają o porwaniach i torturach stosowanych przez reżim po brutalnej rozprawie z opozycją w grudniu 2010 r. Po największej od lat demonstracji opozycji w Mińsku przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim władze aresztowały i skazały ponad 800 osób na kary od grzywny do sześciu lat więzienia - przypomina "Gazeta".

Świadkowie to m.in. byli kandydaci opozycji na prezydenta Andriej Sannikau, Uładzimir Niaklajeu i Aleś Michalewicz.

Materiały dowodowe zebrała organizacja bierali razem z organizacją Free Belarus Now (grupa opozycjonistów, ich rodzin i adwokatów mieszkających na Zachodzie) prawnicy z kancelarii McCue and Partners, znanej z działań w obronie praw człowieka. Z zebranych przez nich informacji i zeznań będą mogły skorzystać nie tylko rządy, ale też organizacje pozarządowe czy nawet pojedynczy prawnicy.

"Dokumenty są dostępne dla wszystkich, wystarczy wysłać e-maila do kancelarii, która w razie potrzeby udzieli również wszystkich potrzebnych informacji. Jeśli miejscowa prokuratura nie zdecyduje się na proces z urzędu, obrońcy praw człowieka będą mogli złożyć wniosek o proces cywilny. Dzięki temu kiedy białoruski dyktator zaplanuje wizytę w jakimś kraju, pozew przeciwko niemu będzie mógł natychmiast wylądować w sądzie " - czytamy w "Gazecie".

Więcej nt. materiałów oraz komentarz prof. Wiktora Osiatyńskiego - w "Gazecie Wyborczej" .

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny