Ulewy i powódź we Włoszech. Woda dociera do Turynu

Nadal groźna jest sytuacja w północnych regionach Włoch, gdzie po obfitych opadach deszczu wezbrały rzeki. Szczególne zaniepokojenie budzi fala powodziowa, jaka powstała na największej z nich - Padzie. O świcie spodziewana jest ona w Turynie.
Wolontariusze obrony cywilnej nieustannie obserwują brzegi Padu. Pod wodą są już tzw. murazzi, lokale w murze oddzielającym rzekę od miasta. Ewakuowano także schronisko dla zwierząt. Burmistrz Turynu Piero Fassino zapewnia: "wszystkie systemy monitorowania, nadzoru i pomocy zostały uruchomione, mieszkańcy mogą więc być spokojni".

Podobnej pewności nie mają mieszkańcy Genui, gdzie piątkowe ulewne opady okazały się katastrofalne. Alarm przeciwpowodziowy zakończy się tam dopiero w poniedziałek wieczorem. Burmistrz Marta Vincenzi nie poczuwa się do odpowiedzialności za to, co się stało - odnotowano sześć ofiar śmiertelnych, jest wielu rannych.

Sprawą zainteresowała się prokuratura. - Trzeba ustalić, czy instytucje publiczne lub prywatne byłyby w stanie zapobiec zdarzeniu - zapowiedział prokurator Vincenzo Scolastico.

Gwałtowne opady dotarły też na południe Włoch. Wyjątkowo groźna była sytuacja w Neapolu, gdzie z tego powodu odwołano ważny mecz na tamtejszym stadionie. Jedna osoba zginęła w przywalonym przez drzewa samochodzie Miejscowe władze mają nadzieję na szybką poprawę pogody.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM