Anglia: Relacje świadków karambolu na M5. "To była rzeź" [WIDEO]

Wybuchy, krzyki ludzi, trzask rozbijanych samochodów. Świadkowie i uczestnicy karambolu na brytyjskiej autostradzie M5 opowiadają o "wielkiej kuli ognia" i "rzezi". Ofiar może być więcej niż potwierdzone siedem, bo ludzie spłonęli żywcem. Rannych jest 51 osób. Wypadek może przejść do historii jako najgorszy karambol drogowy w historii Wielkiej Brytanii - pisze "Guardian". Według policji jego przyczyną mogła być gęsta mgła.


Tylko w jednym z rozbitych samochodów były cztery ofiary śmiertelne - pisze "Telegraph". W gigantycznym karambolu na autostradzie M5, do którego doszło w piątek wieczorem w pobliżu Taunton, w hrabstwie Somerset w południowo-zachodniej Anglii, uczestniczyły, według najnowszych danych policji, 34 pojazdy, w tym kilka ciężarówek. Według policji przyczyną wypadku mogła być gęsta mgła, która zgodnie z relacjami świadków nagle opadła na autostradę. Mogła ona - jak przypuszczają śledczy badający ten wątek - zostać wzmocniona przez dym z pobliskiego pokazu fajerwerków.

Świadek wypadku: Słyszeliśmy tylko "trach, trach, trach"

- Czarna mgła nagle opadła na drogę, i jadąca przed nami ciężarkówka po prostu znikła. Zahamowaliśmy i ominęliśmy ją, ale było za późno. Słyszeliśmy tylko "trach, trach, trach". Mój mąż wyciągał ludzi z samochodów, był potworny smród i wiele eksplozji. My ocaleliśmy, ale inni nie mieli tyle szczęścia - opowiadała "Guardianowi" Ciara Neno z Weston-super-Mare.

W akcji uwalniania ludzi, zakleszczonych we wrakach, uczestniczyło ok. 50 strażaków. Obecni na miejscu policjanci mówili o "wielkiej kuli ognia". Zginęło co najmniej 7 osób. Ta liczba może wzrosnąć - policja odebrała ponad 400 telefonów od ludzi, zaniepokojonych tym, że ich bliscy mogą być wśród rannych lub zabitych. Identyfikacja ofiar może potrwać. Większość pojazdów płonęła, wiele z nich paliło się przez długi czas. - To sprawiło, że trudno je przeszukać. Niektóre zupełnie się spaliły - mówił BBC Anthony Bangham z miejscowej policji.

Mgła się podniosła, a wokół nas była po prostu rzeźnia

Brytyjscy synoptycy potwierdzili, że w godzinie, o której doszło do wypadku, w okolicy było mgliście. - Mgła była gęsta jak farba emulsyjna - relacjonował "Guardianowi" Tom Hamill, który wyniósł z wypadku małe dziecko, a potem odnalazł jego matkę. 25-letni mężczyzna jechał autostradą M5 wraz ze swoim ojcem i dziewczyną. Nagle zobaczył rozbitą ciężarówkę. Zwolnił i zjechał jak najbliżej pasa rozdzielającego jezdnie. - I to chyba uratowało nam życie - mówi. - Mgła się podniosła, a wokół nas była po prostu rzeźnia. Sekundę później nadjechał samochód i uderzył prosto w ciężarówkę. Siedzieliśmy tam i słyszeliśmy, jak samochody, jeden po drugim, uderzają w siebie. Słyszeliśmy krzyki ludzi uwięzionych w samochodach - relacjonował Hamill, który powstrzymał swoją dziewczynę przed wyjściem z samochodu - chciała od razu biec na pomoc, co według niego oznaczało pewną śmierć. Uratowały ich kolejne dwie ciężarówki, które zahamowały za ich samochodem i utworzyły bezpieczną przestrzeń. Cała trójka wyszła z auta. - Mieliśmy ogromne szczęście - stwierdził.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM