Koncerny farmaceutyczne wykorzystują Hindusów jako króliki doświadczalne. Zmarło już ponad 1,7 tys. osób

Indie stały się poletkiem doświadczalnym dla zachodnich koncernów farmaceutycznych. Z powodu chciwości lekarzy i luźnych przepisów regulujących badania nad lekami zmarło tam w ostatnich latach 1730 osób - podaje ?Gazeta Wyborcza?.
"Gazeta Wyborcza" omawia wyniki dziennikarskiego śledztwa brytyjskiej gazety "The Independent". "Brytyjski dziennik wyliczył, że w Indiach w ciągu ostatnich sześciu lat odbyło

się 1,6 tys. badań klinicznych leków m.in. na zlecenie takich koncernów, jak AstraZeneca, Pfizer czy Merck. Wzięło w nich udział ponad 150 tys. osób. Dla wielu biednych i pozbawionych szans na leczenie była to szansa na powrót do zdrowia, ale 1730 spośród nich zmarło. Nie wiadomo, ilu rzeczywiście na skutek niepożądanych reakcji na lek, gdyż byli to w większości ludzie chorzy i źle się odżywiający" - czytamy.

Według brytyjskiej gazety koncerny farmaceutyczne wykorzystują biednych i niepiśmiennych Hindusów, których nigdy nie byłoby stać na ich lekarstwa, jako króliki doświadczalne w testowaniu leków, które potem sprzedają na Zachodzie. Współpracują z nimi miejscowi lekarze, którzy biorą od koncernów pieniądze za namawianie pacjentów do przyjmowania testowanych leków i opisywanie skutków ich działania.

Gazeta przywołuje przykład państwowego szpitala w Indore, gdzie pięciu lekarzy brało po 50 mln rupii (625 tys. funtów) od farmaceutycznych gigantów za prowadzenie badań klinicznych nad różnymi lekami. Skutki uboczne tuszowano.

"The Independent" opisuje też przykłady chorób wywołanych przez testy i przypadki śmierci. Po przyjęciu dawki gardasilu, szczepionki przeciwko wirusowi HPV wywołującemu raka szyjki macicy zmarła w styczniu 2010 roku 13-letnia Sarita z biednego stanu Andhra. Jej rodzicom powiedziano, że popełniła samobójstwo. Dopiero po jej śmierci dowiedzieli się, że przyjęła gardasil. Wcześniej, w 2009 roku, po przyjęciu podobnej szczepionki zmarło siedem dziewczynek z Gudżaratu.

Więcej o wynikach śledztwa - w "Gazecie Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM