"Nikt nie chce umrzeć. Nawet ci, którzy chcą trafić do nieba"

- Nawet ludzie, którzy chcą iść do nieba, nie chcą umierać, aby tam się znaleźć - mówił absolwentom Uniwersytetu Stanforda Steve Jobs w 2005 roku. Wtedy wydawało się, że pokonał raka. - Śmierć jest celem wspólnym nas wszystkich. Nikt nigdy jej nie uciekł. I tak też powinno być, ponieważ Śmierć jest prawdopodobnie największym wynalazkiem Życia - przekonywał.
W 2005 roku Jobs opowiedział świeżo upieczonym absolwentom Uniwersytetu Stanforda trzy historie. O ufności w podejmowane decyzje, o pasji i stracie oraz o nieuniknionym. Przedstawiając w pierwszych dwóch opowieściach swoją drogę do potęgi, jaką dzisiaj niewątpliwie jest Apple, dochodzi do trzeciej - przytaczanej często, jako najważniejszą historię opowiedzianą przez Steve'a Jobsa - o śmierci.

Przeczytaj też, jak świat żegna wizjonera >>>

"Kiedy miałem 17 lat, przeczytałem gdzieś taką sentencję: "Jeżeli żyjesz każdego dnia tak, jakby to twój ostatni dzień - pewnego dnia będziesz miał rację". To zrobiło na mnie wrażenie i od czasu, kiedy to przeczytałem, przez kolejne 33 lata, każdego dnia rano patrzyłem w lustro i pytałem siebie: "gdyby dzisiaj był ostatni dzień mojego życia, czy chciałbym w nim robić to, co zamierzam dzisiaj zrobić?". I za każdym razem, gdy odpowiedź brzmiała "nie" przez zbyt wiele dni, wiedziałem, że coś musi się zmienić" - mówił Jobs.

I przekonywał, że pamięć o tym, że może niedługo umrzeć, była najważniejszym narzędziem, które pomagało mu podejmować wielkie decyzje w życiu. "Prawie wszystko - oczekiwania, duma, strach przed wstydem lub porażką - te wszystkie rzeczy nikną w obliczu śmierci, pozostaje tylko to, co jest naprawdę ważne. Pamięć o tym, że umrzesz jest według mnie najlepszą metodą, aby uniknąć myślenia, że masz coś do stracenia. I tak już jesteście nadzy. Nie ma powodu, żeby nie podążać za głosem serca" - przekonywał.

"Nie marnujcie czasu żyjąc cudzym życiem"

Jobs opowiedział wtedy o chwilach po tym, gdy zdiagnozowano u niego raka trzustki - rzadko spotykaną odmianę, leczoną chirurgicznie. "Lekarze powiedzieli mi, że to prawie na pewno nieuleczalny rodzaj raka i że nie powinienem się spodziewać, że pożyję dłużej niż pół roku. Mój doktor poradził mi pójść do domu i uporządkować wszystkie sprawy, co w lekarskim słownictwie znaczy: przygotuj się na śmierć. To znaczy: powiedz swoim dzieciom wszystko, co miałeś im powiedzieć przez kolejne 10 lat w kilka miesięcy. To znaczy: upewnij się, że wszystko jest dopięte na tyle, żeby to wszystko było jak najprostsze dla twojej rodziny. To znaczy: pożegnaj się".



Ówczesny szef firmy Apple poddał się operacji, która zakończyła się sukcesem. "Ponieważ to przeżyłem, mogę teraz powiedzieć z nieco większą pewnością, niż wtedy, gdy śmierć była użytecznym, ale czysto intelektualnym konceptem: nikt nie chce umrzeć" - mówił w 2005 roku Jobs. "Nawet ludzie, którzy chcą iść do nieba, nie chcą umierać, aby tam się znaleźć. Jednakże śmierć jest celem wspólnym nas wszystkich. Nikt nigdy jej nie uciekł. I tak też powinno być, ponieważ Śmierć jest prawdopodobnie największym wynalazkiem Życia. Jest jego zmiennikiem. Czyści stare, żeby zrobić miejsce dla nowego. Teraz nowym jesteście wy, ale pewnego dnia - wcale nie tak długo od teraz - wy sami będziecie starzy i to wy będziecie "wyczyszczeni". Przepraszam za ten dramatyzm, ale to jest w istocie prawdą".

"Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go żyjąc cudzym życiem. Nie wpadnijcie w pułapkę dogmatów, żyjąc poglądami innych ludzi. Nie pozwólcie, żeby hałas cudzych opinii zagłuszył wasz własny, wewnętrzny głos. I najważniejsze - miejcie odwagę podążać za własnym sercem i intuicją. W jakiś sposób one już teraz wiedzą, czym chcecie zostać. Wszystko inne jest sprawą drugorzędną".

"Pozostańcie nienasyceni. Pozostańcie naiwni"

Co życzył Jobs studentom? Wiecznego głodu wiedzy, ciekawości. Wiecznej naiwności. "Kiedy byłem młody, ukazywała się publikacja pod tytułem "The Whole Earth Catalog", to była zresztą jedna z biblii mojej generacji. Była stworzona przez Stewarta Branda w Menlo Park (...). To było pod koniec lat 60., przed komputerami osobistymi i poligrafią - publikację tworzono wtedy na maszynie do pisania, nożyczkami i aparatami typu polaroid. To był taki Google w formie papierowej, 35 lat przed pojawieniem się Google: było to coś idealistycznego i przepełnionego schludnymi narzędziami i wspaniałymi wpisami" - opowiadał ówczesny szef Apple.

"Stewart i jego zespół wydał kilka numerów "The Whole Earth Catalog" i kiedy wyczerpała się formuła katalogu, wydali ostatni numer. To było w połowie lat 70. Miałem wtedy tyle lat, co wy teraz. Na tylnej okładce ostatniego numeru umieścili zdjęcie wiejskiej drogi o poranku - drogi, jaką możecie znać, jeżeli jeździcie autostopem. Pod tym zdjęciem były słowa: "Pozostań nienasycony. Pozostań naiwny". To była ich pożegnalna wiadomość. Pozostań nienasycony. Pozostań naiwny. Zawsze sobie tego życzyłem. Dzisiaj, gdy kończycie uniwersytet i zaczynacie "nowe", życzę tego wam. Pozostańcie nienasyceni. Pozostańcie naiwni".

Steve Jobs zmarł dzisiaj w nocy.

Całe przemówienie wygłoszone przed absolwentami do przeczytania na stronach Uniwersytetu Stanforda.

DOSTĘP PREMIUM